Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Dariusz Daszkiewicz: Nie mamy czego się wstydzić

Dariusz Daszkiewicz: Nie mamy czego się wstydzić

fot. Tomasz Kubicki / Effector

- Żeby wygrać i awansować do play-off, musimy przełamać kilka barier. Odkąd cztery lata temu znaleźliśmy się w PlusLidze, wygraliśmy przynajmniej raz z każdą z drużyn. Poza jedną - nigdy nie udało nam się pokonać Skry - mówi Dariusz Daszkiewicz.

W środę zostaną rozegrane dwa ostatnie mecze rundy zasadniczej, które zadecydują o tym, która z trzech drużyn: Transfer Bydgoszcz, Effector Kielce czy Trefl Gdańsk zajmie ostatnie wolne miejsce w czołowej ósemce. Najwięcej szans daje się ekipie z Bydgoszczy, która zagra u siebie z gdańszczanami, najmniej kielczanom, którzy zagrają w Bełchatowie. Dariusz Daszkiewicz, trener zespołu z województwa świętokrzyskiego, nie podważa tej opinii. – Trudno polemizować z tą tezą, bo przecież gramy z PGE Skrą Bełchatów i to na wyjeździe. Żeby wygrać i awansować do play-off, musimy przełamać kilka barier. Odkąd cztery lata temu znaleźliśmy się w PlusLidze, wygraliśmy przynajmniej raz z każdą z drużyn. Poza jedną – nigdy nie udało nam się pokonać Skry. Ponadto w tym sezonie nie udało nam się jeszcze wygrać trzech spotkań z rzędu, a teraz musimy to uczynić. Trudne wyzwanie – mówi Daszkiewicz.

Dodatkowa trudność polega także na tym, że hala w Bełchatowie pozostaje w tym sezonie, jeżeli chodzi o mecze PlusLigi, niezdobytą twierdzą. Skra nie przegrała u siebie ani jednego ligowego meczu. Trener Effectora zapowiada, że będzie chciał to zmienić. – Dużo jest tych rzeczy, które musimy zrobić po raz pierwszy, ale każda passa kiedyś się kończy. Bardzo bym chciał, żebyśmy to my przerwali serię PGE Skry. Żeby tak się stało, oni musieliby zagrać słabiej niż zwykle, a my musimy wspiąć się na absolutne szczyty możliwości – podkreśla.

Skra już utraciła szansę na zajęcie pierwszego miejsca i niezależnie od wyniku jutrzejszego meczu, pozostanie na drugiej pozycji na zakończenie rundy zasadniczej. Ma poza tym za sobą bardzo męczący dwumecz w Pucharze CEV, w którym musiała w sumie rozegrać dziesięć setów i o kilka piłek przegrała awans do finału. Mimo to, opiekun kieleckiej ekipy niespecjalnie liczy na to, że Skra nie będzie wystarczająco zmotywowana i wystąpi w zupełnie rezerwowym składzie. – Nawet jeśli PGE Skra zagra w rezerwowym składzie, to wcale nie znaczy, że będzie słabsza. Po pierwsze, oni mają na ławce tak mocnych zawodników, że wszystkich wziąłbym do swojej drużyny z pocałowaniem ręki. Po drugie zmiennicy, jeśli dostaną szansę, będą wychodzili ze skóry, żeby udowodnić, że zasługują na miejsce w szóstce. Na pewno w ich głowach będzie tkwiła myśl, że porażka postanie bez konsekwencji, więc nie będą aż tak zdeterminowani jak my. Ale to oni są zdecydowanym faworytem meczu – potwierdza Daszkiewicz.



Gdyby Effectorowi nie udało się awansować do play-off, co jest jednak najbardziej prawdopodobnym scenariuszem, nie będzie personalnego trzęsienia ziemi w klubie. – Nie mamy się czego wstydzić, bo mamy za sobą przyzwoity sezon. Lotos Trefl Gdańsk i Transfer Bydgoszcz mają przynajmniej dwukrotnie wyższy budżet od nas i na papierze znacznie mocniejsze składy. Dla nich brak awansu będzie katastrofą. Dla nas nie. Żałuję tylko, że wcześniej głupio straciliśmy punkty na wagę awansu do play-off, choćby w meczu u siebie z Transferem Bydgoszcz przegranym 1:3. Myślę jednak, że podobne wyrzuty mogą czynić sobie w Bydgoszczy i Gdańsku. Oni stracili więcej okazji niż my – kończy swoją wypowiedź Dariusz Daszkiewicz.

* rozmawiał Kamil Drąg
* więcej w serwisie przegladsportowy.pl

 

źródło: inf. własna, przegladsportowy.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-03-04

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved