Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > I liga M: Tyszanie blisko niespodzianki w meczu z Cuprum

I liga M: Tyszanie blisko niespodzianki w meczu z Cuprum

fot. Damian Wójcik

W 22. kolejce I ligi mężczyzn ostatni w tabeli TKS Nascon Tychy mierzył się z bijącym się o czołowe lokaty Cuprum Lubin. Pierwsze dwie odsłony wygrali przyjezdni, lecz beniaminek się nie poddał i doprowadził do tie-breaka, w którym jednak przegrał.

Pojedynek w tyskiej hali wyśmienicie zaczęli goście – po mocnych atakach z wykorzystaniem bloku Cuprum prowadzili 4:1. Tyszanie szybko jednak otrząsnęli się i po bloku Grzegorza Surmy na tablicy wyników pojawił się remis 4:4. W kolejnych akcjach w poczynaniach gospodarzy zaczęła pojawiać się duża nerwowość. Doprowadziło to do niepotrzebnych błędów dających gościom łatwe punkty i wysokie prowadzenie (12:8). Po raz kolejny tyszanom na ratunek przyszedł blok i po „czapie” Łukasza Rocha na środku siatki różnica między zespołami znów była minimalna (13:14). W ekipie prowadzonej przez trenera Grzegorza Słabego szwankowało przyjęcie i to w znacznym stopniu utrudniło skuteczną grę przeciwko mocnemu rywalowi z Lubina. W końcówce konto tyszan powiększyło się do 22 punktów, jednak nadzieje na korzystny rezultat rozwiał Łukasz Łapszyński, który mocnym atakiem z lewego skrzydła zakończył seta (25:22).

Podobnie jak w poprzedniej partii, lepiej wystartowali „miedziowi”. Przy wyniku 1:3 trener Słaby zdecydował się na poważną zmianę w swoim zespole – Jakuba Nowosielskiego na rozegraniu zmienił Robert Kiwior. Roszada na pozycji „mózgu” zespołu na niewiele się jednak zdała, ponieważ lubinianie wciąż zdobywali kolejne oczka, a ich passę przerwał dopiero efektywny atak Surmy (2:6). Po okresie słabszej gry TKS „wziął się w garść” i po atakach Kamila Lewińskiego zmniejszył dystans punktowy (5:7). Dobra gra beniaminka nie trwała jednak długo. Kolejne błędy i niewykorzystane sytuacje w ataku spowodowały, że team Pawła Szabelskiego znów odskoczył na kilka punktów, a tyszanie musieli gonić wynik. Na przestrzeni całego seta gra bardzo falowała, ponieważ po kilku udanych akcjach Cuprum małą falę łapali gospodarze i niwelowali straty, by po chwili znów okazać się stroną słabszą i przegrać kilka akcji z rzędu (15:17, 18:23). Przy stanie 24:18 dla przyjezdnych piłkę setową wykorzystał Szymon Romać i tym samym lubinianie zdobyli punkt gwarantujący im drugie miejsce po fazie zasadniczej.

Na seta numer trzy w wyjściowym ustawieniu TKS-u Tychy pojawiła się dwójka nowych graczy – Damian Miller i Marcin Kozioł. Pierwsze akcje, w których z dobrej strony pokazał się Łukasz Kadziewicz, lepiej ułożyły się dla gości (2:0), jednak jeszcze przed pierwszą przerwą techniczną to gospodarze prowadzili 7:5. Wyrównana gra w tej partii trwała niemal przez całą odsłonę. Początkowo dominującą rolę odgrywali tyszanie, jednak na drugą przerwę techniczną, z jednopunktową zaliczką, schodzili goście. Po asie serwisowym Surmy, a następnie punktowej zagrywce Wiktora Macka na tablicy wyników pojawił się remis po 19. W końcówce kilka błędów w ataku popełnił wprowadzony za Romacia Damian Dykas, a atmosferę jeszcze podgrzali sędziowie, którzy pozwalali na dosyć ekspresyjne i żywiołowe komentarze lubinian odnośnie swoich decyzji. Wygraną 25:21 siatkarze TKS-u zawdzięczają Maciejowi Kordyszowi, który ostatnią piłkę seta posłał bezpośrednio w aut.



W czwartym secie tyszanom po raz pierwszy w tym meczu udało się rozpocząć od kilku dobrych akcji. Po bloku Rocha na Dykasie, a później na Siezieniewskim gospodarze wygrywali 5:3. W kolejnej akcji udanym atakiem z drugiej piłki popisał się Robert Kiwior i prowadzenie TKS-u wynosiło aż trzy oczka. Lubinianie nie dali rywalom się rozkręcić i szybko doprowadzili do remisu (9:9). Po raz kolejny podopiecznym trenera Słabego udało się wypracować kilkupunktową przewagę, gdy w polu serwisowym pojawił się Miller. As serwisowy tego gracza i dobra postawa Emila Siewiorka w obronie spowodowały, że na drugiej przerwie technicznej z trzypunktowym handicapem boisko opuścił beniaminek I ligi mężczyzn. Dużym wzmocnieniem siły ognia w zespole z Tych był Marcin Kozioł, który w decydującej części czwartego seta otrzymał dużo piłek i najczęściej kończył je zdobyciem punktu (20:17). Po drugiej stronie siatki na lidera wyrósł Łapszyński, jednak jego dobra gra wspólnie z ładnymi obronami Marcina Krysia nie zdała się na wiele i TKS stanął przed szansą na rozstrzygnięcie odsłony na swoją korzyść (21:24). Po dwóch blokach na Koziole w szeregach gospodarzy zapanowała nerwowość, jednak po przerwie na żądanie trenera Słabego „miedziowi” pomylili się zza linii dziewiątego metra i o tym, kto wygra spotkanie, miał zadecydować tie-break.

Początek piątej partii można spokojnie nazwać Łukasz Łapszyński’s show. Przyjmujący Cuprum posłał na stronę tyszan trzy potężne zagrywki, z którymi nie potrafił poradzić sobie żaden przyjmujący i już na starcie lubinianie wygrywali 6:2. Błędy w ataku Adama Michalskiego i Macieja Kordysza pozwoliły tyszanom złapać kontakt z rywalem (6:7). Lubinianie długo nie zwlekali z wrzuceniem drugiego biegu i po chwili obie ekipy dzieliły już cztery oczka (12:8). Bardzo dobra gra wyblokiem oraz skuteczne obrony Krysia pozwoliły wiceliderom ligowej tabeli na stanięcie przed trzema szansami na zakończenie pojedynku (14:11). W ostatniej akcji meczu na blok Cuprum nadział się Damian Miller i to zespół z województwa dolnośląskiego zgarnął dwa oczka.

TKS Nascon Tychy – Cuprum Lubin 2:3
(22:25, 18:25, 25:21, 25:23, 11:15)

Składy zespołów:
TKS Nascon: Roch (7), Lewiński (9), Surma (12), Macek (10), Sobański (6), Nowosielski, Siewiorek (libero) oraz Szymczak (libero), Kiwior (3), Miller (6) i Kozioł (11)
Cuprum: Łapszyński (19), Boula (5), Michalski (10), Kadziewicz (12), Romać (14), Siezieniewski (6), Kryś (libero) oraz Białecki, Kozar, Dykas (5) i Kordysz (7)

Zobacz również:
Wyniki 22. kolejki oraz tabela I ligi mężczyzn

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-02-23

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved