Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Jakub Bednaruk: Jesteśmy Świętymi Mikołajami

Jakub Bednaruk: Jesteśmy Świętymi Mikołajami

fot. Cezary Makarewicz

- Prawda jest taka, że jesteśmy takimi Świętymi Mikołajami drugi raz z rzędu, wprowadzamy do gry zespół z Gdańska, potem zespół z Kielc, zamiast siedzieć i się przygotowywać do play-off - żałował po porażce z Effectorem Jakub Bednaruk.

Mecz w Kielcach był ważny dla obydwu drużyn, co zgodnie podkreślali przedstawiciele obu zespołów. – Ten mecz był dla nas bardzo ważny, bardzo poważnie do niego podchodziliśmy, bo mógł już dać nam spokój przed ostatnią kolejką jeżeli chodzi o play-off – powiedział Maciej Pawliński. – Nie wiem, czemu wyszliśmy na niego strasznie spięci, popełnialiśmy dużo prostych błędów i przez to ten mecz w sumie przegraliśmy, bo wpadały nam bardzo głupie piłki, chyba nerwy to spowodowały. Szkoda, za tydzień będziemy się też stresować, w ostatniej kolejce trzeba pokazać charakter i ten mecz wygrać, żeby być pewnym play-off i nie liczyć na innych – zapowiedział kapitan AZS-u Politechniki Warszawskiej.

Po porażce swoich podopiecznych Jakub Bednaruk nie rozdzierał szat, jednak przeanalizował dokładnie przyczynę takiego rozstrzygnięcia meczu. – Nie mam absolutnie zamiaru się żalić, mogę jedynie pogratulować zespołowi z Kielc. Nikt tu się nie spodziewał fajerwerków ani wielkiej jakości gry. Tu można się było spodziewać, że będzie nerwowo, do tego jeszcze doszli panowie sędziowie, którzy jeszcze większą nerwówkę wprowadzili, co nie zmienia faktu, że rywal zagrał dzisiaj lepsze zawody i zasłużenie wygrał. Niestety, prawda jest taka, że jesteśmy takimi Świętymi Mikołajami drugi raz z rzędu, wprowadzamy do gry zespół z Gdańska, potem zespół z Kielc, zamiast siedzieć i się przygotowywać do play-off – żałował trener akademików. Jego podopieczni w ostatniej kolejce zagrają z BBTS-em Bielsko-Biała i muszą wygrać, jeżeli chcą być pewni miejsca w czołowej ósemce bez względu na wyniki innych spotkań. Bednaruk jest ciekaw przebiegu tego meczu. – To będzie dla mnie bardzo ciekawe doświadczenie zobaczyć, jak zawodnicy, którzy momentami potrafią grać na wysokim poziomie, a momentami grają bardzo słabo, będą się zachowywać w ciągu tygodnia, jak się będą zachowywać w meczu o życie, bo za tydzień gramy o życie. Zobaczymy jak będzie wyglądało granie w meczu, w którym teoretycznie nie mamy prawa przegrać, bo zespół z Bielska wygrał tylko seta od pięciu kolejek. Z drugiej strony, ja się też nie spodziewam siatkówki na jakimś wielkim poziomie, tylko spodziewam się, że przyjedzie BBTS, wygramy i nie będziemy patrzeć się na innych, bo prawda jest taka, że gramy dwa dni wcześniej od pozostałych. Może być też tak, czego w ogóle nie dopuszczam do myśli, że przegrywamy z Bielskiem i siedzimy dwa dni i obgryzamy paznokcie. Ja sobie przypominam czasy zespołu, który oddawał jeden punkt w ataku w secie – tak potrafiliśmy grać jeszcze w zeszłym roku. W tym roku mamy innych zawodników, którzy nie kontrolują tej piłki tak do końca, jak powinni kontrolować i oddajemy mnóstwo piłek własnymi błędami. Najlepsze zespoły na świecie oddają przeciwnikowi ten jeden punkt w secie, przeciwnik musi zdobyć 24, żeby wygrać partię. Dzisiaj wystarczało, żeby Effector zdobył 15, żeby zdobyć 25 i to jest nasz duży problem. Prawda też jest taka, że mamy nie najgorszą sytuację, bo Kielce, Bydgoszcz i Gdańsk zamieniłyby się z nami. Takie mecze, kiedy wszyscy się spodziewają zwycięstwa z teoretycznie najsłabszym zespołem w lidze, są trudne. Tam jest nowy trener, nowa gra, nie wiem czego się do końca spodziewać. Ja chcę się spodziewać przede wszystkim dobrej gry z naszej strony i uważam, że warto, by każdy z nas popatrzył sobie dzisiaj w lustro wieczorem – zakończył swoją wypowiedź opiekun akademików.

Effector musiał ten poniedziałkowy mecz wygrać za trzy punkty, by mieć nadzieję na grę w play-off i ten warunek spełnił. – Cieszymy się na pewno z tych trzech punktów – nie krył zadowolenia po meczu Piotr Lipiński. – Warszawa na pewno postawiła bardzo wysoko poprzeczkę, my wiedzieliśmy o tym, że jeżeli chcemy się nadal w grze liczyć, to musimy to wygrać za trzy punkty, dwa punkty nam nic nie dawały. Na pewno zachowaliśmy w końcówce więcej zimnej krwi, zwłaszcza w tym ostatnim secie. Została jeszcze jedna kolejka, dla nas już po tej kolejce sezon mógł się skończyć. Jedziemy do Bełchatowa, tam musimy jeszcze lepiej zagrać, niż w tym spotkaniu, bo wiadomo, że jest tam bardzo ciężko wygrać – podkreślił kapitan kieleckiej drużyny.



Również Dariusz Daszkiewicz podkreślał znaczenie wyniku spotkania z Politechniką. – My przede wszystkim cieszymy się, że pozostajemy w grze. Po 21 kolejkach wreszcie udało nam się wskoczyć na upragnione ósme miejsce. Zdajemy sobie sprawę, że proste zadanie przed nami, jeszcze tylko po raz pierwszy w historii kieleckiej siatkówki pokonać Skrę i sprawa załatwiona – rzucił nieco żartobliwie trener Effectora i dodał: – Bardzo się cieszę, że ci moi młodzi zawodnicy, którzy w meczu z Bydgoszczą, również bardzo istotnym, w pewnych momentach nie wytrzymali tego ciśnienia, w dniu dzisiejszym, pomimo pierwszego przegranego seta, zdołali zwycięsko wyjść z opresji. Troszkę nas fantazja poniosła w czwartym secie, graliśmy spokojnie, bez błędów i nagle, nie wiadomo kiedy, już było po przewadze i zespół z Warszawy zaczął budować swoją przewagę. Cieszę się, że tutaj udało nam się opanować te nerwy, wrócić do gry bez większej ilości błędów i rozstrzygnąć to spotkanie na swoją korzyść. Jedziemy do Bełchatowa i nie mamy nic do stracenia. Musimy jechać i walczyć o jak najlepszy wynik – zapowiedział Daszkiewicz.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, , , , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-02-25

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved