Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Dawid Dryja: Do Bielska-Białej przyjechaliśmy po zwycięstwo

Dawid Dryja: Do Bielska-Białej przyjechaliśmy po zwycięstwo

fot. Tomasz Tadrała

Podopieczni Dariusza Daszkiewicza zwycięstwem nad BBTS-em pokazali, że zespołowość jest kluczem do wygranej. - Kolejne „oczka" do ligowej tabeli na pewno się nam przydadzą - powiedział po meczu środkowy kielczan, Dawid Dryja.

Czy porażkę z Transferem Bydgoszcz chcieliście sobie łatwo odbić na beniaminku?

Dawid Dryja: – Na pewno przyjechaliśmy tutaj grać o zwycięstwo. Bardzo cieszymy się z tego, że to się udało aż za trzy punkty. Mimo tego, że graliśmy z beniaminkiem PlusLigi, nie był to dla nas łatwy pojedynek, gdyż po ciągle siedzącym nam w głowach słabym meczu z bydgoszczanami chcieliśmy odbudować się i zagrać dobre spotkanie. Pomimo potknięć to się udało i kolejne oczka do ligowej tabeli na pewno się nam przydadzą.

Widać było, że presja, którą powinniście odczuwać w związku z tym, że w kontekście walki w play-off już nie wszystko leży w waszych rękach, nie odgrywała większej roli w pierwszych dwóch setach. Ujawniła się dopiero w trzecim?



– Zdecydowanie tak. W pierwszych dwóch odsłonach pojedynku dobrze spełnialiśmy założenia taktyczne, które przed meczem przedstawił nam trener. Odrzuciliśmy bielszczan od siatki, odskoczyliśmy od nich punktowo i dowieźliśmy naszą przewagę do końca. W trzecim secie ujawniła się nerwowość, co poskutkowało pojawieniem się masy błędów własnych po naszej stronie – to okazało się naszym gwoździem do trumny w tej partii. W kolejnej zagraliśmy ponownie dobrze, mimo mocnego początku BBTS-u. Chłodniejsza głowa pozwoliła poskromić emocje i zatrzymać bielszczan rozpędzonych zwycięstwem w poprzedniej osłonie.

Trochę było jednak widać, że w tym trzecim secie udzieliła się wam siatkarska pycha.

– Może w jakimś stopniu, chociaż bardziej wydaje mi się, że po prostu przegraliśmy go na własne życzenie. Pycha czy nie pycha – sami na to zapracowaliśmy. Zapewne spuściliśmy trochę z tonu i to poskutkowało przegraną, ale na całe szczęście odbiliśmy się od dna w tej czwartej odsłonie spotkania i wywozimy stąd komplet punktów.

Macie jeszcze w pamięci to, że w poprzednim sezonie zajęliście siódmą lokatę? Czujecie na sobie oddech sportowej historii?

– Na pewno nikt nie narzucał nam z góry miejsca, które musimy zająć w sezonie, tak by ucieszyć wszystkich. Gramy to, co potrafimy najlepiej i to, co ugramy na boisku jest nasze. Na pewno cieszylibyśmy się, gdyby jakimś cudem udało nam się jeszcze wejść do fazy play-off. Cały czas mamy to w pamięci. Czekamy na mecz z AZS-em Politechnika Warszawska i mam nadzieję, że i w tym pojedynku nam się powiedzie. Będzie to dużym krokiem do lepszego wyniku na koniec sezonu.

Dziś potwierdziła się sportowa zasada – wygrywa się kolektywem. To będzie wasze motto na koniec rundy zasadniczej?

– Nasz zespół na pewno nie składa się z wielkich indywidualności i gwiazd światowej siatkówki. Każdy z zawodników musi dołożyć swoją cegiełkę do wspólnego sukcesu i myślę, że jest to dodatkową motywacją – wiemy, że jeżeli jeden zawiedzie, to cierpi cała drużyna. Każdy pojedynek, który rozgrywamy, pokazuje, że wszyscy członkowie naszej ekipy muszą grać na jednakowo wysokim poziomie, żeby odnosić zwycięstwa. Rywalizacja z BBTS-em Bielsko-Biała także to udowodniła – niewątpliwie na naszą korzyść działał równy rozkład ataku, który przyczynił się do tego, że wygraliśmy ten mecz. O ile o tym nie zapomnimy, na pewno coś dalej ugramy. Miejmy nadzieję, że to wystarczy.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-02-20

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved