Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PlusLiga: W meczu PGE Skra – AZS faworyt jest jeden

PlusLiga: W meczu PGE Skra – AZS faworyt jest jeden

fot. archiwum

Po łatwej wygranej w stolicy Skrę czeka w środę kolejne spotkanie w PlusLidze. Choć AZS spisuje się dobrze, to wydaje się, że ekipa M. Falaski powinna poradzić sobie z nim bez problemu. Częstochowianie na pewno nie poddadzą się jednak bez walki.

Podopieczni Marka Kardosa okupują przedostatnie miejsce w tabeli PlusLigi, mając cztery oczka więcej niż BBTS, a także tracąc taką samą liczbę punktów do wyprzedzających ich kielczan. Sytuacja w tabeli spowodowana jest m.in. brakiem zdobyczy punktowej w dwóch ostatnich spotkaniach, a patrząc na rywali z jakimi akademicy mierzyli się w nich – Resovia i ZAKSA – można stwierdzić, że było to do przewidzenia. Tymczasem ekipa spod Jasnej Góry w obu pojedynkach spisywała się bardzo dobrze do pewnego momentu w każdym secie. Największą bolączką zespołu są bowiem błędy własne, które pojawiają się w tych najważniejszych momentach partii i które decydują o ich końcowym wyniku – wyniku niekorzystnym dla częstochowian. Słowacki szkoleniowiec ma do dyspozycji zarówno tych doświadczonych graczy, np. Murka, Kaźmierczaka, jak i w większości młodych i dopiero zbierających kolejne doświadczenia – m.in. Kaczyńskiego, Bednorza czy Piechockiego, co powoduje, że w najważniejszych chwilach nie zawsze głowa odpowiednio współpracuje z umiejętnościami. – Większość tych młodych zawodników uczy się grać pod presją i jeden, drugi czy trzeci sezon minie i oni tego doświadczenia nabiorą i będą to naprawdę świetni zawodnicy – ocenił szkoleniowiec AZS-u, Marek Kardos. W ostatnim pojedynku z ZAKSĄ częstochowianie potwierdzili swoją dobrą dyspozycję m.in. w bloku i w przyjęciu, a wspomniane błędy – których popełnili aż 32 – w dużej mierze zaważyły na braku choćby punktu do ligowej tabeli.

Teoretycznie częstochowianie mają jeszcze nikłe, bo nikłe, ale zawsze szanse na awans do ósemki. Do ósmego Transferu AZS traci 5 punktów, a w następnej kolejce zmierzy się właśnie z bydgoską ekipą. Akademicy musieliby pokonać bydgoszczan za trzy punkty, ale również zdobyć ich komplet w Bełchatowie i Jastrzębiu Zdroju i, co najważniejsze, musieliby liczyć na odpowiednie rozstrzygnięcia w kilku pozostałych meczach. Gra toczy się, póki piłka w grze i różne rzeczy mogą się zdarzyć, więc obecnie każdy mecz dla zespołu z Częstochowy jest tym granym niemal o życie. – Oczywiście będziemy próbować jakoś jeszcze zbliżyć się do rywali i może uda się być w fazie play-off, ale to będzie wyjątkowo trudne – zauważył trener akademików z Częstochowy.

W Bełchatowie jego drużynie będzie tym trudniej, iż obecnie PGE Skra, to jeden z najskuteczniejszych zespołów w PlusLidze i choć bełchatowianom zdarzają się przestoje ze słabszą grą, to jednak dopisują do swojego dorobku kolejne punkty i wygrane. O sile Wlazłego i spółki przekonali się w niedzielę akademicy ze stolicy, którzy nie potrafili przeciwstawić grającym dużo lepiej bełchatowianom. Można powiedzieć, że podopieczni Miguela Falaski dysponują w tym sezonie najstabilniejszą i najskuteczniejszą zagrywką, co też mocno dało się we znaki siatkarzom Politechniki Warszawskiej, a dzięki czemu bełchatowska ekipa tylko w dwóch pierwszych odsłonach zapisała na swoim koncie trzynaście punktów blokiem.



Choć wydaje się, że murowanym faworytem jest drużyna gospodarzy, to jednak nikt w Bełchatowie nie lekceważy rywali i równie intensywnie zespół przygotowuje się do spotkania z AZS-em. – Tak samo, jak motywowaliśmy się przed meczem z Politechniką Warszawską, tak samo będziemy to robić przed starciem i z częstochowianami, i z kielczanami. Trzeba te mecze wygrać, dać z siebie wszystko, pokazać, że jesteśmy mocni do samego końca – powiedział środkowy PGE Skry Karol Kłos. Sam dla swojej drużyny w meczu z akademikami z Warszawy zdobył 8 punktów i zanotował 50% skuteczności w ataku. Choć świetnie radzi sobie Nicolas Uriarte i przebywa na boisku praktycznie przez cały czas, to w stolicy był trochę bardziej obciążony. Nie wystąpił bowiem jego zmiennik – Aleksa Brdjović, który się rozchorował, ale na mecz z częstochowianami powinien już być gotowy do gry. We wcześniejszych spotkaniach Miguel Falasca wprowadzał młodego Serba na krótkie okresy gry, by przede wszystkim dać odsapnąć Argentyńczykowi, więc jak widać, rezerwowy rozgrywający jest równie ważnym ogniwem zespołu.

Po obu stronach siatki w Bełchatowie można spodziewać się dobrej gry, jednak czy akademicy z Częstochowy zdołają tą swoją dobrą postawę przełożyć również na punkty? Od pewnego czasu Skra gra na pełnych obrotach i według niektórych osób prawdopodobnym jest, że niedługo w zespole przyjdzie małe zmęczenie materiału i to spowoduje trochę słabszą postawę drużyny, ale czy na pewno? W PGE Skrze ławka rezerwowych jest szeroka, a i poziomem gry nie odstaje od teoretycznej pierwszej „szóstki”, więc z pewnością zastąpienie zmęczonych zawodników innymi nie przyniesie większych perturbacji w drużynie. Jak więc potoczy się starcie Dawida z Częstochowy z Goliatem z Bełchatowa? Czy doczekamy się niespodzianki, której w PlusLidze nie było od wygranej AZS-u PW z Resovią? Przekonamy się o tym w środowy wieczór, początek pojedynku o godzinie 18.00. Również według firmy Unibet to Skra jest zdecydowanym faworytem spotkania – na jej zwycięstwo nawet nie przyjmuje się zakładów. Za wygraną akademików z Częstochowy można zyskać aż 16-krotność wpłaconej sumy (kurs 16:1)

Zobacz również:
Kursy Unibet na najbliższe spotkania siatkarskie

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-02-18

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved