Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Patryk Czarnowski: Mogą się pojawić słabsze występy, wahania

Patryk Czarnowski: Mogą się pojawić słabsze występy, wahania

fot. Cezary Makarewicz

- Budujemy formę i nasza gra momentami może wyglądać lepiej, innym razem gorzej - o wahaniach formy i celach zespołu ze Śląska mówił Patryk Czarnowski, dodając. - Mam jednak nadzieję, że nasi sympatycy to zrozumieją i nadal będą nas wspierać.

Spotkanie ostatniej kolejki fazy zasadniczej z AZS-em Częstochowa, mimo że graliście z przedostatnim zespołem tabeli, miało dość nerwowy przebieg. Spodziewaliście się tak dużego oporu ze strony rywali?

Patryk Czarnowski:Tutaj, jeżeli chodzi o tego pierwszego seta, trzeba przyznać, że my popełniliśmy bardzo dużo błędów w elemencie zagrywki. Zepsuliśmy chyba z siedem zagrywek, dając bezpośrednio punkty rywalom. Zespół z Częstochowy dołożył kilka mocnych ataków i przede wszystkim dobrych obron, bo w tym meczu częstochowianie naprawdę bardzo fajnie bronili i gdzieś nam ten set uciekł. Kiedy zaczęliśmy reagować, było już za późno. Na szczęście w drugim secie przejęliśmy kontrolę nad spotkaniem, wzięliśmy się w garść i wygraliśmy następne partie.

Który z elementów można uznać za kluczowy w tym meczu, właśnie zagrywkę? W samym 3. secie punktowaliście w tym elemencie 5 razy, na przestrzeni całego meczu mieliście 10 asów serwisowych. Te statystyki nieco poprawiają ogólny obraz gry?



– No tak, tak jak powiedziałem – ogarnęliśmy się, wzięliśmy się do roboty i wygraliśmy to spotkanie. Jest koniec fazy zasadniczej, z naszej strony wiadomo, że liczyła się tylko wygrana. Z drugiej strony oczywiste jest, że mamy jednak w głowie to, co przed nami. Jest play-off, Puchar Polski i Final Four w Ankarze, więc nie ukrywam, że budujemy trochę formę i ta nasza gra momentami może wyglądać lepiej, innym razem gorzej. Niektóre zespoły nie mają dwóch meczów w tygodniu, więc mogą inaczej to rozplanować. My niestety musimy to wszystko wcisnąć: gdzieś dołożyć, gdzieś odjąć i czasami te wahania w trakcie meczu widać. Ale cieszy, że to bodajże jedenaste nasze zwycięstwo z rzędu, więc pomimo tych wahań w spotkaniach zawsze ta „trójka” jest zazwyczaj po naszej stronie. Do tego jesteśmy wszyscy zdrowi, jesteśmy do dyspozycji trenera, a to kolejne zwycięstwo nie jest przypadkowe.

Fazę zasadniczą kończycie cennym zwycięstwem, gwarantując sobie 3. miejsce w tabeli. Przy tej ostatniej wyjątkowo długiej kolejce mogą pojawić się rożne domysły czy też podejrzenia o kalkulacje. Wy chyba macie ten komfort, że to raczej rywale woleliby was uniknąć. Nie musicie się oglądać na innych?

– No tak, szczerze mówiąc, nie patrzyliśmy w tabelę i nie kalkulowaliśmy punktami. Myślę, że to jest już na 90% pewne, że na początku fazy play-off będziemy grać z Czarnymi Radom (rozmowa przeprowadzona przed meczem Resovia Rzeszów – Czarni Radom – przyp.red.). Cóż, liga jest ciężka, pokazała, że było sporo niespodzianek, mamy więc wyjątkowo silną ligę. Ale my mamy mocny zespół, kiedy wszyscy są zdrowi, możemy rotować składem i w każdym meczu grać inną szóstką, grać całkiem inaczej, wesprzeć się zawodnikami, którzy są głodni gry, także tutaj, jeżeli chodzi o grę z jakimkolwiek rywalem, nie mamy obaw.

Wspomniałeś o celach, które przed wami, poza play-off i Pucharem Polski jest Final Four Ligi Mistrzów w Ankarze. Oczy całej siatkarskiej Polski będą zwrócone na was, o bojowe nastawienie w waszych szeregach nie trzeba się chyba martwić?

– Tutaj chyba nie trzeba nikogo motywować, sam udział w Final Four to jest zaszczyt. Każdy chciałby się tam znaleźć i trener przed spotkaniem nic nie musi mówić, nie potrzebujemy żadnych przemów motywacyjnych. Wiem, że każdy w lidze chciałby tam się znaleźć i na pewno nie trzeba nas dodatkowo motywować.

Miejsce w czołowej czwórce już jest wyróżnieniem, ale apetyt rośnie w miarę jedzenia…

Oczywiście, jedziemy tam nie po to, żeby się przejechać i odbyć spotkania, ale jedziemy walczyć o zwycięstwo w Lidze Mistrzów. Bo jeżeli już tak daleko zaszliśmy, dlaczego nie mielibyśmy jej wygrać? Mamy przed sobą bardzo trudnego przeciwnika, mieliśmy okazję już się z nim zmierzyć, ale też mieliśmy okazję z nim wygrać, także nie jest to zespół nie do przejścia. Tutaj jest nadzieja, bardzo ważne będzie to pierwsze spotkanie, a później będziemy myśleć dalej – z meczu na mecz.

Nie ma obaw, że jeszcze przed Final Four przy tej zwiększonej częstotliwości spotkań pojawi się zadyszka?

– Na pewno, tak jak było to widoczne w jakichś wcześniejszych spotkaniach. Tak jak mówiłem, musimy budować tę formę, myśląc też o innych meczach. Gdzieś na pewno będzie jeden mecz nierówny innemu, mogą się pojawić słabsze występy, wahania. Mam jednak nadzieję, że nasi sympatycy to zrozumieją i nadal będą nas wspierać.

*rozmawiała Edyta Bańka (Strefa Siatkówki)

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-03-02

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved