Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Wojciech Żaliński: Nie przegraliśmy jak frajerzy

Wojciech Żaliński: Nie przegraliśmy jak frajerzy

fot. Arkadiusz Buczyński

- Nie jesteśmy tak klasową drużyną, że możemy wypunktować rywala wyszukaną taktyką czy świetną techniką. Z tak mocnymi zespołami jak ZAKSA naszym atutem powinno być ryzyko - mówił po przegranym meczu w Kędzierzynie-Koźlu Wojciech Żaliński.

Brak punktów w potyczce z ZAKSĄ powodem do radości na pewno nie jest, ale trzeba przyznać, że kędzierzynianie to jeden z tych najtrudniejszych ligowych rywali. Jakie masz odczucia po tym spotkaniu?

Wojciech Żaliński: – Czuję się źle, bo na boisko wychodzi się zawsze po wygraną, a tej tym razem zabrakło. Na tym etapie sezonu, w którym się teraz znajdujemy, wszystkie punkty mają wartość podwójną czy potrójną, a w naszej sytuacji to nawet nie wiem, ile razy musiałbym mnożyć ich wartość. Nie da się ukryć, że wracamy do domu z zerowym dorobkiem punktowym pomimo dobrej gry. Uważam, że zagraliśmy dobry mecz, ale jakość naszej gry aktualnie jest chyba najmniej istotna, bo potrzebne nam są punkty. Znajdujemy się jeszcze w strefie, która premiuje nas awansem do play-off, ale mamy jeden mecz więcej od naszych bezpośrednich rywali. Ratuje nas to, że z sąsiadami w tabeli jeszcze będziemy rozgrywać mecze, więc teraz celem jest utrzymanie tak dobrej formy, tak dobrej gry, jaką zaprezentowaliśmy w Kędzierzynie-Koźlu. Wszystko przed nami, ale ja jestem dobrej myśli.

W pierwszym i trzecim secie dużo krwi napsuliście rywalom dzięki swojej mocnej zagrywce. Nie uniknęliście błędów, jednak kilkukrotnie serwisem punktowaliście. To był ten punkt zaczepienia, którym mieliście utorować sobie drogę do zwycięstwa?



– My nie jesteśmy tak klasową drużyną, że możemy wypunktować rywala wyszukaną taktyką czy świetną techniką albo bardzo dobrymi parametrami fizycznymi. Z tak mocnymi zespołami, jak ZAKSA, które w meczach z nami są faworytami, naszym atutem powinno być ryzyko. Nie widziałem statystyk i nie wiem, jaki był stosunek błędów do punktów zdobytych zagrywką, ale wydaje mi się, że opłacało się mocno uderzać. Może i tak serwowaliśmy jeszcze trochę za lekko, bo, jak widać, nie wystarczyło to do osiągnięcia sukcesu.

Po meczu nagrodę MVP otrzymał Grzegorz Bociek, który zakończył spotkanie z dorobkiem 19 punktów. Niezbyt często udawało się wam go zatrzymać blokiem czy podbić jego ataki w obronie i on okazał się waszym katem.

– Grzegorz ma świetne parametry i nikogo nie powinno dziwić, że zdobywa tak wiele punktów w każdym spotkaniu. Potrafi zdobywać punkty z wysokich piłek i po to też w tym zespole jest. Wydaje mi się, że jednak ważniejszą postacią w tej drużynie jest Kooy. Grzegorz oczywiście zagrał super mecz i nie umniejszam wartości jego występu, ale Holender też prezentował się bardzo dobrze. Powstrzymanie Kooya było chyba dla nas jakąś receptą na sukces w meczu z ZAKSĄ. W sumie nie udało nam się zatrzymać ani jednego, ani drugiego. Bociek pewnie w każdym meczu będzie zdobywał kilkanaście punktów i nie każdemu uda się go zatrzymać, jednak niektórym się to udaje i wygrywają z kędzierzynianami. Jeszcze raz powiem – zatrzymanie Kooya było dzisiaj kluczem, ale nie zdołaliśmy tego zrealizować.

Mecz z ZAKSĄ był w pewnym sensie podobny do waszego niedawnego pojedynku z Resovią. W obu meczach mieliście szanse urwać choć seta ligowemu potentatowi, ale się nie udało. Wszystko tkwi chyba w końcówkach setów, które wam nie wychodzą…

– Przegraliśmy już chyba trzynasty albo czternasty mecz w sezonie, szczerze mówiąc, już nawet nie wiem. Gdybyśmy znaleźli kogoś, kto by znalazł na to lekarstwo, to pewnie porażek byłoby mniej. Nie wiem, w czym tkwi przyczyna. Ani z Resovią, ani z ZAKSĄ nie przegraliśmy jak jacyś frajerzy, tylko podjęliśmy równą, męską walkę. W tym meczu byliśmy bardzo blisko wygrania pierwszego seta i gdyby się tak stało, to nie wiadomo, jak ten mecz by się potoczył. Z Resovią wyglądało to podobnie. Zresztą wracając do spotkań z zespołami z Olsztyna czy Radomia, również można powiedzieć, że mieliśmy swoje szanse, a ostatecznie skończyliśmy z zerem. No cóż, takie życie.

Tak jak powiedziałeś wcześniej – zajmujecie 8. miejsce, ale nie możecie być pewni udziału w play-off, bo rywale są dosyć blisko. Czujecie jakąś presję związaną z oczekiwaniami wobec was w tej końcówce sezonu?

– Czy ja wiem? Pod presją pracuje strażak czy ratownik medyczny, ale chyba nie siatkarz. Wiadomo, że nikt nie chce grać w tej dolnej czwórce, każdy marzy o play-off. Tym bardziej tyczy się to nas, bo jesteśmy drużyną, która w założeniu miała się znaleźć w czołowej ósemce nieco spokojniej niż faktycznie ma to miejsce. Póki co mamy więcej punktów od ekip z Kielc i Bydgoszczy, więc wydaje mi się, że nie jesteśmy w najgorszej sytuacji. Aczkolwiek trzeba jasno powiedzieć, że tyle, ile mamy aktualnie punktów na koncie, to zbyt mało, żeby na pewno znaleźć się w play-off. Musimy jeszcze zapunktować. Mamy jeszcze trzy mecze do końca, rywale mają cztery, ale nie poddajemy się i na pewno będziemy jeszcze walczyć.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-02-09

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved