Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Fabian Drzyzga: Ani oni nas nie spakowali, ani my się nie poddaliśmy

Fabian Drzyzga: Ani oni nas nie spakowali, ani my się nie poddaliśmy

fot. Joanna Skólimowska

- Tym, co miało decydujący wpływ na wynik, były nasze głupie błędy - powiedział po przegranym przez Resovię spotkaniu rewanżowym Ligi Mistrzów Fabian Drzyzga. - Jastrzębski lepiej to wytrzymał i skończył te piłki, które rozstrzygały - podsumował rozgrywający.

Spotkanie przegrane 3:1, ale bez tak widocznej dominacji po stronie zwycięzców. Gdzie znajduje się ten element, który zadecydował o tym, że to przeciwnik awansował do FF?

Fabian Drzyzga:Nie widziałem jeszcze statystyk, nie chciałbym też mówić o tym, co zawiodło. Uważam, że tym, co miało decydujący wpływ na wynik, były nasze głupie błędy. Nie kiepska gra w ataku, tylko takie akcje, które wymagały od nas podjęcia ryzyka, wzięcia na siebie odpowiedzialności. Głupie piłki nam spadały, nie kończyliśmy tych, które powinniśmy i według mnie tylko i wyłącznie tego konsekwencją jest nasza przegrana w dwóch decydujących setach.

Wśród twoich kolegów pojawiły się opinie, że słabsza postawa może być wynikiem zbyt dużej presji. Faktycznie czułeś, że ona wam ciążyła, że nie pozwalała grać tak jak potraficie?



Presja, presja… My musimy sobie z nią radzić, taką samą presję odczuwali jastrzębianie, bo przecież musieli wygrać dwa sety. Oni jakoś ją wytrzymali i wygrali. Generalnie myślę, że zagraliśmy dobre spotkanie, nam zabrakło tylko tego przysłowiowego „czegoś”, bo także przed tygodniem mecz z Jastrzębskim Węglem mógł się podobać i tyle. Nie będę się rozwodził nad tym, że przegraliśmy ewidentnie, bo tak nie było. Ani oni nas nie spakowali, ani my się nie poddaliśmy, walczyliśmy do ostatniej piłki. Brawo dla nich, życzę im, żeby jak najlepiej reprezentowali nasz kraj w FF Ligi Mistrzów. Nie zmienia to jednak faktu, że chciałbym, żeby to Asseco Resovia zagrała w Ankarze.

Czym twoim zdaniem różniły się te dwa pojedynki z jastrzębianami w Lidze Mistrzów?

W Rzeszowie popełniliśmy mniej błędów w ataku i chwała nam za to, że wyciągnęliśmy wnioski z meczu na wyjeździe. U siebie zagraliśmy zdecydowanie lepsze spotkanie, ale uważam, że oba mecze stały na wysokim poziomie, była wyrównana walka i tak naprawdę w samych końcówkach decydowały się losy poszczególnych setów, a co za tym idzie – całej tej rywalizacji. Dwa mecze na wysokim poziomie, Jastrzębski lepiej to wytrzymał i skończył te piłki, które rozstrzygały, rywale nie popełniali też takich głupich błędów jak my i dlatego awansowali.

Od początku sezonu mówi się o waszym szerokim składzie, jednak dzisiaj do tego czwartego seta trener nie dokonywał zbyt wielu zmian.

To już trzeba pytać trenera, z czego to mogło wynikać, bo ja nie wnikam w takie rzeczy. Wydaje mi się jednak, że nie było takiego momentu, w którym trener dotykałby składu, bo po prostu graliśmy dobrze, graliśmy na przewagi przegrywając dwoma piłkami w każdym secie. Jakby była jakaś duża strata, to oczywiście, na pewno trener by wtedy zareagował, ale walczyliśmy, więc ciężko było tutaj coś zmieniać, nie uważam, żeby było to potrzebne.

Kontuzje Krzysztofa Ignaczaka i Dawida Konarskiego siedziały wam gdzieś z tyłu głowy w trakcie meczu?

Na pewno uciekło nam kilka opcji, które mieliśmy wcześniej przygotowane, lecz nie ma też co płakać nad tym, że brakuje jednego czy drugiego zawodnika. Niestety ich nie ma i oczywiście, żałujemy, ale jak widać, dało radę nawiązać wyrównaną walkę z Jastrzębskim Węglem także bez nich. Tak naprawdę to nawet nie brakowało dużo, by te spotkania wygrać. Nie ma więc sensu zwalać na to, że Niko (Nikołaj Penczew – przyp. red.) grał na libero, bo zagrał naprawdę dobre zawody i nie uważam, żebyśmy mieli na tej pozycji dziurę.

Rzeczywiście, przyjęcie było całkiem niezłe, a mimo to bardzo rzadko uruchamiałeś środek.

Tak naprawdę to już historia. Tak grałem, komuś się to może nie podobać lub podobać, każdy ma prawo do oceny. Już mówiłem, że nie przegraliśmy tego meczu dlatego, że nie graliśmy krótką czy graliśmy tym elementem za mało, więc moją grę każdy może ocenić jak chce.

W obu spotkaniach nie zabrakło emocji i kontrowersji wywołanych decyzjami sędziów. Twoim zdaniem system challenge powinien zostać wprowadzony do Ligi Mistrzów?

Oczywiście, że tak. Sędziowie w tym meczach mylili się tak samo na naszą korzyść, jak i na korzyść przeciwników, więc uważam, że system challenge powinien być przynajmniej w tych krajach, które na co dzień z niego korzystają, dostępny i tyle. Ale niestety wiemy, że CEV jest jakby ułomną instytucją, więc na chwilę obecną nie ma co się dziwić, że tego challenge’u nie ma.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
europejskie puchary

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-02-12

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved