Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Wojciech Ferens: Optymistycznie patrzymy w przyszłość

Wojciech Ferens: Optymistycznie patrzymy w przyszłość

fot. Sabina Bąk

Hit 20. kolejki PlusLigi zakończył się zwycięstwem gospodarzy. Jednak emocji w tym spotkaniu nie brakowało, a ZAKSA potrzebowała aż pięciu setów, by rozprawić się z mistrzami Polski. O tym, co zadecydowało o sukcesie, mówi Wojciech Ferens.

To było bardzo wyrównane spotkanie. Co zadecydowało o tym, że w tie-breaku to właśnie wam udało się przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę?

Wojciech Ferens: – Przede wszystkim przeszliśmy świetną przemianę mentalną w szatni. Z całą pewnością wpływ na naszą dobrą grę miała ta dziesięciominutowa przerwa. Może w czwartym secie nie było tego widać, ponieważ przegraliśmy go stosunkowo wysoko, ale gdy po pierwszym secie nasza gra nie wyglądała ciekawie, podnieśliśmy się psychicznie i pokazaliśmy nasze umiejętności. Moim zdaniem zaprezentowaliśmy naprawdę dobrą siatkówkę, szczególnie jeśli chodzi o zagrywkę. To umożliwiło nam odrzucenie Asseco Resovii od siatki, co moim zdaniem zaważyło o naszym dzisiejszym zwycięstwie.

Wasz poziom gry po pierwszym secie faktycznie uległ diametralnej zmianie. Czym były spowodowane te problemy w pierwszej odsłonie?



– Możliwe, że zaczęliśmy ten mecz zbyt asekuracyjnie, ponadto w pierwszym secie troszeczkę gorzej przyjmowaliśmy. Dopiero później udało nam się poprawić zagrywkę, a wiadomo, że jeżeli odrzucimy przeciwnika od siatki, to można fajnie grać na wysokiej piłce, tym bardziej że mamy naprawdę dobrych blokujących, co dzisiaj pokazaliśmy nie raz. Wydaje mi się, że właśnie to będzie naszym kluczem do sukcesu w meczach z takimi przeciwnikami jak drużyna z Rzeszowa. To są z pewnością ważne punkty, a zbliżająca się faza play-off jest teraz dla nas najważniejsza. Cieszymy się, że właśnie z tak trudnym przeciwnikiem, jak Asseco Resovia, z którym – mam nadzieję – będziemy walczyć o najwyższe cele, udało nam się dzisiaj wygrać.

Czy mimo tego, że dzisiejszy wynik pokazał, że ZAKSA ma naprawdę dobrych zmienników, odczuwacie brak waszych podstawowych zawodników takich jak Grzegorz Bociek czy Jurij Gladyr?

– Fajnie, że tak to dzisiaj wyglądało. Jednak na pewno ich brak w jakiś sposób można odczuć, a szczególnie w sile ofensywnej, bo wiadomo jak dużym potencjałem w ataku dysponuje zarówno Grzesiek (Grzegorz Bociek – przyp. red.), jak i Jurek (Jurij Gladyr – przyp. red.). Jednak dzisiaj należą się ukłony dla Dominika Witczaka, który świetnie udźwignął ciężar gry i w wielu ważnych momentach to właśnie on dostawał piłki i był naszym egzekutorem. Super grał również Dick Kooy i Dan Lewis, który dał naprawdę bardzo dobrą zmianę i przytrzymał przyjęcie. Właśnie to cieszy najbardziej – kiedy każdy może na boisku dać coś od siebie i dołożyć jakąś cegiełkę do wspólnego sukcesu. Jestem zadowolony, że na boisku tworzymy kolektyw w tak ważnych meczach, bo właśnie tutaj zdobywa się pewność siebie. Dzięki temu optymistycznie patrzymy w przyszłość.

Pięciosetowe spotkanie zeszłorocznych wicemistrzów z mistrzami Polski to było najlepsze, czego mogli spodziewać się kibice. Trybuny dzisiaj w hali były pełne. Czy komplet widzów jest dla was również pewnego rodzaju czynnikiem mobilizującym?

– Na pewno tak. Jeśli słychać, że publika żyje z zespołem w różnych ważnych momentach przy obronie i ataku, to na pewno dodaje skrzydeł. Myślę, że to było dzisiaj widać, szczególnie po naszym kanadyjskim przyjmującym, który w niektórych momentach fajnie pokazywał, jak powinno się nawiązywać relacje między zawodnikami, boiskiem a publicznością. Cieszę się, że stworzyliśmy takie widowisko i wydaje mi się, że nawet mimo takiej dziwnej pory ten wieczór był dla kibiców udany i nie żałują oni ani grosza, który wydali na bilety na dzisiejszy mecz.

Faza play-off zbliża się już wielkimi krokami. Czy przygotowujecie się jakoś specjalnie do tego etapu rozgrywek?

– Moim zdaniem najważniejsze są teraz te dwa najbliższe mecze, które mamy zaległe. Chcemy zdobyć jak najwięcej punktów w tych spotkaniach. Zarówno Cerrad Czarni Radom, jak i Indykpol AZS Olsztyn są zespołami, które namieszały w tym roku w lidze, także na pewno łatwo punktów nie oddadzą. Jeśli chodzi o nasze zmiany, to mogę powiedzieć, że zmieniliśmy troszeczkę pracę na siłowni, zaczęliśmy powoli schodzić z obciążeń i łapiemy pewnego rodzaju świeżość, co było widać dzisiaj po niektórych atakach czy zasięgach. Na pewno fajnie to wygląda i śmiało mogę stwierdzić, że idziemy w dobrym kierunku. Faza play-off jest przed nami i osiągnięcie w niej jak najlepszych wyników jest teraz naszym celem. Nie da się ukryć, że te nieudane występy w Lidze Mistrzów jeszcze gdzieś w nas siedzą i chcemy się za to odbić. W tym miejscu apeluję do kibiców, aby trzymali za nas kciuku, a my na pewno pokażemy, że potrafimy walczyć.

* Rozmawiała Ewa Burak (Strefa Siatkówki)

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-02-20

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved