Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PlusLiga: W walce o play-off nic nie jest jeszcze przesądzone

PlusLiga: W walce o play-off nic nie jest jeszcze przesądzone

fot. archiwum

W minionej kolejce PlusLigi najwięcej wrażeń dostarczył kibicom mecz AZS-u Olsztyn z Resovią Rzeszów, który rozstrzygnął dopiero piąty set. Emocji jak na grzybach było w Warszawie, gdzie bełchatowianie rozgromili tamtejszych akademików.

W piątkowy wieczór rozegrano dwa bardzo ważne dla układu dolnej części tabeli mecze. W pierwszym z nich Transfer Bydgoszcz pokonał na wyjeździe Effector Kielce 3:1. Było to już drugie zwycięstwo bydgoszczan nad kielczanami w tym sezonie, z tym że teraz spotkanie było znacznie bardziej zacięte. Po łatwej wygranej w pierwszej odsłonie mogło się wydawać, że podopieczni Vitala Heynena powtórzą wynik z sprzed dwóch miesięcy. Jednak w drugiej partii gospodarze się obudzili i łatwo wygrali do 18. Trzeci set był odzwierciedleniem pierwszego, natomiast w czwartym gospodarze prowadzili już 12:7, potem 19:16 i nie potrafili wykorzystać tej przewagi, by doprowadzić do tie-breaka. Mimo lepszego przyjęcia, to przyjezdni mieli wyższą skuteczność w ataku, lepiej też punktowali w pozostałych elementach. – Cieszymy się, bo bardzo ważne trzy punkty wracają do Bydgoszczy. Pozwalają one nadal myśleć o zdobyciu miejsca w play-off. Jesteśmy ciągle w grze – cieszył się po meczu Wojciech Jurkiewicz, kapitan zespołu znad Brdy. Jego ekipa wskoczyła do czołowej ósemki – po raz pierwszy w tym sezonie! – kosztem Trefla, który ma wprawdzie tyle samo punktów, 19, ale gorszy stosunek setów i jeden mecz rozegrany więcej. Podopieczni Dariusza Daszkiewicza zaś spadli na 10. miejsce i mają 18 punktów, czyli też nadal się liczą w walce o play-off.

Effector Kielce – Transfer Bydgoszcz 1:3
(15:25, 25:18, 15:25, 23:25)

Siatkarze Czarnych Radom zrewanżowali się BBTS-owi Bielsko-Biała za porażkę z pierwszej części sezonu. Czarni pewnie pokonali bielszczan 3:0, a emocje były praktycznie tylko w końcówce trzeciego seta, kiedy to goście obronili dwa meczbole. Po radomskiej stronie siatki bardzo dobrze spisywał się Wytze Kooistra, który zdobył 19 punktów, w tym 3 bezpośrednio z zagrywki. W ataku wspierali go Dirk Westphal oraz Jakub Wachnik, którzy zdobyli odpowiednio 14 i 10 oczek. Po drugiej stronie siatki osamotniony Jose Luis Gonzalez zdobył 20 punktów, ale koledzy nie wsparli go w ataku. Drugi najlepszy wynik, 6 punktów, osiągnął środkowy Bartosz Buniak. Radomianie tą wygraną zapewnili już sobie grę w play-off, a wciąż mogą jeszcze powalczyć o dodatkowe punkty w kolejnych spotkaniach, chociaż trzeba przyznać, że zmierzą się z rywalami z najwyższej półki (Jastrzębski Węgiel, ZAKSA Kędzierzyn-Koźle i Resovia Rzeszów).



WKS Cerrad Czarni Radom – BBTS Bielsko-Biała 3:0
(25:21, 25:19, 25:23)

W najbardziej emocjonującym spotkaniu 19. kolejki AZS Olsztyn podejmował Resovię Rzeszów. Przez praktycznie pierwsze trzy sety nie było widać różnicy, która drużyna jest aktualnym mistrzem Polski, a która zajmuje piąte miejsce w tabeli. Po trzech setach to olsztynianie prowadzili 2:1 i wszystko wskazywało na to, że sprawią niespodziankę, zwłaszcza że siatkarze przyjezdnej drużyny nie byli w najwyższej formie. Jednak w końcówce czwartej partii akademicy zamiast postawiić kropkę nad i, popełnili zbyt dużo błędów, zaczął też funkcjonować blok Resovi. Po przegranej odsłonie, w tie-breaku gospodarze praktycznie nie istnieli. – To był mecz walki, była w nas chęć wygranej, ale się nie udało. Kluczowa była końcówka czwartego seta. Graliśmy jak równy z równym przez trzy i pół seta i nagle zaczęliśmy tracić nasze atuty. Zaważyło to na naszej postawie w piątej partii, którą wyraźnie przegraliśmy – podsumował spotkanie Krzysztof Stelmach, opiekun AZS-u. Rzeszowianie zakończyli serię pięciu kolejnych zwycięstw akademików, ale i tak jeden punkt ich cieszy, bo pozwala umocnić się na piątym miejscu w tabeli. Resovia spadła na drugie po stracie punktu, ale ma jeden mecz rozegrany mniej niż pierwsza w tabeli Skra.

AZS Olsztyn – Resovia Rzeszów 2:3
(25:21, 24:26, 25:22, 20:25, 8:15)

Zgodnie z decyzją PLPS kędzierzynianie wystąpili w Częstochowie bez zawieszonego Grzegorza Boćka w składzie. Nie przeszkodziło im to wprawdzie wygrać, bo Dominik Witczak i Dick Kooy zagrali bardzo dobre spotkanie, ale częstochowianie sprawili im sporo kłopotów. Zwłaszcza w trzecim secie, który wygrali, a w którym dużo szkody swoją zagrywką zrobił Wojciech Kaźmierczak oraz w czwartym, w którym AZS zaczął od prowadzenia 5:0. Rywale jednak mozolnie odrabiali straty, trochę więcej zimnej krwi zachowali w końcówce i wygrali 3:1. – Żałujemy tego meczu, bo była szansa na punkty – nie krył zawodu najbardziej doświadczony siatkarz AZS-u, Dawid Murek i dodał: – Chcieliśmy zagrać fajnie i radośnie, ale popełniliśmy błędy, które zadecydowały o wygranej gości. ZAKSA utrzymała czwartą lokatę w tabeli, AZS już raczej nie ma szans na play-off – traci do ósmego w tabeli Transferu Bydgoszcz aż pięć oczek.

AZS Częstochowa – ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 1:3
(22:25, 27:29, 25:19, 22:25)

Jastrzębianie kontynuują swoją dobrą passę. Podopieczni Lorenzo Bernardiego wygrali szósty z rzędu mecz ligowy, tym razem pokonując bez straty seta Lotos Trefl Gdańsk. W całym meczu emocje były tylko w pierwszym secie, w którym gospodarze walczyli – na drugiej przerwie technicznej prowadzili czterema punktami. W końcówce mieli nawet dwie piłki setowe, jednak lepsi okazali się jastrzębianie i to był koniec emocji w tym spotkaniu. W dwóch następnych setach siatkarze ze Śląska szybko odskakiwali na kilka oczek i utrzymywali prowadzenie do końca. – Niestety zabrakło wiary, umiejętności i determinacji. Teraz nie mamy już czego wspominać. Nie wiem, czy moi zawodnicy przegrali ten mecz w sferze mentalnej, czy po prostu zabrakło umiejętności – mówi na łamach serwisu sport.pl Radosław Panas, trener Trefla. Prawda jest taka, że jego podopieczni po tej porażce wypadli z czołowej ósemki – są teraz na dziewiątym miejscu i mają tyle samo punktów, co ósmy w tabeli Transfer, ale gorszy stosunek setów. Wrócić do ósemki będzie trudno, bo nie dość, że Trefl ma jeden mecz mniej do rozegrania, to jeszcze obydwa na wyjeździe – w najbliższą środę z AZS-em Politechniką Warszawską i 3 marca z Transferem Bydgoszcz. Zadanie jednak jest wykonalne.

Lotos Trefl Gdańsk – Jastrzębski Węgiel 0:3
(27:29, 15:25, 17:25)

Kibice, którzy w niedzielne popołudnie wypełnili warszawski Torwar i liczyli na emocje, srogo się zawiedli. Skra nauczona doświadczeniem Resovii, która przegrała w Warszawie, podeszła mocno skoncentrowana do meczu. Natomiast akademikom gra nie kleiła się w ogóle, nie stanowili dla rywala żadnego zagrożenia. Najlepiej punktujący w szeregach AZS-u zawodnik miał raptem 8 punktów, podczas gdy w szeregach rywala aż dwóch zawodników mogło się pochwalić dwucyfrowym dorobkiem – Andrzej Wrona zdobył 10, a Mariusz Wlazły aż 19 oczek. – Nie przypominam sobie meczu, żebyśmy wygrali w tutaj ogóle 3:0 albo za trzy punkty, nie mówiąc już o tak łatwym spotkaniu – nie krył zaskoczenia po meczu Paweł Zatorski, libero drużyny przyjezdnej. Dzięki trzem punktom zdobytym w stolicy Skra wróciła na fotel lidera i wyprzedza o jedno oczko Resovię, ale ma jeden mecz rozegrany więcej. Akademicy nadal zajmują siódmą lokatę i mają szansę na grę w fazie play-off.

AZS Politechnika Warszawska – PGE Skra Bełchatów 0:3
(18:25, 17:25, 16:25)

Zobacz również:
Wyniki i tabela PlusLigi po 19. kolejce

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2014-02-17

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved