Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Paul Lotman: Nie przyszedłem tutaj po to, by przegrać cokolwiek

Paul Lotman: Nie przyszedłem tutaj po to, by przegrać cokolwiek

fot. Joanna Skólimowska

- Większość zawodników grających tu doskonale radzi sobie z presją - przyznał Paul Lotman pytany o wysokie oczekiwania względem mistrzów Polski. Opowiedział też o rewanżowym starciu z Jastrzębskim Węglem, o historii, swoich nadziejach i rozczarowaniach.

Twoim zdaniem pierwszy set meczu z AZS-em mógł mieć kluczowe znaczenie dla przebiegu całego meczu?

Paul Lotman:Tak, myślę, że tak. W pierwszym secie staraliśmy się, chcieliśmy zagrać najlepiej, jak potrafimy, ale oni (częstochowianie – przyp. red.) zbudowali sobie trzy-, czteropunktową przewagę, my zaś byliśmy „leniwi”, ospali. Graliśmy bez fajerwerków, choć chcieliśmy zagrać w ten sposób, na tym poziomie, o jakim wiemy, że umiemy zaprezentować. Myślę, że bardzo ważne było to, że udało nam się powrócić do gry i rozstrzygnąć tego seta po swojej myśli. Tę pozytywną energię udało nam się przenieść na drugą partię. W trzecim secie natomiast nie graliśmy najlepiej, jak potrafimy, ale najważniejsze jest to, że wygraliśmy 3:0 i mamy trzy punkty.

Wam na Podpromiu z AZS-em Częstochowa zawsze grało się bardzo ciężko. Pewnie i tym razem spodziewaliście się większego oporu ze strony rywali.



(śmiech) Tak, znam historię i wiem, że przez ostatnie kilka lat grając przeciwko temu zespołowi w Rzeszowie, nie radziliśmy sobie najlepiej. Dlatego tym bardziej cieszę się, że teraz zdołaliśmy wygrać i zainkasowaliśmy trzy punkty. Grać przeciwko niżej notowanym rywalom nie jest łatwo – tym razem także AZS Częstochowa walczył, nieźle się zaprezentował, my zaś nie graliśmy swojej siatkówki, ale mimo to zwyciężyliśmy i to jest najważniejsze.

Wygraliście, ale wciąż popełniacie wiele błędów własnych. Z taką grą zwycięstwo z silniejszym rywalem nie będzie tak oczywiste.

Zgadza się. Myślę, że my wszyscy doskonale zdajemy sobie sprawę z tego, iż aktualnie nie gramy na tym poziomie, na którym zwykliśmy grać. Udało nam się na niego wspiąć jedynie w meczach z Knack Roeselare i ze Skrą. Wydaje mi się, że to wszystko wynika z tego, że jesteśmy trochę zmęczeni. Nie tylko fizycznie, ale również psychicznie. Dla nas, od świąt, to było bardzo długie półtora miesiąca – odbyliśmy wiele męczących podróży, gramy dwa mecze tygodniowo – to dla nas wszystkich jest trudne, nawet jeśli mamy wyrównaną dwunastkę graczy. Myślę jednak, że we wtorek (w meczu rewanżowym przeciwko Jastrzębskiemu Węglowi w Lidze Mistrzów – przyp. red.) będzie zupełnie inaczej. Przede wszystkim atmosfera będzie inna, bardziej nam sprzyjająca, zagramy przecież u siebie. Stawką jest Final Four Ligi Mistrzów, sądzę więc, że będziemy gotowi do walki.

W środę graliście pierwszy mecz z Jastrzębskim Węglem, we wtorek czeka was rewanż, a w międzyczasie mierzyliście się z częstochowianami. Czy w takiej sytuacji trudniej było wam się skupić na meczu ligowym?

Tak, trudno jest nam nie patrzeć w przyszłość czy nie spoglądać w tył, zwłaszcza że ostatnie spotkanie przegraliśmy, a kolejne jest bardzo, bardzo ważne. Ten mecz jednak również był istotny. Myślę, że nasi trenerzy chcieli go wykorzystać jako kolejny krok w przygotowaniach do wtorkowego spotkania z Jastrzębskim Węglem. Być może nie wykorzystaliśmy tutaj w pełni swojej przewagi, gdyż nie graliśmy swojej najlepszej siatkówki, ale myślę, że to tylko powinno nas zmotywować do tego, abyśmy przez kolejne dwa dni przygotowali się najlepiej, jak to możliwe. Musimy ciężko trenować, aby być w pełni gotowymi na rewanż z Jastrzębskim Węglem.

We wtorek czeka was trudne wyzwanie, a jastrzębianie są zdania, że presja spoczywa na was.

(śmiech) Czy ja wiem? Owszem, presja jest po naszej stronie, ale także i po ich. W pierwszym meczu wygrali 3:0 i być może dzięki temu czują, że wykonali pierwszy, duży krok ku awansowi do Final Four. Moim zdaniem w tej chwili to nic nie znaczy. Kolejny mecz przecież rozpocznie się od stanu 0:0, a my doskonale wiemy, co mamy robić. Musimy wygrać najpierw mecz, a później złotego seta. Sądzę, że jest to jak najbardziej możliwe. Wiem też, że tutaj, na Podpromiu, we wtorek będzie bardzo głośno – czeka nas emocjonujące starcie i twarda walka od samego początku. Zobaczymy, co się wydarzy.

Rewanż gracie u siebie – hala będzie waszym atutem? Wy jesteście tu niemal niepokonani, a Jastrzębski Węgiel w Rzeszowie nie wygrał od dawna.

Sądzę, że większość ludzi zna historię tych meczów, także oni (jastrzębianie – przyp. red.) wiedzą, że w Rzeszowie nie wiedzie im się najlepiej. OK, nawet jeśli ta presja mimo wszystko spoczywa na nas, to uważam, że jest to dobra rzecz. Musimy ją wykorzystać jako zaletę. Wiemy, że musimy dać z siebie wszystko, zagrać na wysokim poziomie. Jeśli przegramy, to te rozgrywki dla nas się zakończą (uśmiech). W przeszłości, grając u siebie, wyniki meczów przeciwko Jastrzębskiemu Węglowi układały się po naszej myśli. Zresztą historia również pokazuje, że grając pod presją, dawaliśmy radę, wychodziliśmy z tych starć obronną ręką. Przykładem mogą być choćby ubiegłoroczne mecze ze Skrą czy te finałowe z ZAKSĄ.

Czyli uważasz, że presja w tym przypadku jest czymś pozytywnym i nie przeszkadza wam? Bo pojawił się głos jednego z zawodników, że ciśnienie jest zbyt duże, co utrudnia grę.

Myślę, że ocena tej kwestii zależy od każdego indywidualnie (śmiech). Jeśli o mnie chodzi, to ja nie przyszedłem do tej drużyny po to, by przegrać cokolwiek. Chcę zwyciężyć wszystko, co tylko możemy wygrać: Puchar Polski, PlusLigę, Ligę Mistrzów i mam nadzieję, że jest to celem każdego z chłopaków z drużyny. OK, być może są to rzeczywiście wysokie cele, ale myślę, że takie właśnie one powinny być, każdemu powinno zależeć na tym, abyśmy zdobyli wszystkie możliwe trofea. Zresztą, zdecydowanie mamy drużynę, którą na to wszystko stać – którą stać na awans do Final Four. Musimy tylko grać swoje, grać jak najlepiej. Mam nadzieję, że to nam się uda. Wiem też ze swojego doświadczenia, że większość zawodników grających w tym zespole doskonale radzi sobie z presją i gra dobrze, nawet jeśli to ciśnienie jest naprawdę odczuwalne. Mam nadzieję, że to się nie zmieni i że osiągniemy dobre wyniki.

Jak ty sam się czujesz? Ten sezon nie jest dla ciebie zbyt udany – grasz o wiele mniej niż w ubiegłych latach. To pewnie jest dla ciebie trudna sytuacja.

Tak. Wiesz, to dla mnie swego rodzaju rozczarowanie. Co prawda gdy podczas ubiegłego lata klub podpisał kontrakt z Peterem (Veresem – przyp. red.), wiedziałem, że moje szanse na grę gwałtownie spadną, ale takie jest życie. Ja sam tę sytuację mogę potraktować dwojako: jako coś złego lub jako coś pozytywnego i wziąć z niej lekcję, wykorzystać ją jako dodatkową motywację, by poprawić swoje umiejętności, doskonalić swoją grę. Wiem, że zarząd chciał stworzyć możliwie najlepszą drużynę, miał szansę podpisać umowę z dobrym graczem i to zrobił. Nie jestem na nich za zły, nie winię ich za zaistniałą sytuację. To znaczy – oczywiście, że chciałbym grać, ale być może najlepsze zestawienie zawodników jest wtedy, gdy to Peter znajduje się na boisku? Będę cierpliwie czekać na swoją szansę i gdy ona nadejdzie, wykorzystam ją.

Właśnie – w Resovii jest dwunastu zawodników, spośród których każdy mógłby znaleźć miejsce w wyjściowym składzie w każdej z polskich drużyn. Czy to dla was, siatkarzy, nie jest nieco niekomfortowa sytuacja?

W mojej ocenie – jest, bo tylko sześciu z nas może grać. To nie jest łatwa sytuacja, zwłaszcza dla chłopaków, którzy w ostatnich dwóch sezonach grali regularnie i wywalczyli dwa mistrzostwa, takich jak ja, jak Wojtek (Grzyb – przyp. red.), jak Tichy (Lukáš Ticháčék – przyp. red.). To naprawdę nie jest komfortowa sytuacja, ale nasi trenerzy podjęli taką, a nie inną decyzję, podobnie zresztą zadecydował klub, budując tak zespół, najlepszy, jaki tylko mógł. Wciąż jednak mamy szansę wyjść na parkiet i grać! Teraz jednak musimy być dorosłymi ludźmi i pogodzić się z tą sytuacją, zaakceptować ją i wciąż tworzyć kolektyw, wciąż się ze sobą przyjaźnić. Nie możemy być tym wszystkim zdołowani, przygnębieni. Ja sobie z tym radzę i mam nadzieję, że pozostali zawodnicy również.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
europejskie puchary, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-02-10

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved