Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Puchar Polski > PP: Porażka i awans Nafty Piła

PP: Porażka i awans Nafty Piła

fot. Bogusław Krośkiewicz

Łodziankom, pomimo zwycięstwa, nie udało się odrobić strat z pierwszego meczu w Pile. Już po pierwszym secie losy rywalizacji były przesądzone i jasnym stało się, że to pilanki zagrają w następnej rundzie z Chemikiem Police.

W Łodzi gospodynie stanęły przed arcytrudnym zadaniem odrobienia strat, które miały po pierwszym spotkaniu VI rundy Pucharu Polski w Pile. Przegrana 0:3 postawiła je pod ścianą i do awansu łodzianki potrzebowały nie tylko zwycięstwa bez straty seta, ale również dużej różnicy punktowej w poszczególnych partiach. W przeciwnym wypadku sprawiłyby nieprzyjemną niespodziankę swoim kibicom. Mecz z impetem otworzyły pilanki. Najpierw oczko w polu zagrywki zdobyła Emilia Kajzer, a zaraz potem bezpańską piłkę umieściła po przeciwnej stronie siatki Faimie Kingsley (0:2). Na te udane akcje szybko odpowiedziała Dorota Ściurka, a w pierwszej fazie seta próby obrony kolejnych piłek po obu stronach spalały na panewce. Asekuracja w ekipie łodzianek kulała i miękkie plasy lądowały w boisku gospodyń. Kiedy w ataku po skosie pomyliła się Magdalena Wawrzyniak, łodzianki po raz pierwszy w tym meczu wyszły na prowadzenie (7:6). Pilanki zdawały sobie jednak sprawę z sytuacji, w której się znajdują i szybko zniwelowały straty, chcąc jak najszybciej zapewnić sobie awans do kolejnej rundy Pucharu Polski. Agresywna zagrywka Agaty Babicz, z którą nie poradziła sobie nawet łódzka libero, wraz z większą precyzją ataku Wawrzyniak i błędami własnymi łodzianek bardzo im to zadanie ułatwiały (10:13). Łodzianki nie potrafiły ustawić szczelnego bloku, do tego dobrze wyszkolone technicznie rywalki obracały ten fakt na swoją korzyść. Pilanki grały coraz swobodniej, o czym świadczą ataki ze środka siatki i z drugiej linii. Gdy o drugi czas poprosił trener Adam Grabowski, łodzianki potrzebowały niemal cudu (12:17). Presji nie wytrzymała Noris Cabrera, a jej autowy atak tylko obniżył morale zespołu. Środkowe łodzianek za późno ustawiały swój blok, dodatkowo problemy z przyjęciem zagrywki pogrążały gospodynie. Drużyna Nafty Piła wykorzystała swoją okazję na zakończenie seta i losy awansu były już przesądzone, rozpoczął się więc mecz o tzw. „pietruszkę” (20:25).

Trudno się dziwić, że przy trudach ligowego sezonu i intensywnym terminarzu w drugim secie mieliśmy okazję zaobserwować na boisku zupełnie inne szóstki obu drużyn. W zespole gospodyń szansę na grę dostała Martyna Grajber, zaś w ekipie rywalek ze składu rozpoczynającego mecz pozostała jedynie libero, Marta Kuehn-Jarek. Rezerwowe chciały pokazać się z jak najlepszej strony i do pierwszej przerwy technicznej trwała walka punkt za punkt (8:7). Gdy z lewego skrzydła zaatakowała Natalia Krawulska, na tablicy wyników widniał remis. Poziom spotkania drastycznie spadł, obie drużyny myliły się w polu zagrywki. Po dwóch autowych zbiciach łodzianek powodów do radości nie miała garstka kibiców zgromadzonych w Atlas Arenie (14:16). Po chwili długą akcję blokiem zakończyły gospodynie i to one wyszły na prowadzenie, chcąc pozostawić po sobie dobre wrażenie (18:17). Wtedy dwoma asami serwisowymi popisała się Colleen Ward, a pilanki nie zamierzały przedłużać tego meczu. Nieporozumienie pomiędzy Olgą Trach i Ewą Cabajewską doskonale obrazuje postawę gospodyń w tym fragmencie spotkania. Łodzianki miały nawet w górze piłkę setową, ale Grajber umieściła ją w siatce. Kiedy jednak przez wysoki blok gospodyń nie przebiła się Krawulska, okazało się, że nie zamierzają one bez walki oddać zwycięstwa w tym meczu (26:24).

Gospodynie motywowały się do dalszej walki z akcji na akcję. Przy zagrywce Grajber zdobyły one pięć punktów z rzędu (5:0) i o czas poprosił trener Wiesław Popik. Pilanki straciły koncentrację i nie potrafiły wyprowadzić ani jednej skutecznej akcji (8:0). Zawodniczki Nafty Piła nie poradziły sobie także z przyjęciem zagrywki Sylwii Pyci i tylko błędy gospodyń sprawiały, że wynik na tablicy nie był jeszcze bardziej zaskakujący (12:4). Świetnie na lewym skrzydle spisywała się Ściurka, zwiększając prowadzenie Budowlanych Łódź. Nie do poznania była także Noris Cabrera, zdobywająca punkty zarówno w ofensywie, jak i w zagrywce. Swój zespół precyzyjnym atakiem po prostej chciała poderwać do lepszej postawy Daria Paszek, ale w odpowiedzi Anita Kwiatkowska bardzo szybko ostudziła zapędy rywalek (19:7). Tę jednostronną partię zakończyła Grajber, a wynik najlepiej świadczy o zaangażowaniu siatkarek z Piły (25:12).



Podopieczne Wiesława Popika również źle zaczęły czwartego seta. Nadzieję na odwrócenie losów spotkania przyniosły ataki Magdaleny Hawryły i Paszek (4:3). Łodzianki także nie wykorzystywały swoich licznych kontr, a długie akcje kończyły ze zmiennym szczęściem (8:7). Wczesne rozstrzygnięcie losów awansu wpłynęło na psychikę siatkarek obu ekip, a ataki przed siebie Cabrery, które bardzo efektownie wracały na stronę łodzianek, były tego najlepszym dowodem (9:12). Sposób na obijanie łódzkiego bloku znalazła za to Ward i pilanki były blisko doprowadzenia do tie-breaka (14:9). Po bardzo szybkim rozegraniu Iriny Archangielskiej do Hawryły drużyny schodziły na drugą przerwę techniczną (11:16). Siatkarki z Łodzi dostosowały się poziomem gry do przeciwniczek, a tym razem przez blok nie potrafiła przedrzeć się Natalia Nuszel (14:19). Stojące na co dzień w kwadracie dla rezerwowych pilanki odzyskały pewność siebie i łodzianki mogły czuć się zawstydzone. Mecz przedłużyła atakiem w aut Nuszel (25:18).

Seta numer pięć od udanego ataku ze sportową złością rozpoczęła Cabrera, by pomylić się już w kolejnej akcji. Pilanki zaczęły odczytywać zamiary Magdaleny Śliwy i piłki coraz częściej wracały pod nogi atakujących z Łodzi. Pilanki chciały pozostawić po sobie dobre wrażenie i rozstrzygnąć ten mecz na swoją korzyść (3:5). Przy zmianie stron podopieczne Popika prowadziły 8:7. Ciężar gry w ataku wzięła na siebie Ward i o losach meczu miała zadecydować końcówka (11:11). Przy stanie 12:11 dla gospodyń długą i wyczerpującą akcję wygrały przyjezdne i Adam Grabowski zdecydował się dać swoim zawodniczkom chwilę wytchnienia, prosząc o przerwę. W decydującym momencie błąd popełniła Archangielska i gospodynie zdołały wywalczyć honorowe zwycięstwo (15:12).

Beef Master Budowlani Łódź – PGNiG Nafta Piła 3:2
(20:25, 26:24, 25:12, 18:25, 15:12)

Składy zespołów:
Budowlani: Śliwa, Nuszel, Pycia, Kwiatkowska, Ściurka, Tracz, Durajczyk (libero) oraz Cabrera, Cabajewska i Grajber
Nafta: Kajzer, Babicz, Kingsley, Wawrzyniak, Kuligowska, Kudakova, Kuehn-Jarek (libero) oraz Ward, Paszek, Archangielska, Krawulska i Hawryła

Zobacz również:
Wyniki VI rundy Pucharu Polski

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Puchar Polski

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-02-11

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved