Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Wojciech Żaliński: Ostatnio byliśmy dużo lepsi w liczeniu niż graniu

Wojciech Żaliński: Ostatnio byliśmy dużo lepsi w liczeniu niż graniu

fot. Arkadiusz Buczyński

Pomimo wygranej 3:2 nad zespołem z Warszawy zawodnicy Trefla Gdańsk nie tryskali po meczu radością. - Nie ma się z czego cieszyć, bo wiemy, jakie były inne wyniki - powiedział Wojciech Żaliński, przyjmujący drużyny z Pomorza.

Po pięciosetowym pojedynku siatkarze Trefla Gdańsk schodzili wczoraj z parkietu zwycięscy, jednak wcale nie cieszyli się specjalnie z wygranej 3:2 nad AZS-em Politechniką Warszawską. – Nie ma się z czego cieszyć, bo wiemy, jakie były inne wyniki – powiedział zaraz po meczu Wojciech Żaliński, przyjmujący gdańskiego zespołu.

Dlaczego? Wystarczy szybki rzut oka na tabelę i już wiadomo dlaczego. Podopieczni Radosława Panasa zachowali teoretyczną szansę na play-off, bo mogą jeszcze zdobyć trzy punkty w meczu ostatniej kolejki z Transferem Bydgoszcz, ale nie wszystko zależy od nich i gdańszczanie mają pełną tego świadomość. – My ostatnio byliśmy dużo lepsi w liczeniu niż w graniu i nadzieja jest, umiera ostatnia, ale jest też matką głupich. Nie ma się co oszukiwać, będzie ciężko – przyznał zawodnik Lotosu. Jego drużyna w następnej kolejce pauzuje, bowiem rozegrała już mecz ze Skrą Bełchatów awansem, a bydgoszczanie wygrali wczoraj mecz z AZS-em Olsztyn 3:1. W następnej kolejce zagrają zaś z AZS-em Częstochowa i jeśli wygrają za 3 punkty, to gdańszczanie już ich w tabeli nie wyprzedzą i pozostaną na 9. miejscu.

Siatkarze gdańskiej drużyny trochę są sami sobie winni, bo mecz z Politechniką zaczęli dobrze i w pierwszym secie prowadzili kilkoma punktami. Nie utrzymali jednak prowadzenia i akademicy wygrali zarówno pierwszą, jak i drugą odsłonę meczu, co oznaczało, że goście mogą zdobyć już maksymalnie tylko 2 punkty, a nie 3. Mimo to powalczyli jednak w kolejnych partiach i wygrali mecz w tie-breaku. – To jest jakiś pozytyw – przyznał Wojciech Żaliński. – To dopiero drugi tie-break w tym sezonie, a z drugiej strony pierwszy mecz, którego losy odwróciliśmy, bo do tej pory to było tak, że po pierwszym udanym secie to zazwyczaj nas tylko dobijali, a dzisiaj wyszarpaliśmy warszawskiej drużynie zwycięstwo. Może opuściło nas jakieś tam ciśnienie, bo już na boisku zdawaliśmy sobie sprawę z tego, co się wydarzyło w Bydgoszczy i jakie to niesie konsekwencje dla nas.



Może gdyby ta presja nie towarzyszyła zawodnikom Lotosu Trefla, to byliby w stanie w tym sezonie ugrać więcej? – Nie wiem, my na pewno umiemy patrzeć w tabelę, kalkulować, wiedzieliśmy, z kim gramy i jakie wyniki co mogą oznaczać i staraliśmy się zrobić wszystko, żeby ugrać chociaż punkt z czołówką, po tym jak przegraliśmy z Czarnymi i AZS-em Olsztyn na zero. Udawało się nam w każdym meczu zagrać po jednym bardzo dobrym secie i po dwa tragiczne. Ten pierwszy set dzisiaj powinniśmy wygrać, a nuż wtedy szanse na awans do play-off byłyby dużo wyższe, no ale skończyło się tak, jak w ostatnich meczach. Jedyny pozytyw jest taki, że dzisiaj przynajmniej odwróciliśmy wynik spotkania – zakończył swoją wypowiedź przyjmujący drużyny z Pomorza.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-02-20

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved