Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Bartosz Bednorz: Nie mamy nic do stracenia

Bartosz Bednorz: Nie mamy nic do stracenia

fot. Łukasz Kardynał / sportsphotos.eu

Częstochowianie w meczu z ZAKSĄ przegrali 1:3, choć mieli szanse na zdobycie przynajmniej jednego oczka. Teraz graczy spod Jasnej Góry czeka ciężki pojedynek w Bełchatowie. - Nie będzie nam łatwo, ale będziemy walczyć - przyznał Bartosz Bednorz.

W ostatnim spotkaniu siatkarze AZS-u Częstochowa podejmowali we własnej hali wicemistrzów Polski z Kędzierzyna-Koźla. W pierwszych dwóch setach, mimo porażek, nie było widać, że częstochowianie zajmują aktualnie przedostatnie miejsce w ligowej tabeli. Graczom spod Jasnej Góry szczególnie szkoda chyba partii numer dwa, w której mogli zejść z tarczą, a finalnie ulegli po walce na przewagi. – Dwa pierwsze sety wyglądały dosyć dobrze z naszej strony, lecz jak to bywało w poprzednich meczach, mamy duże problemy w końcówkach. Nie potrafimy wykorzystać szansy, na którą pracujemy przez cały set – przyznał skrzydłowy AZS-u, Bartosz Bednorz.

Częstochowianie na dziesięciominutową przerwę schodzili, przegrywając 0:2 i na pewno mieli o czym myśleć. Po ponownym wejściu na boisku ekipa Marka Kardoša zaprezentowała się lepiej niż w poprzednich dwóch partiach i zanotowała pewną wygraną 25:19. – Przerwa w trakcie meczu pozwoliła nam nieco chłodniej przeanalizować popełniane przez nas błędy i przypomnieć sobie o przedmeczowej taktyce. W efekcie pozwoliło nam to dobrze wejść w trzeciego seta i zarazem go wygrać – skomentował Bednorz.

Pierwsze piłki czwartego seta padły łupem gospodarzy i kibice zgromadzeni w częstochowskiej hali powoli zaczynali wierzyć, że w meczu z ZAKSĄ można zdobyć chociaż punkt. Fala dobrej gry AZS-u pojawiła się bardzo szybko i równie szybko zniknęła. Przedostatni zespół w ligowej tabeli zaczął się mylić w prostych sytuacjach, a u kędzierzynian „odpaliła” zagrywka, co poskutkowało zwycięstwem ZAKSY 25:22 i 3:1 w całym pojedynku. – W czwartym secie początek faktycznie należał do nas, niestety pojawiły się proste błędy i w efekcie bardzo szybko roztrwoniliśmy naszą przewagę. Zespół z Kędzierzyna-Koźla to wykorzystał i z pełną konsekwencją dokończył seta na swoją korzyść – powiedział zawodnik z Częstochowy. – Sezon powoli dobiega końca. Pozostały nam mecze z najlepszymi drużynami tej ligi, dlatego nie pozostaje nam nic innego, jak pokazać się z najlepszej strony i udowodnić, że mogliśmy osiągnąć więcej – dodał.



W spotkaniu z AZS-em Częstochowa w zespole z Opolszczyzny zabrakło trzech zawodników – kontuzjowanych Jurija Gladyra i Łukasza Wiśniewskiego oraz zawieszonego atakującego Grzegorza Boćka. Mimo absencji tych siatkarzy gracze trenera Kardoša nie potrafili odnieść zwycięstwa, a w obliczu tych braków kadrowych kędzierzynian na pewno liczyli na punkty. – Szanse na zdobycie punktów jest zawsze, niestety nie zawsze udaje się je wywalczyć. Liga w tym roku przysparza sporo niespodzianek. Nawet zespoły z dołu tabeli, nie będąc faworytem meczu z ekipami z góry, wygrywają mecze, dlatego do każdego spotkania podchodzimy z optymistycznym nastawieniem – wyjaśnił Bartosz Bednorz.

Trudno było nie zauważyć, że w częstochowsko-kędzierzyńskim pojedynku z bardzo dobrej strony zaprezentowała się dwójka skrzydłowych – atakujący Dominik Witczak i przyjmujący Dick Kooy. W decydujących momentach każdego z setów Paweł Zagumny to właśnie w ich stronę kierował piłki, a ci wywiązywali się ze swojego zadania niezwykle efektywnie. O ile Holender w ostatnich tygodniach prezentuje się bardzo dobrze i wyrasta na lidera zespołu, o tyle dyspozycja Witczaka była lekkim zaskoczeniem. – Dick Kooy w tym sezonie jest motorem napędowym kędzierzynian, więc dobra postawa tego zawodnika w meczu z nami nie jest dla mnie żadnym zaskoczeniem. Byliśmy przygotowani na to, że najwięcej piłek będzie dostawał właśnie Dick i to on może przysporzyć nam najwięcej problemów – uznał siatkarz częstochowskiego AZS-u.

W ostatnich spotkaniach rundy zasadniczej częstochowianie nie mają łatwego zadania, ponieważ na rozkładzie mają mecze ze Skrą, Transferem i Jastrzębskim Węglem. Trzeba jasno powiedzieć, że to bardzo wymagający rywale. Bełchatowianie i jastrzębianie to ligowa czołówka, natomiast gra bydgoszczan okazała się w tym sezonie niewygodna dla wielu ekip. Pierwszym z pojedynków, które czekają AZS w nadchodzących tygodniach, jest mecz w hali Energia z siedmiokrotnymi mistrzami Polski. – Tak jak już powiedziałem – nie mamy nic do stracenia, dlatego będziemy bić się o każdą piłkę. Nie będzie nam łatwo, ale oczywiście będziemy walczyć. Czy nam się uda zwyciężyć i zdobyć punkty? Czas pokaże – powiedział Bednorz. Dla młodego siatkarza nadchodzący mecz ze Skrą będzie w pewien sposób szczególny, ponieważ jest on graczem wypożyczonym do Częstochowy właśnie z Bełchatowa. – Na pewno chciałbym się dobrze zaprezentować. Jak będzie, zweryfikuje boisko – uciął Bednorz.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-02-19

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved