Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > Marcin Kryś: Męczyliśmy się ze sobą

Marcin Kryś: Męczyliśmy się ze sobą

fot. archiwum

W Tychach miejscowy TKS Nascon sprawił małą niespodziankę, ulegając Cuprum Lubin dopiero po tie-breaku. Dla miedziowych nie był to udany mecz. - Cieszymy się, że nawet grając tak słabo, udało nam się wygrać mecz - przyznał Marcin Kryś.

Przed spotkaniem wydawało się, że w Tychach możemy być świadkami dosyć krótkiego spotkania ze zdecydowanym faworytem w osobie Cuprum. Jak się okazało, tyszanie zdołali się wam postawić i przegrać dopiero w tie-breaku. Wygrana 3:2 to dla was satysfakcjonujący wynik?

Marcin Kryś: Nie ma co ukrywać, chcieliśmy wygrać ten mecz w trzech setach. Tabela potwierdzała nasze aspiracje – my jesteśmy u góry, TKS jest na dole i będzie grał w rundzie play-out. Nie udało się. Po dwóch setach, które zagraliśmy dobrze, powietrze z nas zeszło i zagraliśmy moim zdaniem bardzo słabe spotkanie. Po drugim secie w każdym elemencie nic nam nie wychodziło tak, jak powinno. Męczyliśmy się praktycznie ze sobą, a nie z przeciwnikiem. Cieszymy się, że finalnie udało się wygrać 3:2. Na pewno jest to dla nas lepsze rozwiązanie, niż gdybyśmy mieli wyjeżdżać z Tychów z porażką.

Po dwóch udanych setach nagle wasza gra zmieniła się o 180 stopni i to gospodarze byli stroną dominującą. Co spowodowało taką zmianę?



– Ciężko jednoznacznie powiedzieć, co było przyczyną. Dwa wygrane sety dawały nam już pewne drugie miejsce w tabeli i może to u niektórych spowodowało takie „zejście powietrza”. Na pewno chcieliśmy wygrać to spotkanie szybciej, niż miało to miejsce, no ale cieszymy się z tego, że nawet grając tak słabo, udało nam się wygrać ten mecz.

Bardzo dobre zawody rozegrał Łukasz Łapszyński, który w całym meczu zapunktował aż 19 razy. To młody chłopak, ale widać, że nie boi się brać ciężaru gry na swoje barki…

– Na pewno Łukasz jest naszą ofensywną siłą zarówno w zagrywce, jak i w ataku. Cieszymy się, że możemy mieć takiego gracza w zespole. Jeżeli dobrze gramy zagrywką, to ta gra zupełnie inaczej wygląda w naszym wykonaniu. Łukasz faktycznie otrzymał bardzo wiele piłek w ataku i patrząc na mecz jako całość, to poradził sobie więcej niż dobrze. Jest młody i utalentowany, jeśli będzie pracował tak, jak pracuje teraz, to może zagrać jeszcze w wielu ciekawych miejscach.

Zajęliście drugie miejsce po fazie zasadniczej i pewnie awansowaliście do fazy play-off. Już przed sezonem mówiło się w Lubinie o mocarstwowych planach ze zgłoszeniem akcesu do PlusLigi włącznie. Czy teraz waszym celem jest tylko awans do najlepszej czwórki, czy jednak interesuje was tylko złoto?

– Minimum dla nas jest zajęcie czwartego miejsca, które daje szansę ubiegania się o awans do PlusLigi. Nasze ambicje oczywiście sięgają wyżej i chcemy wygrać tę ligę. Z tego, co wiem, to w latach wcześniejszych Cuprum zdobywał brązowy i srebrny medal, więc brakuje mu jeszcze tylko złota. Będziemy starać się i dążyć do tego, by to złoto zawisło na naszych szyjach. Na pewno nie będzie łatwo, a wręcz przeciwnie – będzie ciężko, ale bardzo chcemy to osiągnąć.

Do miejsc medalowych, oprócz Cuprum, typowany był także Camper i Banimex. Którego z tych dwóch rywali oceniłbyś jako tego groźniejszego w walce o złoto?

– Zespół z Będzina na pewno jest bardzo mocną ekipą, w której występuje kilku bardzo doświadczonych siatkarzy. Mają fajnego trenera, który to wszystko dobrze poukładał i dopasował do siebie wszystkich ludzi. Myślę, że to będzie zespół, który jest naszym najgroźniejszym rywalem. Tabela też to pokazuje – są na pierwszym miejscu. Jest to też team, który aspiruje do gry w PlusLidze.

Patrząc na kartkę ze składem drużyny, można być pod dużym wrażeniem, bo w Cuprum grają tacy zawodnicy, jak: Kadziewicz, Siezieniewski, Boula, Kašper czy Kordysz. Z takimi nazwiskami spokojnie moglibyście grać już w tym roku w ekstraklasie.

– Z takim graniem, jakie zaprezentowaliśmy w meczu z TKS-em Tychy, w PlusLidze nie mamy co szukać. Jeżeli przeciwnik jest dużo lepszy, to w zespole jest też inna motywacja, determinacja. W przypadku gry w ekstraklasie na pewno wykonane byłyby jakieś korekty w składzie, ale jakie konkretnie, to nie wiem. To już nie moje robota, to bardziej zagadnienie dla prezesów (uśmiech).

W tym pojedynku swoją cegiełkę do wyniku dołożyła też para sędziowska, która trochę nie zapanowała nad wydarzeniami na boisku. To spowodowało niepotrzebne dyskusje i negatywne emocje. To w jakiś sposób też na was wpłynęło?

– Sędziowie to też ludzie i mogą popełniać błędy. Nie można jednak toczyć walki z sędziami, tylko trzeba zająć się rywalizacją z przeciwnikiem. To też jest trochę taka gra psychologiczna, wybicie przeciwnika z uderzenia, więc po trochu jest to też potrzebne. Tak jak powiedziałem, sędziowie to też ludzie i popełniają błędy raz na jedną, raz na drugą stronę. Myślę, że do poziomu sędziowania nie ma się co doczepiać.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-02-24

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved