Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Challenge Cup K: Znamy najlepszą czwórkę

Challenge Cup K: Znamy najlepszą czwórkę

fot. archiwum

Coraz mniej niewiadomych pozostało w Pucharze Challenge Cup kobiet. Wczoraj poznaliśmy ostateczny skład najlepszej czwórki i co najważniejsze - jest wśród niej jedyny polski reprezentant - zespół Impelu Wrocław.

Impel Wrocław pokonał w meczu rewanżowym 1/4 finału Challenge Cup francuski Paris Saint Cloud i awansował do półfinału rozgrywek. Po ubiegłotygodniowej porażce na wyjeździe podopieczne Tore Aleksandersena nie mogłoby sobie już pozwolić na jakiekolwiek potknięcie i ten cel zrealizowały w stu procentach. Już pierwsze piłki premierowej odsłony pokazały, że wrocławianki podeszły do meczu bardzo skoncentrowane. Odważna gra w ataku pozwoliła wypracować znaczną przewagę, której Impel nie oddał już do końca seta (25:18). Druga partia miała podobny przebieg, chociaż miejscowe przez długi czas nie potrafiły odskoczyć swoim przeciwniczkom. Na szczęście zespół z Dolnego Śląska w odpowiednim momencie włączył „drugi bieg” i na drugiej przerwie technicznej miał już pięć „oczek” przewagi. Wypracowana przewaga okazała się wystarczająca i pomimo ambitnej gry zawodniczek z Paris Saint Cloud to gospodynie cieszyły się ze zwycięstwa do 21. Gdy wydawało się, że mecz jest już rozstrzygnięty, w szeregach Impelu Wrocław coś się zacięło. Problemy z przyjęciem, nieskuteczne ataki i słaba gra blokiem sprawiły, że ekipa z Francji zdominowała trzecią odsłonę i pewnie zwyciężyła do 15. Na szczęście taki obrót spraw mocno zmobilizował wrocławianki, które niczym za dotknięciem czarodziejskiej różdżki wróciły do dobrej gry. Nie do zatrzymania były skrzydłowe z Wrocławia, które w znacznym stopniu przyczyniły się do pewnego zwycięstwa w czwartym secie (25:16). – Lepiej zapomnijmy o tym, co stało się w trzecim secie – mówiła po meczu Katarzyna Konieczna. – Cieszę się, że awansowałyśmy do dalszej fazy rozgrywek, bo były to trudne mecze. Dziś udało nam się przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę i dobrze, że to my wychodzimy z tej walki zwycięsko – dodała zawodniczka.

Przeciwnikiem polskiej ekipy w półfinale będzie Besiktas Stambuł, który dość nieoczekiwanie rozbił Rocheville Le Cannet 3:0 i wygrywając złotego seta, zameldował się w czołowej czwórce Challenge Cup. Zespół z Francji dzielił od awansu zaledwie jeden set, ale jak się okazało – było to zbyt wiele. Turczynki od początku spotkania narzuciły swój styl gry rywalkom i szybko objęły prowadzenie w meczu 2:0. Zespół Rocheville rzucił wszystkie siły na trzeciego seta i jeszcze do drugiej przerwy technicznej, gdzie prowadził 16:12, wydawało się, że uzupełni grono półfinalistów. Gospodynie, grając z tzw. nożem na gardle, zdołały jednak nie tylko odrobić straty, ale nawet wyjść na prowadzenie 21:18. Był to przysłowiowy gwóźdź do trumny ekipy francuskiej, która znacznie osłabła w końcówce seta. Besiktas ani przez moment nie stracił koncentracji w ostatnich fragmentach trzeciej odsłony i ostatecznie zwyciężył 25:20. O wszystkim zatem rozstrzygał złoty set. Było w nim jednak widać zmęczenie i chyba brak wiary w zwycięstwo zespołu Rocheville Le Cannet. Miejscowe wykorzystywały wszystkie niedokładności przyjezdnych i bardzo szybko zbudowały kilkupunktową przewagę, której nie oddały do końca tej partii i wygrały ją w stosunku 15:8. Do awansu Besiktasu Stambuł znacznie przyczyniła się Marina Tumas, która w meczu zdobyła 15 oczek i została najlepiej punktującą spotkania.

Zgodnie z planem o zwycięstwo w Challenge Cup powalczy Zariecze Odińcowo. Klub rosyjski nie miał najmniejszych problemów z wygraniem rywalizacji z Sliedrecht Sport, uzyskując bilans dwumeczu 6:0. Mecz rewanżowy rozegrany w Holandii nie wzbudził wielu emocji. Zawodniczki Zariecza znacznie przewyższały umiejętnościami swoje rywalki, co szybko przełożyło się na wynik spotkania. Dwa pierwsze sety miały niemalże identyczny przebieg. Już na drugiej przerwie technicznej ekipa rosyjska miała znaczną przewagę punktową, która pozwalała jej kontrolować sytuację na boisku. Sliedrecht Sport uległ dwukrotnie do 18 i mógł już walczyć tylko o honorowego seta. Niestety nawet ta walka została przegrana. Pomimo ambitnej postawy, która trwała praktycznie do drugiego czasu technicznego, gospodyniom wyraźnie brakowało siatkarskich argumentów. Faworytki z Rosji wiedziały kiedy „przycisnąć” rywalki i w końcowej fazie seta uzyskały prowadzenie i ostatecznie triumfowały 25:20. – Robiłyśmy wszystko, aby pokonać zespół rosyjski, ale Zariecze było od nas lepsze w każdym elemencie. Nie jest wstydem przegrać z tak utytułowanym rywalem, dlatego cieszę się, że udało nam się dotrzeć to tej fazy rozgrywek – powiedziała po meczu kapitan Sliedrecht Sport, Nienke de Waard.

W półfinale znalazła się także drużyna ASPTT Mulhouse, która wyraźnie pokonała Calcit Kamnik. Już początkowe fragmenty spotkania pokazały, że gospodynie podeszły do meczu bardzo skoncentrowane i pewne swoich umiejętności. Mało tego – były prawie bezbłędne w ataku i wykorzystywały niemalże wszystkie niedokładności swoich przeciwniczek. To sprawiło, że pierwsze dwa sety szybko padły łupem miejscowych, kolejno do 10 i 12. W trzecim secie w szeregach faworytek wyraźnie spadła koncentracja, co szybko wykorzystał Calcit Kamnik. Praktycznie do ostatnich fragmentów trzeciej partii na prowadzeniu były przyjezdne. Na szczęście dla zawodniczek ASPTT Mulhouse to one zachowały więcej zimnej krwi w końcówce i ostatecznie mogły cieszyć się ze zwycięstwa 26:24. Najlepiej punktującą zawodniczką meczu została Kristy Jaeckel, która zdobyła dwanaście oczek przy 55% skuteczności w ataku.

Zobacz również:
Wyniki 1/4 Pucharu Challenge kobiet

 



źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
europejskie puchary

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-02-14

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved