Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Łukasz Polański: Chcemy sprawić niespodziankę

Łukasz Polański: Chcemy sprawić niespodziankę

fot. Effector Kielce

Effector Kielce rzutem na taśmę awansował do play-off i w weekend zmierzy się z mistrzami Polski. - Nie mamy nic do stracenia. Resovia musi wygrać, a my jedziemy do Rzeszowa i z pewnością powalczymy, a co wygramy - to będzie nasze - mówi Łukasz Polański.

Przez całe spotkanie myśleliście nie tylko o grze, ale i o spotkaniu w Bydgoszczy. Teraz już możecie odetchnąć – Effector zagra w play-off. Można powiedzieć, że mimo dwóch straconych setów wykonaliście plan w stu procentach?



Łukasz Polański:Wiedzieliśmy, że to będzie mecz nerwów, bo nie tylko wynik naszego spotkania był ważny do awansu. Myśleliśmy tak naprawdę cały czas o tym, co stanie się w Bydgoszczy. My zrealizowaliśmy jednak plan, który mieliśmy do wykonania. Skra Bełchatów była co prawda osłabiona chorobami. W dodatku bełchatowianie mieli natłok meczów, w ciągu praktycznie tygodnia rozegrali dziesięć trudnych setów, a za moment rozpoczynają się mecze w play-off. Tak więc rywale wyszli osłabionym składem, my to wykorzystaliśmy i cieszymy się z awansu do fazy play-off i ze zwycięstwa w Bełchatowie.

Osłabiona Skra zaskoczyła was swoim składem?

Powiem szczerze, że tak, bo myśleliśmy, że zagrają troszkę mocniejszym składem. Wydawało się, że może nie będzie jednego, dwóch podstawowych przyjmujących. Nie spodziewaliśmy się, że nie będzie Mariusza Wlazłego czy pierwszego rozgrywającego – Nicolasa Uriarte. Spodziewaliśmy się czegoś innego.

Czyli cała taktyka przygotowana na mecz tuż przed nim wzięła „w łeb”?

– Tak, ale na szczęście na bieżąco uzupełnialiśmy całą naszą taktykę na Skrę, co pozwoliło nam się przystosować do sytuacji i zwycięstwo wyjechało z Bełchatowa, z czego jesteśmy zadowoleni.

Od pierwszych piłek miało się wrażenie, jakbyście grali ospale i mecz nie był rozgrywany o tak dużą stawkę. Czym było to spowodowane?

Możliwe, ale wydaje mi się, że było to spowodowane naszymi nerwami. Nie jesteśmy bowiem tak doświadczeni, jak Skra Bełchatów, a wiedzieliśmy, o jaką stawkę jest to spotkanie i bardzo zależało nam na zwycięstwie. Może nerwy troszeczkę nas zjadły na początku, może rzeczywiście rozpoczęliśmy zbyt sennie, ale zwycięstwo jest najważniejsze.

Co się stało w tym trzecim secie? Wydawało się, że od wygranej dzieli was naprawdę niewiele, prowadziliście 24:21 i… stanęliście.

– To są właśnie te nasze przestoje, nasz największy problem od początku tego sezonu. Mamy te niefortunne przestoje i nie potrafimy się ich pozbyć. To nie był pierwszy mecz, gdzie taką przewagę, nie tylko w końcówce, ale ogólnie, tracimy, a w dodatku przegrywamy seta. Musimy nad tym popracować, choć nie mamy za dużo czasu, bo już w piątek wyjeżdżamy do Rzeszowa, gdzie jest równie ciężki teren, ale zobaczymy, co przyniesie życie.

Co zdecydowało o waszym zwycięstwie w Bełchatowie? Bo wydawało się, że spotkanie było bardzo wyrównane…

– Wydaje mi się, że wszystkie elementy miały na to wpływ. W pewnym momencie mieliśmy już dobrze rozpisanego rozgrywającego Skry (Aleksę Brdjovicia – przyp. red.), zaczęliśmy grać dobrze w obronie, a siatkarze Skry też naprawdę sporo razy się mylili i myślę, że to wszystko było tym kluczem do zwycięstwa.

Teraz przed wami mecze z Resovią, jakie cele stawiacie sobie na nie?

– Jak już powiedziałem, jedziemy na bardzo ciężki teren i chcemy sprawić niespodziankę. W zeszłym sezonie pamiętam, że drużyna z Kielc grała z Jastrzębskim Węglem w fazie play-off i od samego początku sprawiła niespodziankę, ponieważ w tej rywalizacji było 2:2 w meczach. Nie mamy nic do stracenia – Resovia musi wygrać, a my jedziemy do Rzeszowa i z pewnością powalczymy, a co wygramy – to będzie nasze.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-03-08

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved