Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Lorenzo Bernardi: Przy takiej grze można mieć powody do obaw

Lorenzo Bernardi: Przy takiej grze można mieć powody do obaw

fot. Sabina Bąk

Pięciu setów potrzebowali jastrzębianie, aby wygrać z beniaminkiem. Lorenzo Bernardi nie był jednak zadowolony z gry swoich podopiecznych. - Zabrakło agresji. Czekaliśmy na to, co się wydarzy, a zwykle to my jesteśmy drużyną szukającą punktów - mówił.

Po porażce 0:3 w Radomiu jastrzębianie chcieli zrewanżować się siatkarzom beniaminka, tym bardziej że o meczu w Radomiu podopieczni Lorenzo Bernardiego sami mówili jako najgorszym w ich wykonaniu w tym sezonie. Radomianie nie zamierzali jednak oddać punktów bez walki i tak zebrani w hali przy al. Jana Pawła II kibice byli świadkami pięciosetowej walki, gdzie sytuacja zmieniała się jak w kalejdoskopie. – To, że spotkanie było dla nas tak trudne, to „zasługa” rywali, za co chciałem im bardzo podziękować. Radomianie zagrali bardzo dobrą siatkówkę, przede wszystkim w ataku i zagrywce, to właśnie tymi elementami sprawili nam sporo problemów – postawę rywali doceniał Michał Łasko, dodając. – Jesteśmy zadowoleni z kolejnego zwycięstwa, chociaż nie ma czasu się cieszyć, bo za trzy dni przed nami kolejny mecz – zakończył kapitan Jastrzębskiego Węgla.

Mimo zwycięstwa zbyt wielu powodów do optymizmu nie widział trener jastrzębian, nie szczędząc ostrych słów. – Niedawno, po awansie do Final Four Ligi Mistrzów, świętowaliśmy wielki sukces, ale w tym spotkaniu zrobiliśmy krok do tyłu – mówił Lorenzo Bernardi na pomeczowej konferencji prasowej. Odcinając się od sukcesu swoich podopiecznych na europejskich parkietach, Włoch skoncentrował się na ostatnich spotkaniach. W rywalizacji z Czarnymi Radom poczynania miejscowych odbiegały od oczekiwań szkoleniowca. – Przy takiej grze można mieć powody do obaw, bez motywacji i koncentracji na celu pojawia się ryzyko, że będziemy grać na niskim poziomie. Kiedy nie gramy agresywnie, jesteśmy zwykłym zespołem – dodał Bernardi, nawiązując do kolejnych spotkań swojego zespołu. – W ćwierćfinale Pucharu Polski oraz ćwierćfinale play-off zagramy z zespołami, w których brakuje wielkich nazwisk, ale to nie znaczy, że to są słabe drużyny. I na takie sytuacje musimy być przygotowani, bo za często przydarzały nam się takie mecze jak ten. Zabrakło tej wspomnianej wcześniej agresji. W tym meczu czekaliśmy na to, co się wydarzy, a zwykle to my jesteśmy drużyną szukającą punktów – kontynuował, zaznaczając, jak ważna jest koncentracja i odpowiednie podejście także do tego typu spotkań. – Musimy pamiętać, że nie zawsze po drugiej stronie siatki będą tacy rywale, jak  Resovia, ZAKSA, Halkbank czy Biełgorod. Trzeba nauczyć się grać z takim samym nastawieniem także w meczach ze zwykłymi rywalami.

Mimo wywiezienia z trudnego terenu cennego punktu także w obozie Radomian panował umiarkowany optymizm. Robert Prygiel zwracał uwagę przede wszystkim na niewykorzystaną szansę w tie-breaku. – Trudno coś mądrego powiedzieć po takim meczu, w którym graliśmy jak równy z równym z jedną z lepszych drużyn w Europie, ale tie-breaka oddaliśmy naszymi błędami przy 20-procentowej skuteczności w ataku jastrzębian. Może gdybyśmy nie zepsuli w tym secie aż pięciu zagrywek, to cieszylibyśmy się ze zwycięstwa. Pomimo teoretycznie pozytywnego wyniku jesteśmy źli na siebie, bo mieliśmy szansę na zwycięstwo – dodał trener beniaminka PlusLigi, Robert Prygiel, podkreślając także, że to nie koniec konfrontacji radomsko-jastrzębskich i na szanse rewanżu radomianie nie będą zmuszeni czekać zbyt długo. – Wszystko wskazuje na to, że będziemy mieć jeszcze okazję grać z Jastrzębskim Węglem w tym sezonie. Na pewno w Pucharze Polski i prawdopodobnie w fazie play-off. Być może jeszcze uda nam się wyrwać im jakieś zwycięstwo – zakończył trener.



Gratulując rywalom zwycięstwa, kapitan radomian podkreślił przede wszystkimi klasę rywala. – Widzieliśmy, do kogo przyjeżdżamy. Jastrzębski Węgiel to aktualnie jeden z czterech najlepszych zespołów w Europie, więc zdawaliśmy sobie sprawę z tego, jak trudne zadanie nas czeka – mówił Bartłomiej Neroj, zaznaczając jednak, że jemu i jego kolegom nie można odmówić ambicji i woli walki. – Przyjechaliśmy tutaj walczyć i nie poddawać się i poza trzecim setem nasza postawa może cieszyć. Pozostaje mały niedosyt, że nie udało się wygrać spotkania, ale cieszymy się, że na tak trudnym terenie udało nam się zdobyć punkt – podsumował rozgrywający Czarnych Radom.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, , , , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-02-20

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved