Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Paweł Zatorski: Wróciliśmy do tej naszej dobrej gry

Paweł Zatorski: Wróciliśmy do tej naszej dobrej gry

fot. Izabela Kornas

W rywalizacji ćwierćfinałowej PlusLigi PGE Skra prowadzi 2:0, a teraz bełchatowian czeka turniej finałowy Pucharu Polski. - Głęboko wierzymy w to, że  zostaniemy do końca turnieju i będziemy grać, by tak się właśnie stało - zapewnia Paweł Zatorski.

Po dwóch pierwszych spotkaniach rozegranych w hali Energia nie ma wątpliwości, kto jest zespołem lepszym w rywalizacji bełchatowsko-warszawskiej. Podopieczni Miguela Falaski, choć momentami nie mieli łatwego zadania, zwłaszcza w pierwszym pojedynku, stracili w dwumeczu tylko seta. Z pewnością taki był plan przed rewanżowym spotkaniem w stolicy, które rozegrane zostanie dopiero 24 marca. – Nie ma co ukrywać, że właśnie na to liczyliśmy. Chcemy awansować do czwórki i jak na razie wykonujemy po prostu ten cel, który sobie założyliśmy – mówi otwarcie libero PGE Skry, Paweł Zatorski.

W drugim spotkaniu Politechnika Warszawska zaczęła bardzo dobrze, jednak nie utrzymała swojego wysokiego poziomu gry. Wszystko głównie przez Mariusza Wlazłego, który zaliczył niesamowitą serię w polu zagrywki – zarówno w końcówce partii premierowej, jak i w pierwszych uderzeniach seta drugiego. – Jak było widać, w tym pierwszym secie też było ciężko, rywale prawie cały czas prowadzili dwoma, trzema punktami i gdyby nie zagrywka Mariusza (Wlazłego – przyp. red.) w końcówce, to pewnie byłoby w setach 1:0 dla Politechniki Warszawskiej i na pewno też byłoby dużo bardziej nerwowo. W tamtym momencie rywale stracili chyba trochę wiary w siebie i już łatwiej się nam grało – ocenia Zatorski.

Jak przyznaje libero bełchatowian, od początku zespół PGE Skry przygotowywał się na niełatwe pojedynki z akademikami. – Cieszymy się, że zagraliśmy dobre spotkanie. Byliśmy przekonani, że będzie mały spadek dyspozycji po meczach pucharowych, gdzie ta presja była duża. Zawsze tak jest, że te siły mentalne idą trochę w dół, ale w niedzielnym meczu wróciliśmy do tej naszej dobrej gry i miejmy nadzieję, że dalej będziemy to kontynuować – mówi.



Teraz PGE Skrę czeka nie lada wyzwanie. W weekend w Zielonej Górze rozegrany zostanie turniej finałowy Pucharu Polski. Trofeum to od początku sezonu jest na liście celów do osiągnięcia przez PGE Skrę. – Głęboko wierzymy w to, że w Zielonej Górze zostaniemy do końca turnieju i będziemy grać, by tak się właśnie stało – zapewnia Paweł Zatorski. W pierwszym meczu jego zespół zmierzy się z Effectorem Kielce. Ekipa Dariusza Daszkiewicza pokonała ostatnio Skrę w Bełchatowie 3:2, ale wtedy ekipa Miguela Falaski zagrała bardzo nietypowym, odmłodzonym składem. Co więc trzeba zrobić, by odnieść zwycięstwo nad kielczanami? – Grać naszą siatkówkę, czyli zacząć od dobrej mocnej zagrywki, dobrze blokować, dobrze bronić i mam nadzieję, że wszystko później potoczy się po naszej myśli – mówi Paweł Zatorski.

Wydaje się, że PGE Skra jest jednym z faworytów do sięgnięcia po końcowy sukces w Pucharze Polski. Jednak po ewentualnej wygranej z Effectorem Wlazłego i spółkę czeka najprawdopodobniej spotkanie z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle. Ten rywal do najłatwiejszych nie należy. – ZAKSA to jest już bardzo mocny zespół, którego nikomu nie trzeba przedstawiać, grają w niej najlepsi zawodnicy w Polsce i nie tylko, bo wsparci są Kooyem, Gladyrem, który z tego co wiem, chyba jest kontuzjowany. Wiemy dobrze, że te kolejne mecze to już będą ciężkie batalie, ale oczywiście nie skreślamy też zespołu z Kielc – podkreśla Paweł Zatorski.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-03-11

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved