Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Marek Kardoš: Teraz nie mamy już nic do stracenia

Marek Kardoš: Teraz nie mamy już nic do stracenia

fot. Joanna Skólimowska

- Taki jest sezon, trzeba się z tym pogodzić i grać do końca - o niemal zamkniętej drodze AZS-u do play-off mówił Marek Kardoš, odnosząc się m.in. do zakończenia współpracy z Michałem Kamińskim - Mieliśmy wspólny cel, ale nie wspólną drogę - dodał.

Podsumowując spotkanie z Resovią Rzeszów trudno o jednoznaczną ocenę. Należałoby podzielić ten mecz, oddzielając partię pierwszą od reszty spotkania?

Marek Kardoš: Bardzo dobrze zagraliśmy tak naprawdę w pierwszym i trzecim secie. Skutecznie czytaliśmy grę Fabiana (Drzyzgi – przyp. red.) i udało nam się naprawdę dobrze bronić te piłki, do tego byliśmy skuteczni w pierwszej akcji i nie mieliśmy też aż tylu problemów z przyjęciem, dlatego doprowadziliśmy do wyrównanej końcówki. Tutaj mieliśmy swoje szanse, ale niestety okazało się, że ta zimna krew i doświadczenie będące po stronie Resovii okazały się decydujące. Trochę przykro, że przegrywamy nie atakiem, tylko obroną, bo wpadały nam piłki, które były łatwe do podbicia, ale niestety w tych nerwowych sytuacjach u tych młodych zawodników pojawia się jakaś blokada. To jest różnica między doświadczonymi zawodnikami a tymi, którzy się jeszcze uczą.

W końcówce odsłony pierwszej tym, co zadecydowało, był właśnie brak doświadczenia?



– Tak, zawsze tak jest, że w takich sytuacjach młodzi zawodnicy za wcześnie chcą zakończyć daną akcję. A tutaj trzeba zostawić piłkę w grze, podczas kiedy my przyjmujemy zagrywki autowe, dogrywamy łatwą piłkę na piąty metr, nie bronimy piłki, która nam spada praktycznie na buty… I na przykład przy stanie 23:20 mamy piłkę, którą powinniśmy obronić, a tak się nie dzieje, to są akcje, które później się mszczą, bo rywal otrzymanych szans nie marnuje. Tutaj niestety ta różnica między nami była widoczna.

Mimo wszystko, pomijając sam wynik, można pozytywnie ocenić ten mecz?

– Powiedziałbym tak, że to był dobry mecz do stanu po 23, później już się potwierdziła siła Resovii. Szkoda, bo to pierwszy sezon od dłuższego czasu. kiedy nie wygrywamy z Resovią tutaj – w Rzeszowie. Naprawdę chcieliśmy wygrać, bo już teraz nie mamy nic do stracenia. Musimy grać naszą najlepszą siatkówkę, żeby się przygotować do tej fazy play-down. Oczywiście będziemy próbować jakoś jeszcze zbliżyć się do rywali i może uda się być w tych play-off, ale to będzie wyjątkowo trudne. Mnie osobiście interesuje gra tych młodych zawodników i tak na przykład po tym spotkaniu na uznanie zasługuje gra Michała Kaczyńskiego.

Trudno realnie mówić o szansach AZS-u Częstochowa na play-off, przede wszystkim patrząc na tabelę i to, z kim przyjdzie wam rywalizować w tej końcówce fazy zasadniczej.

– Musimy przyznać, że przegraliśmy mecze z tymi przeciwnikami, którzy mieli być i byli w naszym zasięgu, to jest: z AZS-em Politechniką Warszawską, Treflem Gdańsk, Czarnymi Radom czy też mecz w Bielsku-Białej – to są spotkania, które bolą. Przyczyny takiego rozwoju wypadków były różne, przegrywaliśmy czy to ze względu na naszą formę, kontuzje, czy brak trzech zawodników, gdzie kilka razy musieliśmy niemal całkowicie zmieniać system gry. Oczywiście taki jest sezon, trzeba się z tym pogodzić i grać do końca.

AZS Częstochowa jest jednym z zespołów, które grając z rywalami z czołówki, przy braku jakiejkolwiek presji, grają jednak lepiej?

– Dokładnie, ale tak trzeba grać z każdym przeciwnikiem, na maksimum swoich możliwości, żeby się pokazać, a nie dodatkowo się stresować, bo tak się nie da grać. Ale tak jak wspomniałem, większość tych młodych zawodników uczy się grać pod presją i jeden, drugi czy trzeci sezon minie i oni tego doświadczenia nabiorą i będą to naprawdę świetni zawodnicy.

Wspomniałeś o dobrej grze Michała Kaczyńskiego. Można powiedzieć, że w tym sezonie dość długo szukaliście lidera, który w decydujących chwilach weźmie ciężar gry na siebie?

– Fakt, mieliśmy mieć tego lidera. Nie jest tajemnicą, że wszystko było dogrywane pod osobę Grzegorza Boćka, ale wiadomo, jak ta sprawa wyglądała. Później był Michał Kamiński, który niestety sportowo nie zastąpił Grzegorza. Tę rolą przejął natomiast Michał Kaczyński i bardzo dobrze sobie radzi, to jest zawodnik mający spore możliwości, wykorzystuje różne warianty w ataku, do tego dysponuje bardzo dobrym blokiem. Musimy tylko popracować nad zagrywką i grą w obronie, bo na chwilę obecną on koncentruje się przede wszystkim na ataku, ale na treningach widać, że równie dobrze broni. Także to jest zawodnik kompletny i myślę, że za chwilę będzie w kadrze.

Niedawno zespół opuścił Michał Kamiński, co zadecydowało o podjęciu takiej decyzji?

– Powodem były tylko aspekty sportowe, Michał został usunięty z zespołu. Mieliśmy wspólny cel, ale nie wspólną drogę. I w tym przypadku władze zdecydowały się rozwiązać kontrakt za porozumieniem stron.

Mimo osłabienia w tych pierwszych meczach po odejściu Kamińskiego brak kadrowy nie był jednak widoczny. Dość szybko poradziliście sobie z tą sytuacją.

– Nie chciałbym już wracać do tego tematu. Michał Kaczyński gra naprawdę dobrze i nawet w tych meczach, w których zagrał słabiej, to Michał (Kamiński – przyp. red.) nie pomógł mu w takim wymiarze, aby to było aż tak widoczne. To dość przykra sytuacja, bo Michał Kamiński z takim potencjałem fizycznym i technicznym jest w stanie grać na bardzo wysokim poziomie. Tak jak pokazał to dwa lata temu, gdzie zagrał parę naprawdę dobrych meczów. Oczywiście wtedy wchodził z ławki i być może tu byłaby dla niego droga do sukcesu. Niekoniecznie bycie pierwszym, tak jak by chciał, ale wchodzenie zadaniowo i pomaganie drużynie. U nas ta rola mu nie odpowiadała…

Teraz nominalnym zmiennikiem dla Kaczyńskiego będzie więc Bednorz?

– Bartek Bednorz będzie uniwersalnym zawodnikiem na każdą pozycję. Jemu odpowiada każda rola, jeżeli nie będzie w przyjęciu, to jego potencjał wykorzystamy w ataku i odwrotnie. On nie ma jakichś dużych problemów w przyjęciu, to kolejny kompleksowy zawodnik i takie rozwiązanie w przyszłości może mu tylko pomóc.

Wiemy, że AZS Częstochowa ligi już nie zwojuje, ale czy ten zespół stać jeszcze na sprawienie niespodzianki?

– Mam nadzieję, że tak, ale tylko tych pozytywnych niespodzianek.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-02-10

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved