Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Jakub Wachnik: To było marzenie, które się spełnia

Jakub Wachnik: To było marzenie, które się spełnia

fot. Sabina Bąk

- Zajęcie szóstego miejsca i gra w fazie play-off dla nas już jest sukcesem. Taki był nasz cel przed sezonem i został zrealizowany w 110%. Teraz to, co ugramy, będzie nasze - o dotychczasowych osiągnięciach swojego zespołu mówił Jakub Wachnik.

Porównując mecze z Jastrzębskim Węglem na początku fazy play-off, można powiedzieć, że w piątkowe popołudnie, mimo identycznego wyniku, wygrana była jednak nieco bliżej?

Jakub Wachnik:Faktycznie, ten drugi mecz wyglądał już lepiej z naszej strony. Jednak jak widać, to nie wystarczy na taki zespół jak Jastrzębski Węgiel. Zasłużenie wygrali oba spotkania. W tym meczu szkoda przede wszystkim tego pierwszego seta, bo gdybyśmy mieli trochę więcej szczęścia, mogliśmy wygrać tę partię i być może jakoś inaczej potoczyłby się ten mecz. Niestety nie udało się. W drugim secie przeciwnik odszedł nam na kilka punktów, co później bardzo ciężko było nadgonić. W partii trzeciej walczyliśmy do stanu 20:20, później niestety Michał (Kubiak – przyp. red.) wszedł na zagrywkę, zrobił dwa asy i było po meczu.

Wracając do końcówki pierwszego seta – czego zabrakło po waszej stronie: doświadczenia, skuteczności czy może tzw. „zimnej krwi”?



– Na pewno trochę doświadczenia, bo graliśmy młodym składem. Trochę też, tak jak wspomniałem, tego szczęścia, bo błąd w bloku, później jedna dziwna sytuacja, gdzie Michał Łasko skończył dość specyficzną piłkę. Więc faktycznie trochę tego szczęścia po ich stronie było. Szkoda, ale nie mamy kogo tutaj obwiniać.

W jakimś stopniu wpływ na przebieg końcówki meczu mógł mieć uraz Wytze Kooistry? Wiadomo, że to jeden z waszych liderów, a takie sytuacje mimo wszystko wybijają zespół z rytmu.

– No tak, ten drugi set tak wyglądał. Próbowaliśmy dogonić Jastrzębski Węgiel, ale niestety się nie udało. Na pewno w jakimś stopniu było to też spowodowane tą kontuzją. To dla nas duża strata. Na pewno by się przydał, chociaż staraliśmy się walczyć mimo tej kontuzji. Życzę Wytze, żeby jak najszybciej wrócił do zdrowia, bo oczywiście będzie nam go bardzo brakowało. Mam jednak nadzieję, że Bartek (Bołądź – przyp. red.) poradzi sobie z presją i godnie go zastąpi.

Jastrzębski Węgiel to rywal, z którym pokazaliście, że potraficie grać i wygrywać. W meczach fazy zasadniczej ten bilans wyglądał jednak lepiej. To kwestia lepszej gry jastrzębian w ostatnim dwumeczu czy trochę też różnica w prezentowanym przez was obrazie gry?

– Wydaje mi się, że Jastrzębski Węgiel był bardziej zmotywowany na te mecze, ponieważ to są już spotkania o dużą stawkę. I na pewno byli na nas bardziej zmobilizowani niż w rundzie zasadniczej. Wracając do nas, to ta nasza gra w tych dwóch pierwszych meczach wyglądała bardzo dobrze, graliśmy na luzie, bez jakiejkolwiek presji i potrafiliśmy wygrywać z Jastrzębskim Węgle. W tych dwóch spotkaniach z fazie play-off także liczyliśmy, że coś ugramy, ale niestety przeciwnik był lepszy i trzeba uznać jego wyższość.

Gra jak równy z równym z uczestnikiem Final Four Ligi Mistrzów także dodaje pewności siebie?

– Na pewno. To jest nagroda grać z takim rywalem, przynajmniej czwartym zespołem w Europie. Dla mnie bynajmniej jako debiutanta, to było marzenie, które się spełnia. I cieszę się, że mogłem grać jak równy z równym. Zbieram doświadczenie, które w kolejnych meczach na pewno się przyda.

Awans do play-off dla beniaminka ligi już jest dobrym wynikiem. Teraz nie macie już chyba nic do stracenia, to rywale muszą, wy tylko możecie.

– Dla nas to już jest dużo. Zajęcie szóstego miejsca i gra w fazie play-off dla nas już jest sukcesem. Taki był nasz cel przed sezonem i został zrealizowany w 110%. Teraz to, co ugramy, będzie nasze. Nie mamy nic już do stracenia, będziemy walczyć w każdym kolejnym meczu, dając z siebie wszystko.

Zmagania play-off rządzą się swoimi prawami, nic nie jest jeszcze rozstrzygnięte. Mówi się, że Czarni Radom to zespół szczególnie groźny na własnym terenie. Jest więc realna szansa wyrównania stanu rywalizacji i powrotu na piąty mecz do Jastrzębia-Zdroju?

– No tak, takie są nasze marzenia. Nasza hala jest na pewno sporym atutem, to jest najmniejszy obiekt w PlusLidze i przeciwnikom gra się tam na pewno wyjątkowo trudno. Sami mówią o tym, że jest ciężka hala do gry. Na pewno to będzie nasz plus i mam nadzieję, że uda nam się wygrać w Radomiu przynajmniej jeden mecz, a może też i dwa (śmiech). Na razie to są nasze marzenia i cele, a zobaczymy jak to będzie.

Przed wami Puchar Polski, później przed rundą rewanżową spora przerwa w rozgrywkach. Macie ustalone już plany sparingowe na ten czas?

– Nic jeszcze o takich planach nie wiem. Na razie skupiamy się na meczu pucharowym, gdzie po raz kolejny będziemy walczyć z Jastrzębskim Węglem. Zobaczymy, na pewno jakieś mecze będą przewidziane, ponieważ to jest dość duża przerwa, a my nie chcemy wypaść z tego rytmu meczowego. Więc myślę, że trener zadba o to, żeby przygotować nas jak najlepiej do tych kolejnych spotkań.

Puchar Polski będzie więc pierwszą szansą na rewanż na jastrzębianach…

– No tak, to będzie pierwsza okazja do rewanżu, później będzie kolejna. I mam nadzieję, że którąś z nich wykorzystamy…

* rozmawiała Edyta Bańka (Strefa Siatkówki)

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-03-09

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved