Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PlusLiga: Druga odsłona bezpośredniej rywalizacji beniaminków

PlusLiga: Druga odsłona bezpośredniej rywalizacji beniaminków

fot. archiwum

W spotkaniu 21. kolejki PlusLigi po przeciwnych stronach siatki staną Cerrad Czarni Radom oraz BBTS Bielsko-Biała. W pierwszym meczu z udziałem tych drużyn o wyniku decydował piąty set. Czy i tym razem drużyny stworzą tak emocjonujące widowisko?

W starciu pomiędzy beniaminkami PlusLigi, patrząc przez pryzmat obecnego układu tabeli, nietrudno jest wskazać faworyta. Gospodarze jutrzejszego spotkania – Cerrad Czarni Radom – plasują się obecnie na szóstym miejscu z dorobkiem dwudziestu dziewięciu punktów, zaś ich przeciwnicy – BBTS Bielsko-Biała – na swoim koncie mają zaledwie dziesięć oczek i zamykają klasyfikację. Także analizując wyniki dotychczasowych pojedynków z potentatami radomianie sprawili zdecydowanie więcej niespodzianek. Podopieczni Roberta Prygla wygrali w czwartej kolejce z PGE Skrą Bełchatów, a z kwitkiem odprawili znajdujący się wśród czterech najlepszych zespołów Europy Jastrzębski Węgiel. Bielszczanie co prawda również powalczyli z drużyną pod wodzą Lorenzo Bernardiego, bowiem ulegli im dopiero po pięciosetowej walce, jednak na przestrzeni całego sezonu mogą pochwalić się zaledwie trzema zwycięstwami. Co ciekawe, zarówno z Politechniką Warszawską, jak i AZS-em Częstochowa oraz Czarnymi Radom siatkarze z Bielska-Białej tryumfowali przed własną publicznością, ani razu nie udało im się przechylić szali na swoją korzyść w meczu rozgrywanym na wyjeździe.

W kontekście pojedynku w ramach 21. kolejki istotny wydaje się być wynik pierwszej bezpośredniej konfrontacji, w której lepsi okazali się prowadzeni wówczas przez Janusza Bułkowskiego bielszczanie. Zespół z Mazowsza przegrywał spotkanie już 0:2, jednak po dziesięciominutowej przerwie za sprawą urazu Michała Błońskiego i znacznej poprawy gry przyjezdnych, o losach meczu decydować miał tie-break. W piątym secie goście wyszli na pięciopunktowe prowadzenie (8:3), którego nie zdołali jednak utrzymać, ostatecznie przegrywając 13:15. – Nie jesteśmy do końca zadowoleni z wyniku, ale jesteśmy zadowoleni z powrotu do gry w tym spotkaniu. Pozostaje nam tylko żałować tie-breaka i utracenia prowadzenia – powiedział wówczas na pomeczowej konferencji Bartłomiej Neroj. W analizach innych zawodników oraz szkoleniowców obu ekip przewijało się bardzo często określenie „dziwny mecz”. I rzeczywiście, wahania w grze jednych i drugich oraz diametralnie zmieniający się wynik z pewnością wykluczyły możliwość przypisania spotkaniu miana przewidywalnego.

Od czasu wspomnianego zwycięstwa BBTS-u nad Czarnymi minęły już prawie dwa miesiące, rozegranych zostało osiem kolejek. W ich trakcie radomianie zainkasowali 11 punktów, wygrywając cztery spotkania, natomiast cały dorobek bielszczan to dwa oczka wywalczone w dwóch pojedynkach. Liczby jednoznacznie wskazują więc, że od czasu pojedynku beniaminków lepiej spisywała się drużyna Roberta Prygla. Ostatnio jednak nie omijały jej problemy kadrowe – ze składu ze względu na urazy wykluczeni zostali Jozef Piovarči i Adam Kamiński, pozostali zawodnicy zmagali się z przeziębieniem, wobec czego zdarzyły im się słabsze występy. Przed tygodniem Czarni ulegli bowiem olsztynianom, którzy rozprawili się z nimi w trzech setach, zaś w ramach 19. kolejki męczyli się z częstochowskimi akademikami. Co prawda spod Jasnej Góry wyjechali na tarczy, lecz do zwycięstwa potrzebowali piątego seta. – Wróciliśmy z dalekiej podróży – powiedział po tym spotkaniu Krzysztof Michalski. – Mimo dobrego przyjęcia, nie kończyliśmy ataków w pierwszej akcji, dlatego tak ten mecz się ułożył – komentował radomski statystyk. Tymczasem środkowi zdołali już wrócić do zdrowia i wraz z rozpoczęciem tygodnia powrócili do treningów, nie ma jeszcze jednak pewności czy wystąpią w spotkaniu z BBTS-em. Nawet jeśli się to nie uda, ich zmiennicy udowodnili, że także stanowią groźnych rywali w pojedynkach na siatce.



W szeregach BBTS-u nastąpiła jedna kluczowa zmiana – ze stanowiska I trenera zdjęty został Janusz Bułkowski. W jego miejsce działacze bielskiego klubu zatrudnili weterana – Wiktora Kreboka. Nowy szkoleniowiec ma na swoim koncie dopiero jedno spotkanie – zasiadał na ławce trenerskiej w ostatnim pojedynku z PGE Skrą Bełchatów. Mecz ten zakończył się wynikiem 3:0 na korzyść siedmiokrotnych mistrzów Polski, jednak nie można powiedzieć, by bełchatowianie mieli nisko zawieszoną poprzeczkę. Gospodarze pokazali wolę walki, determinację – ich postawa uległa widocznej zmianie. – Trener Krebok wpaja nam chęć do walki w zasadzie od pierwszego wspólnego treningu. Rozmawia z nami bardzo dużo – każde zajęcia rozpoczynamy od tego, by wymienić poglądy na temat gry, pożartować, pośmiać się. Dzięki temu po tych wszystkich porażkach nabieramy chęci, by dalej bawić się siatkówką – komplementował nowego szkoleniowca w rozmowie ze Strefą Siatkówki Grzegorz Kokociński.

Według firmy Unibet faworytem spotkania będą gospodarze, których szanse na zwycięstwo oceniane są w skali 1,12:1. Typując wygraną siatkarzy ze Śląska, możemy zyskać niemalże pięć razy więcej, bowiem kurs wynosi 5,50:1.

Czy do rozstrzygnięcia pojedynku pomiędzy beniaminkami ponownie potrzeba będzie maksymalnej liczby partii, czy może radomianie przypieczętują swój awans do play-off, wygrywając za trzy punkty? A może to odmieniony zespół gości odniesie swoje pierwsze zwycięstwo na wyjeździe? Odpowiedzi na te pytania poznamy w piątek wieczorem. Pierwszy gwizdek spotkania wybrzmi o godzinie 18:00.

Zobacz również:
Kursy Unibet na najbliższe spotkania siatkarskie

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-02-13

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved