Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > R. Panas: Stawiamy na Polaków, nie na przeciętniaków z zagranicy

R. Panas: Stawiamy na Polaków, nie na przeciętniaków z zagranicy

fot. archiwum

Pięciosetowym spotkaniem ekipy z Gdańska i Bydgoszczy pożegnały się z marzeniami o fazie play-off. - Każdy popełnia jakieś błędy, będziemy starać się je eliminować - o ostatnich meczach, pracy w Gdańsku i draftcie opowiedział Radosław Panas.

Co zmieniło się na boisku po 10-minutowej przerwie? W pierwszym i drugim secie Transfer wam nie zagrażał, a ostatecznie gospodarze wygrali 3:2…

Radosław Panas: – Właściwie to nic się nie zmieniło, bo na początku trzeciego seta też prowadziliśmy, mieliśmy dwa, trzy, cztery punkty przewagi, mieliśmy swoje szanse. Gdzieś w końcówce tej partii pojawiła się chyba chwila dekoncentracji i dlatego nie wygraliśmy 3:0.

Czy czuje pan pewne rozczarowanie w związku z tym, że w Bełchatowie Skra zagrała z Effectorem w takim, a nie innym składzie?



Ja w ogóle nie zwracałem na to uwagi. Powiedziałem przed meczem chłopakom, że w ogóle nie interesuje mnie to, co dzieje się w Bełchatowie, bo chodziły już słuchy o tym, że mogą tam zagrać w nieco odmienionym składzie. Koncentrowaliśmy się na tym meczu, staraliśmy się go wygrać, jednak nawet to zwycięstwo 3:0 nic by nam nie dało i przez następną godzinę siedzielibyśmy w szatni, nerwowo sprawdzając wynik meczu Skry z Effectorem.

Bardzo uważnie obserwuję Twittera Jakuba Bednaruka. Po meczu z Lotosem napisał, że jeśli ktoś uważa, że punkty w tym spotkaniu zostały podarowane zespołowi z Gdańska, to jest głupi. Czy spotkał się pan z opinią, że wygraliście to spotkanie nieco po koleżeńsku?

– Punkty po koleżeńsku w Warszawie? Nie sądzę (śmiech). Każdy chce wygrać, a zespół z Warszawy też na pewno chciał nam udowodnić, że ma potencjał. Ja pracowałem w tym klubie trzy sezony, u mnie w zespole gra kilku chłopaków związanych kiedyś z AZS-em PW i oni też chcieli pokazać, że są lepsi, dlatego nie wydaje mi się, żeby taka sytuacja miała miejsce. Czułbym się źle, gdybym poszedł do szatni i powiedział moim zawodnikom, że odpuszczamy ten mecz i w takiej samej sytuacji był Kuba Bednaruk, więc takie spekulacje nie mają większego sensu.

To pana pierwszy sezon w Gdańsku, jednak w klubie pojawiło się kilku zawodników, których już pan trenował w innych klubach. Czy miał pan wpływ na budowanie tego składu, czy też dostał pan gotowy zespół do poprowadzenia?

– Pośredni. Sporo zawodników miało już podpisane kontrakty z klubem, kilku wspólnie sprowadziliśmy do Gdańska. Można powiedzieć, że w tej kwestii było 50/50.

Krzysztof Wierzbowski gra w już trzecim prowadzonym przez pana klubie. Czy czuje pan, że relacje między trenerem a zawodnikiem w pańskim przypadku są bardzo mocne?

– Taka była moja idea. Zawsze chciałem ściągać ludzi, z którymi już pracowałem. Wiem, jak oni walczą, jak trenują, jak podchodzą do tego, co robią. W tym sezonie nie udało się nam osiągnąć celu, jaki zakładaliśmy. Każdy gdzieś na swojej drodze popełnia jakieś błędy, będziemy starać się je eliminować.

Jesteście ewenementem na skalę ligi, ponieważ jako jedyni nie macie w składzie żadnego obcokrajowca, czy takie rozwiązanie ma jakieś ewidentne plusy?

– Chcieliśmy wskazać taką drogę innym zespołom. Stawiamy na Polaków, nie na zagranicznych przeciętniaków, którzy zabierają miejsca polskim zawodnikom z potencjałem. Jeżeli byłoby nas stać na gwiazdy grające w swoich reprezentacjach, to na pewno pokusilibyśmy się o podpisanie kontraktów z nimi, ale mieliśmy taki, a nie inny budżet i postawiliśmy wyłącznie na Polaków.

Drugim trenerem zespołu jest Wojciech Serafin. Wasze kariery są dość podobne – obaj zaczynaliście na przyjęciu i kończyliście na libero, przez kilka sezonów spotykaliście się na parkietach ekstraklasy. Czy to pomaga wam znaleźć wspólny język i sprawia, że macie podobną koncepcję prowadzenia zespołu?

– Przypomnę jeszcze, że dwa sezony graliśmy razem w Kędzierzynie, także mogę powiedzieć, że znam Wojtka od „małego” (śmiech). Bardzo dobrze się dogadujemy, Wojtek jest świetnym, otwartym asystentem, ma bardzo dobry kontakt z zawodnikami, jest dla mnie takim łącznikiem z zespołem. Czasami gdy kogoś nęka jakiś uraz, zdarza mu się też trenować z zespołem.

Niedawno PZPS oznajmił, że wprowadzi do PlusLigi draft. Co pan sądzi o tym pomyśle?

– Uważam, że to nic nie wniesie, ponieważ większość zawodników ma już podpisane kontrakty z klubami. Zostanie kilku siatkarzy bez menadżerów i kontraktów. To ma sens w ligach, w których ten system jest wypracowany od podstaw, zdrowy i czysty. U nas to będzie funkcjonowało, jednak nie wydaje mi się, żeby ten system dostarczał do klubów jakichś naprawdę wartościowych zawodników, bo na większości z nich jest już wcześniej położona „rączka”.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-03-06

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved