Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Puchar Polski > Maja Ognjenović: W finale damy z siebie wszystko

Maja Ognjenović: W finale damy z siebie wszystko

fot. Łukasz Krzywański

- Jeśli popełniasz w secie dziesięć, jedenaście błędów, to należy zdać sobie sprawę, że tak naprawdę oddałeś rywalowi prawie połowę partii - przyznała po półfinałowym pojedynku Pucharu Polski rozgrywająca ekipy z Polic, Maja Ognjenović.

Po emocjonującym i zaciętym spotkaniu pokonałyście rywalki z Bielska-Białej 3:2. Możesz chyba przyznać, że podopieczne Mirosława Zawieracza napsuły wam dzisiaj sporo krwi?

Maja Ognjenović:Szczerze mówiąc, chyba mało kto spodziewał się, że to będzie tak zacięty i wyrównany pojedynek. Przygotowywałyśmy się intensywnie do tego meczu, a w sezonie zasadniczym dwukrotnie pokonałyśmy ten zespół. Należy pamiętać, że nikt nie przyjeżdża na finał rozgrywek pucharowych, żeby „poasystować” i nie dać z siebie wszystkiego. Nasze rywalki pokazały dzisiaj jak powinna wyglądać gra na maksa. W drugim secie jeszcze walka była dość wyrównana, przegrałyśmy na przewagi. Jeżeli natomiast chodzi o trzeci set, to jestem rozczarowana. Przegrałyśmy wyraźnie, po głupich błędach własnych. Nie zagrałyśmy dobrze, nie zagrałyśmy tak, jak powinnyśmy. Oceniając rywalki, należy podkreślić, że zagrały one normalną siatkówkę, nie pokazały niczego „specjalnego”. Nie była to taka sytuacja, po której mogłyśmy powiedzieć: „ok starałyśmy się, ale one były dzisiaj perfekcyjne, poza naszym zasięgiem”. Najważniejsze jest oczywiście to, że ostatecznie udało nam się wygrać. Niestety straciłyśmy więcej energii, niż gdzieś tam to zakładałyśmy, co zdecydowanie utrudnia nam regenerację przed jutrzejszym pojedynkiem. Ale na to już obecnie nie mamy wpływu.

W pierwszym, wysoko wygranym secie miałyście rewelacyjny wynik w przyjęciu – ponad 70%. Stopniowo jednak element ten zaczynał podupadać w waszej grze, by w trzecim secie osiągnąć „tylko” nieco ponad 40%. Czy to może być główna przyczyna waszej słabszej gry?



Oczywiście to bardzo ważny element. Myślę, że to może być klucz w odpowiedzi na pytanie o naszą słabszą dyspozycję. Jeśli masz dobre przyjęcie, to gra ci się zdecydowanie lepiej. Nie mówię tutaj o sobie jako o rozgrywającej, ale dla każdej zawodniczki ma to wpływ. Dysponując idealnym przyjęciem, jesteś w stanie grać kombinacyjnie, wykorzystywać swój potencjał – to zdecydowanie ułatwia grę. W chwili, kiedy przyjęcie zaczyna szwankować, „sypie się” cała gra, co skutecznie może wykorzystać przeciwnik. Myślę, że nasze rywalki dzisiaj pokazały jak można zrobić użytek ze słabej gry przeciwniczek w tym elemencie. Jestem bardzo zadowolona i dumna, że udało nam się wrócić w czwartym secie. Kiedy przegrywasz 1:2, nie jest łatwo skutecznie nawiązać walkę i poprawić swoją postawę. Cieszę się, że nie straciłyśmy w tym momencie koncentracji i wiary. W siatkówce najważniejsza jest wiara zespołu w to, że jesteś w stanie wygrać i być lepszym od rywala. Jeśli gramy naszą, dobrą siatkówkę, to myślę, że ciężko jest znaleźć w polskiej lidze zespół, który byłby w stanie nas zatrzymać.

Wspomniałaś, że najgorszy był dla was trzeci set. Patrząc na statystyki, można powiedzieć, że niejako stało się tak na wasze własne życzenie. Popełniłyście aż dziesięć błędów własnych.

Jeśli popełniasz w secie dziesięć, jedenaście błędów, to należy zdać sobie sprawę, że tak naprawdę oddałeś rywalowi prawie połowę partii. Przygotowując się do tej konfrontacji i przeglądając przygotowane materiały, zauważyłyśmy jedną ciekawą rzecz, jeśli chodzi o zespół z Bielska-Białej. To jest ekipa, która stara się za wszelką cenę unikać błędów. Zawodniczki, mając nawet bardzo złą piłkę, starają się za wszelką cenę przebić ją na drugą stronę i w ten sposób być może zmusić rywalki do błędu. To jest dobra strona analizy. Oczywiście to, że popełniałyśmy wiele błędów, wpłynęło zdecydowanie na naszą koncentrację i zaczęła pojawiać się nerwowość. Jeszcze raz chcę jednak podkreślić, że nasze rywalki nie zagrały na takim poziomie, by to usprawiedliwiało naszą ewentualną porażkę.

Przed tym pojedynkiem przeczytałem takie świetne zdanie, które dobrze oddaje obraz dzisiejszej rywalizacji – „Chemik Police musi, BKS Aluprof Bielsko-Biała może”. Czułyście niewątpliwie pewną presję związaną z tą konfrontacją.

Szczerze mówiąc, nie jest łatwo grać pod presją wyniku. Już na początku sezonu wszyscy zaczęli mówić o tym, na co stać Chemika Police, a raczej co powinien zdobyć Chemik Police. Wszyscy od początku upatrywali w nas zdecydowanego faworyta, co oczywiście bardzo cieszy, ale też nie ułatwia gry. W swojej karierze wielokrotnie grałam „w tych lepszych zespołach”, które powinny wygrać, a jednak ostatecznie przegrywałyśmy. Nigdy nie jest tak, że bycie teoretycznie najlepszym zespołem gwarantuje zwycięstwo. Chcąc myśleć o sukcesie, nie można ograniczyć się tylko do bycia najlepszym na papierze, musisz jeszcze zagrać na 100, a raczej na 110% swoich umiejętności.

Jutro czeka was wielki finał rozgrywek. Macie niestety bardzo mało czasu na przygotowanie i rekonwalescencję.

Tak to racja, ale taka sama sytuacja czeka drugiego finalistę. Wydaje mi się jednak, że mimo wszystko jutro zobaczymy ciekawe i warte uwagi widowisko. Chcemy stworzyć ładne widowisko. W drugim półfinale oba zespoły stać na zwycięstwo. Znamy nasze ewentualne rywalki, miałyśmy okazję grać z nimi w lidze, więc wiemy jakie są ich mocne i słabe strony. Osobiście wolałabym zagrać przeciwko ekipie z Muszyny, nie uważam tego zespołu za słabszy, ale po prostu jakoś bardziej „leży” mi ten przeciwnik. Bez znaczenia z kim jednak będziemy grały, zamierzamy zagrać na naszym najwyższym poziomie i sięgnąć po trofeum. Nie lubię zbytnio takiego tempa rozgrywek. Grając dwa mecze, dzień po dniu, nie mamy czasu na odnowę, przygotowanie, zabiegi fizjoterapeutów – na wszystkie rzeczy, które powinny mieć miejsce przed kolejną konfrontacją. Przyjechałyśmy tutaj jednak zaprezentować się z możliwie najlepszej strony, pokazać na co nas stać. W finale damy z siebie wszystko i mam nadzieję, że pokażemy się z lepszej strony niż dzisiaj. Jesteśmy tutaj, żeby wygrać puchar!

Rok temu spotkaliśmy się w Pile na finale Pucharu Polski. Wtedy z Impelem Wrocław nie udało wam się awansować do finału. Teraz jesteś jakby krok dalej. Czy uda się wykonać również ten drugi krok?

Jestem pewna, że jest na to szansa. Tym bardziej, że Chemik Police jest mocniejszym zespołem niż Impel Wrocław przed rokiem. Oczywiście miałyśmy rok temu we Wrocławiu bardzo mocną i zgraną ekipę, ale niestety nie ominęły nas też problemy.

Szczególnie jeśli idzie o kontuzje?

Tak, to prawda. Jeśli chodzi o zeszłoroczną imprezę, to mało kto spodziewał się Impelu Wrocław w finale. Nasz awans był wtedy nie tak małą sensacją. Pojechałyśmy do Piły, nie mając nic do stracenia, nie udało się niestety awansować do finału. Chemik Police w obecnym sezonie jest w nieco innej sytuacji, nasz awans nie jest niespodzianką, a większość uważa nas za zdecydowanych faworytów. Naszym celem jest zwycięstwo i mam nadzieję, że za kilkanaście godzin będziemy cieszyć się z takiego rezultatu.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Puchar Polski

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-03-08

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved