Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ligi zagraniczne > Finał Pucharu Włoch bez Kurka, Copra nie pozwoliła na niespodziankę

Finał Pucharu Włoch bez Kurka, Copra nie pozwoliła na niespodziankę

fot. lubevolley.it

Cucine Lube Banca Marche Macerata, mimo walki, sprawiła sensację, bowiem nie udało jej się wywalczyć awansu do finału Pucharu Włoch. Jej pogromcą jest tegoroczna rewelacja rozgrywek. W drugim półfinale jednakże do niespodzianki już nie doszło.

Początek spotkania nie przebiegał po myśli podopiecznych Alberto Giulianiego, którzy przegrywali już 0:2. Z czasem jednak, za sprawą efektywnej kontry Simone Parodiego, zdołali doprowadzić do remisu po 4, lecz niemal natychmiast ich rywale ponownie byli na czele. Gdy zaś ponownie z krótkiej zapunktował Andrea Semenzato, przewaga graczy z Perugii wzrosła do trzech oczek (8:5). Topnieć zaczęła ona, gdy na podwójny blok biancorossich „nadział się” Vujević (10:9), a tuż po tym potężnym zbiciem przypomniał o sobie Marko Podraščanin (10:10). Od tego momentu rozgorzała walka punkt za punkt, a gracze Lube po raz pierwszy wyszli na prowadzenie, gdy duet Podraščanin/Kovar zablokował Atanasijevicia (13:12). W tej fazie seta siatkarze z regionu Marche dość dobrze radzili sobie w bloku, a ich dobrą passę przerwał dopiero młody Serb, plasując piłkę. Niedługo po tym asem popisał się Nemanja Petrić, doprowadzając do wyrównania (16:16), i trener Giuliani zmuszony był wziąć czas. Przerwa przyniosła pożądany efekt, a dodatkowo na skrzydle zameldował się Ivan Zaytsev, punktując trzy razy pod rząd (20:18). I choć w końcówce jeszcze trójka Serbów z Perugii starała się ratować sytuację, to wszelkie starania zniweczył najmłodszy z nich, przekraczając linię dziewiątego metra przy zagrywce.

Podrażnieni przegraną w poprzedniej odsłonie podopieczni Slobodana Kovača drugą rozpoczęli od mocnego uderzenia i po asie Simone Butiego prowadzili 2:0. Kilka chwil później ich przewaga jeszcze wzrosła. Wszystko za sprawą świetnych bloków Andrei Semenzato, a także asów Aleksandara Atanasijevicia (7:1). Tę serię przerwał dopiero Jiri Kovar, atakując z pipe’a, lecz na niewiele się to zdało, bowiem gdy w ataku zapunktował Buti, Lube przegrywała 5:12. Tuż po tym przypomniał o sobie Dragan Stanković, najpierw udanie atakując, a następnie „uprzykrzając” życie rywalom swymi zagrywkami (8:12). W tej fazie seta jednakże nie do zatrzymania był młody serbski atakujący, który mocno dawał się we znaki przeciwnikom, obijając ich blok. Dodatkowo wspierał go Nemanja Petrić, a także Sementzato, punktując zagrywką. I choć jeszcze Ivan Zaytsev w końcówce próbował dać swym kolegom impuls do walki (15:21), to nie przyniosło to rezultatu, zwłaszcza że popełniali oni niewymuszone błędy własne. Całą partię zakończył zaś udany blok graczy Sir Safety Perugia.

Goran Vujević i spółka po swojej myśli rozpoczęli również trzecią odsłonę, punktując zagrywką (0:2), lecz niemal natychmiast przypomniał o sobie Ivan Zaytsev. Po drugiej stronie siatki na jego udane zagrania odpowiadał Nemanja Petrić (7:6), ale gdy trójblokiem zatrzymany został Atanasijević, a dodatkowo w aut zaatakował Buti, to Lube objęła prowadzenie (10:9). Świetnie spisywał się także Jiri Kovar, przełamując ręce rywali, lecz Simone Buti dość szybko zrehabilitował się kibicom Sir Safety i dwukrotnie zapunktował blokiem (12:12). Ponownie rozgorzała walka punkt za punkt, która rozstrzygała się głównie w polu serwisowym. I choć Simone Parodi starał się punktować, atakując po prostej, to jednak inicjatywa, minimalnie, wciąż leżała po stronie graczy z Umbrii. Dopiero kiedy duet Kovar/Podrščanin zatrzymał blokiem Atanasijevicia, biancorossi rozpoczęli odrabiać straty. Co prawda nie zniechęciło to Serba, lecz gdy w polu serwisowym pojawił się Natale Monopoli, a w aut zaatakował Petrić, to podopieczni trenera Giulianiego mieli piłkę setową. Seta natomiast zakończył serbski atakujący, psując zagrywkę.



Czwarta partia rozpoczęła się od wymiany ciosów, lecz minimalna inicjatywa leżała po stronie biancorossich, którzy po plasie Dragana Stankovicia prowadzili 9:8. Chwilę później atakujący obu ekip zaczęli punktować naprzemiennie, ale gdy Atanasijević „nadział się” na blok rywali, trener Slobodan Kovač został zmuszony poprosić o czas (11:14). Nie przyniósł on jednak spodziewanego rezultatu, tym bardziej że gracze Lube świetnie czytali zamiary Paolucciego i raz po raz zatrzymywali swoich przeciwników na siatce (18:12). Dobrze radził sobie wówczas Ivan Zaytsev, lecz z czasem i w jego zagrania wkradła się niepewność. A gdy dodatkowo mylić się zaczął Kovar, przewaga Lube zaczęła topnieć. Bez skrupułów wykorzystali to gracze z Perugii, którzy po bloku Mihajlo Miticia na Kurku zbliżyli się do przeciwników na jeden punkt (20:21). Tuż po tym pomylili się i sędziowie, uznając autowy atak Atanasijevicia za prawidłowy (21:21). I choć w końcówce jeszcze Kurek zapunktował z pipe’a (23:22), to jednak ostatnie słowo należało do Konstantina Čupkovicia, który obił ręce rywali.

Podłamani takim obrotem spraw biancorossi fatalnie otworzyli tie-breaka. W ich poczynania wkradła się niepewność i nieporadność, zaś gracze z Perugii wyraźnie byli na fali – po skutecznym zbiciu Nemanji Petricia i błędzie Kovara prowadzili 4:0. Świetnie radził sobie też Aleksandar Atanasijević, punktując czy to na siatce, czy to zza linii dziewiątego metra i wypracowując swemu teamowi wysoką przewagę (12:3). Impuls do walki Lube ponownie dał Zaytsev, którego wspierał Podraščanin, lecz ostatnie słowo należało do Atanasijevicia, który zatrzymał blokiem Kurka.

MVP spotkania: Aleksandar Atanasijević

Cucine Lube Banca Marche Macerata – Sir Safety Perugia 2:3
(25:22, 18:25, 25:23, 23:25, 9:15)

Składy zespołów:
Lube: Parodi (5), Zaytsev (18), Stanković (9), Kovar (13), Baranowicz (2), Podraščanin (14), Henno (libero) oraz Patriarca, Monopoli (1), Giombini i Kurek (3)
Sir Safety: Buti (9), Paolucci (1), Petrić (21), Vujević (6), Atanasijević (34), Semenzato (10), Giovi (libero) oraz Čupković (1), Della Lunga i Mitić


Początek starcia Copry Piacenza i Diateku Trentino był dość wyrównany. Gdy jednak atakiem po przekątnej popisał się Luca Vettori, a Robertlandy Simon zatrzymał Sokołowa, to wicemistrzowie kraju prowadzili 8:6. Zaledwie kilka chwil później atakujący biancorossich popisał się dodatkowo punktowymi zagrywkami oraz atakiem, powiększając tylko przewagę swojego teamu (12:8). Na dobre zagrania rywali starał się odpowiedzieć Sebastian Solé, lecz początkowo nie przynosiło to rezultatu. Gialloblu zbyt często się mylili i dopiero gdy na siatce przypomniał o sobie Cwetan Sokołow, po czym zapunktował zza linii dziewiątego metra, gracze Roberto Serniottiego zbliżyli się do przeciwników (14:15). Bułgara starał się ponadto wspierać Filippo Lanza, popisując się udanymi atakami ze środka drugiej linii, co przynosiło efekty. Gdy zaś asa zaserwował Alexandre Ferreira, to mistrzowie Włoch byli na czele (20:19). Na odpowiedź podopiecznych Luki Montiego jednakże nie trzeba było długo czekać – po efektywnym trójbloku, a także dzięki zbiciom Alessandro Feiego i Denisa Kaliberdy mieli piłkę setową. Chwilę później zaś, po autowym ataku Sokołowa, cieszyli się ze zwycięstwa w secie otwarcia.

Gialloblu, mimo porażki w poprzedniej partii, nie zamierzali odpuszczać i po efektownym zagraniu Filippo Lanzy prowadzili 6:5. Niemal natychmiast jednak ich przewaga stopniała, a po asie Luki Vettoriego tracili do rywali trzy oczka (9:12). Wtedy to ponownie przypomniał o sobie duet Alexandre Ferreira/Cwetan Sokołow, który to starał się wziąć ciężar gry na swoje barki, i to z pozytywnym skutkiem. Mimo to biancorossi, za sprawą lepszej gry na siatce i mniejszej liczby błędów własnych, utrzymywali się na czele (18:16). Ponadto nie do zatrzymania w ataku był Simon, a dobrą passę graczy Luki Montiego przerwał dopiero Emanuele Birarelli. Kapitan Diateku Trentino dwukrotnie zatrzymał na siatce Papiego, doprowadzając do wyrównania (22:22). I choć Vettori starał się poprowadzić swoją ekipę do wygranej, to świetna gra blokiem graczy z Trydentu, a także udane ataki Birarelliego zniweczyły jego starania.

W trzeciej odsłonie to Copra, dzięki skutecznym zagrywkom Luki Vettoriego, prowadziła (3:1). I choć Sebastian Solé obijał blok Simona, a Cwetan Sokołow raz po raz punktował ze skrzydła, to kilka nieporozumień i błędów ich kolegów zniweczyło ich starania (7:9). Gdy zaś do gry włączył się Denis Kaliberda, prowadzenie biancorossich wzrosło do czterech oczek (14:10). Ubiegłoroczni zdobywcy scudetto popełniali błąd za błędem, serię tę przerwał dopiero Alexandre Ferreira, popisując się ponadto agresywnymi serwisami (13:15). Jego serię przerwał dopiero Simon, który również dołożył do swego dorobku punktowego kilka oczek z zagrywki (19:13). Ponadto w bloku prym wiódł Alessandro Fei, i choć Lanza starał się obijać jego blok (16:21), to na odrabianie strat było już za późno. Po zepsutej zagrywce to biancorossi mieli piłkę setową, którą też natychmiast wykorzystał Denis Kaliberda, atakując z lewego skrzydła.

Niesieni na fali zwycięstwa gracze z Piacenzy, wykorzystując potknięcia rywali, po swojej myśli otworzyli czwartą partię (6:3). Co prawda trydenccy siatkarze, zwłaszcza Filippo Lanza, zaczęli czytać grę rywali i punktować blokiem, a Sokołow wykorzystał kontrę, atakując po prostej i niwelując całkowicie straty (7:7), to jednak Simon, wraz z Feiem, odzyskali prowadzenie (10:8). W grę gialloblu zaczęło się wkradać coraz więcej niedokładności, czego nie odmieniły nawet potężne serwisy Cwetana Sokołowa. Tym bardziej że Vettori w pojedynkę zapunktował blokiem, a Kaliberda zaatakował w dziewiąty metr, dając swej ekipie bezpieczną przewagę (15:13). Tuż potem mylić się zaczął również i bułgarski atakujący, wobec czego to Alexandre Ferreira przejął od niego pałeczkę i stał się liderem zespołu. Zadania nie utrudniał mu również Samuele Papi, atakując w aut. W końcówce jednakże ponownie na siatce zameldował się Alessandro Fei, dwukrotnie zatrzymując rywali (22:20). Ostatnie akcje zaś były popisem Denisa Kaliberdy, który postawił kropkę nad i, ustalając wynik seta i całego spotkania.

MVP spotkania: Luca Vettori

Copra Elior Piacenza – Diatec Trentino 3:1
(25:23, 24:26, 25:19, 25:21)

Składy zespołów:
Copra: Papi (8), Fei (9), Kaliberda (17), Simon (13), Vettori (20), De Cecco (3), Marra (libero) oraz Le Roux i Tencati
Diatec: Birarelli (10), Solé (7), Ferreira (14), Suxho (1), Lanza (11), Sokołow (22), Colaci (libero) oraz Fedrizzi, Burgsthaler i Van Dijk (2)

źródło: inf. własna

nadesłał:

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved