Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ligi zagraniczne > Ligue A: Kolejna wygrana Montpellier i dobry mecz Mateusza Miki

Ligue A: Kolejna wygrana Montpellier i dobry mecz Mateusza Miki

fot. Cezary Makarewicz

Montpellier najwyraźniej zażegnało kryzys i w miniony weekend wygrało 3:0 z Nantes Rezé, robiąc duży krok z kierunku utrzymania się w lidze. Po raz kolejny bardzo dobre spotkanie rozegrał Mateusz Mika, który był najlepiej punktującym zawodnikiem w tym meczu.

Wygląda na to, że Montpellier złą passę ma już na dobre za sobą. Po zeszłotygodniowej wygranej, która przerwała serię siedmiu porażek, w ten weekend podopieczni Philippe’a Blaina pokonali 3:0 Nantes Rezé. O ile o dwóch pierwszych setach można powiedzieć, że były w miarę zacięte (w drugim goście prowadzili nawet 16:13), to trzeci od początku przebiegał pod dyktando gospodarzy. Udany debiut w barwach nowego klubu zaliczył Matteo Martino, który zdobył 16 punktów, tyle samo, co atakujący Philip Schneider. Ale i tak najlepiej punktującym zawodnikiem był Mateusz Mika, który zapisał na swoim koncie 18 oczek, z czego 2 zagrywką i 1 blokiem. Polak atakował z wysoką skutecznością 71%, przyjmował aż 33 razy, zdecydowanie najwięcej w drużynie, myląc się tylko raz, 64% piłek przyjmując pozytywnie, 33% perfekcyjnie. Ta wygrana pozwoliła Montpellier wskoczyć na 10. miejsce i oddalić się nieco od strefy spadkowej.

Montpellier-Agglomération – Nantes Rezé Métropole Volley 3:0
(25:23, 25:23, 25:15)


Tours pewnie wygrało z Arago de Sète 3:0. Mauricio Paes dał w tym spotkaniu pograć prawie wszystkim swoim podopiecznym, z wyjątkiem kontuzjowanego Falafali. Zresztą w wyjściowej szóstce trener zrobił trochę roszad – zamiast Nuno Pinheiro i Kamila Baranka, na placu gry pojawili się Maxime Dillies i Jason Jablonsky. Jednak amerykański przyjmujący spisywał się bardzo słabo i Paes musiał dokonać kolejnych zmian. – Ustawienie wyjściowej szóstki miało nam pozwolić wnieść do gry więcej stabilności i dobrą jakość w grze defensywnej – tłumaczył po meczu szkoleniowiec aktualnego mistrza Francji. Po tej wygranej Tours umocniło się na pozycji lidera, zaś Arago spadło na 8. miejsce i nadal nie może być pewne występu w play-off.

Tours Volley-Ball – Arago de Sète V.B. 3:0
(25:21, 25:12, 28:26)


Jedyny mecz tej kolejki zakończony tie-breakiem został rozegrany na Korsyce, gdzie miejscowa drużyna wygrała z AS Cannes. Po spotkaniu zawodnicy i kibice gospodarzy mogli odetchnąć z ulgą i powiedzieć „nareszcie” – to był czwarty z rzędu tie-break rozegrany przez Ajaccio na własnym parkiecie, ale dopiero pierwszy zwycięski. W dodatku podopieczni Frédérica Ferrandeza przegrywali już w tym spotkaniu 1:2, zdołali jednak się podnieść i doprowadzić od zwycięskiego zakończenia. Co ciekawe, przy niższej skuteczności w ataku i większej liczbie popełnionych błędów, wyspiarze nadrabiali zagrywką i przede wszystkim blokiem – aż 19 razy zatrzymali skutecznie ataki rywali, z czego 7 razy zrobił to Brett Dailey (w sumie 17 punktów w całym meczu). W szeregach GFCA jednak najlepiej punktującym był Antti Siltala – 21 oczek, po drugiej stronie siatki królował Ludovic Castard z dorobkiem 22 oczek. Dzięki dwóm punktom Ajaccio cały czas depcze Tours po piętach, zaś Cannes nadal zajmuje 9. miejsce.

GFCA Volley-Ball – AS Cannes Volley-Ball 3:2
(18:25, 25:21, 21:25, 25:16, 15:12)




Saint Nazaire wygrało bardzo ważne spotkanie, pokonując bezpośredniego rywala do utrzymania, drużynę z Narbonne 3:1. Mecz jednak dla gospodarzy zaczął się fatalnie, bo od prowadzenia rywala 5:0. Potem jednak miejscowi doprowadzili do wyrównania i wygrali premierową partię. Również w drugim secie musieli gonić wynik, ale tym razem bez happy endu. W kolejnych dwóch odsłonach meczu to goście byli zmuszeni odrabiać straty, ale bez pozytywnego rezultatu. Większość punktów dla swojej drużyny zdobył duet Murphy TroyMichaël Andrei, z tym że Amerykanin skuteczność miał bardzo słabą, zaledwie 37%. Jednak jego vis a vis radził sobie jeszcze słabiej – Guillermo Falasca skończył tylko 32% piłek i chociaż zdobył 16 punktów, wiele to jego drużynie nie pomogło. Podopieczni Gillesa Gosselina po tej wygranej oddalili się od strefy spadkowej, tam zaś znalazło się Narbonne.

Saint-Nazaire Volley-Ball Atlantique- Narbonne Volley 3:1
(25:23, 24:26, 25:22, 25:21)


Nie zawsze świeci słońce, czasem trzeba pogodzić się z mniej przyjemnymi okolicznościami. Tak się przydarzyło ASUL Lyon Volley, które po serii zwycięstw doznało porażki w czterech setach z Paris Volley. Podopieczni Silvano Prandiego mogą mieć do siebie pretensje za takie rozstrzygnięcie meczu, ponieważ w czwartej partii prowadzili 19:14 i byli na najlepszej drodze do tie-breaka. Ale zamiast do niego doprowadzić, dali się dogonić, nie wykorzystali pięciu piłek setowych i w rezultacie nie zapisali na swoim koncie ani jednego punktu. W szeregach paryżan ponownie błyszczał Marko Ivović, który z dorobkiem 25 punktów (przy 59% w ataku) był najlepiej punktującym zawodnikiem spotkania. 19 oczek dla swojej drużyny zdobył zaś Władimir Nikołow. Taki wynik meczu oznacza, że liończyków obecnie tylko punkt dzieli od strefy spadkowej, zaś siatkarze ze stolicy Francji umocnili się na trzecim miejscu i nad czwartym w tabeli Nantes Rezé mają już osiem oczek przewagi.

ASUL Lyon Volley – Paris Volley 1:3
(25:22, 22:25, 18:25, 29:31)


Zwycięską serię kontynuuje Spacer’s Toulouse, które tym razem odprawiło z kwitkiem Chaumont. Mecz jednak nie zaczął się dla gospodarzy pomyślnie, zupełnie nieobecny na boisku duchem był Danaił Miluszew i w efekcie miejscowi przegrali. Decydująca tutaj była druga partia, w której bułgarski atakujący się przebudził, a cały zespół uporządkował grę i w nagrodę wygrał 26:24. W czwartej partii nie obyło się jeszcze bez dramatycznych wydarzeń, bowiem goście zaczęli od prowadzenia 6:0, ale siatkarze z Tuluzy odrobili straty (19:19) i wygrali spotkanie 3:1. Dzięki takiemu wynikowi wskoczyli oni na piąte miejsce w tabeli i są coraz bliżej zapewnienia sobie utrzymania. – Ta grupa nauczyła się grać ze sobą i jeśli nie będzie mieć ambicji na więcej teraz, to już nigdy nie będzie miała – podsumował Cédric Enard, trener Spacer’s Toulouse.

Spacer’s Toulouse Volley – Chaumont Volley-Ball 52 Haute Marne 3:1
(20:25, 26:24, 25:23, 25:19)


Czerwona latarnia ligi nie zamierza się poddawać. Rennes wygrało we wtorek z Beauvais i nadal walczy o ucieczkę ze strefy spadkowej. Co ciekawe, to pierwsza wygrana Bretończyków za trzy punkty od… trzeciej kolejki. Czyli całą wieczność temu. A dla ekipy z Pikardii to już czwarta porażka z rzędu i ambitny plan, by rundę zasadniczą skończyć w czołowej czwórce może zaraz wziąć w łeb. Podopieczni Emanuele Zaniniego obecnie są na szóstej pozycji i tracą do czwartej drużyny jeden punkt. Co do samego meczu, to praktycznie we wszystkich elementach lepsi byli goście, dodatkowo dobrą skutecznością mogli się pochwalić Arvydas Miseikis oraz Francesco De Marchi, którzy w sumie zdobyli 38 punktów. Pomimo wygranej, Rennes pozostaje na ostatnim miejscu w tabeli, ale do drużyny z dziesiątego miejsca, czyli pierwszego zapewniającego utrzymanie, traci tylko dwa punkty. To oznacza, że walka o pozostanie w Ligue A będzie emocjonująca do samego końca.

Beauvais Oise Université Club – Rennes Volley 35 1:3
(25:20, 25:27, 18:25, 15:25)

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
ligi zagraniczne

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-03-12

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved