Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Dominik Witczak: Bez sportowej agresji byłoby nam niezwykle ciężko

Dominik Witczak: Bez sportowej agresji byłoby nam niezwykle ciężko

fot. archiwum

Dominik Witczak po raz kolejny udowodnił, że w PlusLidze nie ma lepszego zmiennika niż on. Tym razem zastąpił w składzie ZAKSY Kędzierzyn-Koźle zawieszonego Grzegorza Boćka i poprowadził drużynę do wygranej nad mistrzem Polski Asseco Resovią.

Z reguły wydaje się pan opanowanym człowiekiem, ale w ostatnim pojedynku kilka razy emocje wzięły górę.

Dominik Witczak:Byliśmy bardzo zmotywowani. W perspektywie były do zdobycia ważne punkty, ale nie chodziło tylko o to. Tym bardziej że mecze z Resovią są zawsze bardzo zacięte. Porównałbym to spotkanie do tego na starcie sezonu o Superpuchar. Wówczas też był tie-break, ale o kilka piłek lepszy okazał się rywal. Od początku środowego meczu nie szło po naszej myśli, ale staraliśmy się wzajemnie jak najbardziej nakręcać i pobudzać, czy to w grupie, czy indywidualnie. Myślę, że bez tej sportowej agresji byłoby nam niezwykle ciężko.

W szatni po meczu też pewnie nie było spokojnie, a pojawiła się nagroda w postaci wolnego dnia.



– Tak. I dzięki temu w czwartek mogliśmy spokojnie odpocząć, pójść na odnowę biologiczną, zadbać trochę o zdrowie, bo gdy emocje opadną, to za chwilę okazuje się, że boli jedna czy druga część ciała. To była naprawdę duża radość, ale po chwili przyszło też duże zmęczenie i fajnie, że trenerzy zadecydowali w ten sposób. Przy okazji odpoczniemy przed kolejnym spotkaniem.

Przy stanie 13:20 w czwartej partii mogliście stracić wiarę w wygraną, ale nie poddaliście się i o mało nie dogoniliście rywali.

– Mieliśmy przede wszystkim w głowach to, co stało się chwilę wcześniej, że udało się odrobić podobną stratę. W takich pojedynkach nie można sobie pozwolić na odpuszczanie, tym bardziej w takim momencie, bo naprawdę trudno wychodzi się na tie-break, gdy przed chwilą przegrało się do 15 czy 16. Wiedzieliśmy, że jeśli nawet nie uda się wygrać tego seta, to musimy poszukać jakichś optymalnych rozwiązań na grę, żeby na kolejnego wyjść w lepszych nastrojach. Z tak klasowym zespołem, jak Resovia, nie można odpuszczać choćby na moment. Gra może nam czasami nie szła, ale w żadnym momencie nie odpuszczaliśmy.

Pan znowu podołał zadaniu jokera numer jeden, nie tylko w ZAKSIE, ale i całej PlusLidze. Co dzieje się w głowie Dominika Witczaka, gdy wchodzi z drugiego planu i musi ratować zespół?

– Chyba nic szczególnego (śmiech). Wychodzę na parkiet i chcę zagrać jak najlepiej. Wiadomo, że w środę wygraliśmy i to jest bardzo fajne uczucie, ale gdybyśmy przegrali – bo różnie mógł się ten tie-break potoczyć – myślę, że cała drużyna z czystym sumieniem mogłaby powiedzieć, że walczyła z całych sił. To jest sport i nie zawsze można zwyciężać, ale jeśli wiesz, że zrobiłeś wszystko, by zagrać jak najlepiej, to można inaczej podchodzić do wyniku. Cieszę się, że mogę pograć, bo trenuję, żeby być w optymalnej formie. Czasem pojawia się okazja, aby się zaprezentować i chcę wykorzystać swoją szansę. Oczywiście nie cieszę się, że odbywa się to kosztem Grześka. To jest po prostu szansa dla mnie i chcę jak najlepiej wywiązać się z obowiązków zawodnika.

*więcej w serwisie opole.sport.pl
*rozmawiał Łukasz Baliński (sport.pl)

źródło: sport.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-02-22

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved