Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Michał Kaczyński: Byliśmy w stanie awansować do play-off

Michał Kaczyński: Byliśmy w stanie awansować do play-off

fot. Łukasz Kardynał / sportsphotos.eu

Faza play-off niemal już uciekła częstochowskim akademikom. - Każde spotkanie jest dla mnie szansą. Nie traktuję tego więc jako konieczności dogrania sezonu i chyba nikt z nas do tego tak nie podchodzi - o pełnej mobilizacji AZS-u mówił Michał Kaczyński.

Spotkanie z Resovią było dla was kolejnym meczem z dobrym startem, w decydującym momencie do głosu doszli jednak rywale. Z czego mogą wynikać te dobre początki, kończone jednak porażkami w całym spotkaniu? Ten schemat powtarza się u was przede wszystkim w meczach z rywalami z czołówki.

Michał Kaczyński: Trudno tak naprawdę powiedzieć, bo mecz meczowi nie jest równy. Z tymi teoretycznie słabszymi zespołami te początki w naszym wykonaniu często są gorsze, podczas kiedy z Resovią Rzeszów – mistrzem Polski – przez długą część graliśmy jak równy z równym. A dopiero w końcówce parę akcji, dobrych zagrywek, zadecydowało o tym, że pierwszy set rozstrzygnął się na korzyść rywali. Na pewno mimo wszystko takie spotkania cieszą, tylko trzeba ten luz i taką dobrą energię podtrzymać w meczach z tymi zespołami teoretycznie słabszymi. Bo właśnie w nich powinniśmy wygrywać. Tutaj nie mieliśmy nic do stracenia, w takich meczach wychodzimy na boisko i staramy się walczyć i pokazać to, co praktycznie przez cały tydzień trenujemy. Po to pracujemy, żeby w sobotę wyjść i pokazać się z jak najlepszej strony.

Czego więc po waszej stronie zabrakło w końcówce pierwszej partii: właśnie tej silnej zagrywki, koncentracji czy raczej doświadczenia, które przemawiało na korzyść gospodarzy?



Ciężko powiedzieć tak na gorąco, bo prawdę mówiąc, nie pamiętam jak to się dokładnie potoczyło. Bodajże wystarczyłoby trochę mniej błędów w naszych wyborach i mogło być zupełnie inaczej. Na pewno ten pierwszy set, podobnie jak pierwszą partię w Częstochowie w meczu z Resovią, graliśmy bardzo dobrze. Szkoda, że nie potrafimy utrzymać tego do końca, bo myślę, że gdybyśmy w tym secie przechylili szalę zwycięstwa na naszą stronę, to nie rozmawialibyśmy teraz, tylko mógłbym być jeszcze jeszcze na boisku. Także naprawdę szkoda. Pozostaje nam w kolejnym meczu z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle wyjść na boisko i walczyć od początku do końca, bo nie mamy nic do stracenia.

Na ile przebieg tego pierwszego seta mógł rzutować na dalszą część meczu? Zgodziłbyś się z tym, że przebieg odsłony drugiej, chyba najsłabszej w waszym wykonaniu, był w pewnym stopniu pochodną wydarzeń z końcówki pierwszej partii?

Być może tak, trochę to siedziało w głowach. I ten drugi set przebiegł praktycznie bez jakiejkolwiek historii. Cieszy jednak, że po przerwie, kiedy wyszliśmy w trzecim secie, to gra w tej partii znów wyglądała pozytywnie i naprawdę dobrze. Z tego należy się cieszyć, że po tym słabszym secie wychodzimy i znów potrafimy grać z Resovią jak równy z równym.

Mimo porażki ze swojej gry możesz być chyba zadowolony. To był kolejny dobry mecz w twoim wykonaniu (przy średniej nocie 57% skuteczności w ataku).

Ja się cieszę, że ten transfer z przyjęcia na atak jest dla mnie taką przełomową chwilą w karierze. Bo naprawdę z tej prawej strony czuję się bardzo dobrze. Oczywiście będę jeszcze trenował, to jest praktycznie mój pierwszy sezon na ataku, także zdaję sobie sprawę, że sporo jeszcze przede mną, aby w tych trudniejszych momentach, kiedy trzeba, podejmować troszeczkę inne decyzje. Z czasem na pewno nabiorę też doświadczenia i z meczu na mecz powinno być coraz lepiej.

Dotychczas w przypadku gorszych chwil miałeś zmiennika w osobie Michała Kamińskiego. Teraz jednak, dość niespodziewanie, sytuacja się zmieniła i większy ciężar, ale też i presja spoczywa na tobie. Gra przy tej świadomości jest trudniejsza?

– Czy jest to presja? Nie czuję presji (śmiech)… to znaczy teraz już nie. Troszeczkę spotkań w tym sezonie już rozegrałem, więc wychodzę i staram się pokazać to, co potrafię i to, nad czym pracuję cały tydzień, aby na dane spotkanie wyjść. Cieszę się, że dla mnie był to, mimo wszystko, kolejny pozytywny mecz. Oczywiście żałuję kilku decyzji, bo w końcówce mogłem oddać piłkę rywalom, ale tak jak wspomniałem – przede mną jeszcze dużo nauki i mam nadzieję, że w przyszłości w tych decydujących momentach będę podejmował inne decyzje i będę dawał drużynie to, co mogę najbardziej pozytywnego w danym momencie dać.

Za nami 20 kolejek rozgrywek, wasza sytuacja w tabeli nie jest zbyt ciekawa – zajmujecie przedostatnie miejsce. Patrząc na to, z kim przyjdzie wam jeszcze rywalizować, trzeba przyznać, że szanse na miejsce w czołowej ósemce są już raczej tylko teoretyczne?

– No tak, trzeba sobie jasno powiedzieć, że to już będzie bardzo ciężkie zadanie. I nie ma co gdybać, byliśmy na pewno zespołem, który był w stanie awansować do tej fazy play-off. W tym roku nie omijały nas też problemy i kontuzje. Mam nadzieję, że za rok będzie dużo lepiej i unikniemy takich sytuacji, bo to też nie pomaga. Staramy się zostawiać na boisku serce i walczyć, bo ludzie w Częstochowie na pewno na to czekają. Chwała im za to, że nawet po tych porażkach przychodzą na mecze. Ja ze swojej strony bardzo się cieszę, że mogę trenować w Częstochowie i wyjść w sobotę, zagrać dla tych kibiców i mogę obiecać, że zrobię wszystko, żeby pokazać się z jak najlepszej strony, zostawiając serce na boisku.

Nie jest trochę tak, że znaleźliście się w sytuacji, gdzie pozostaje wam jedynie dogranie sezonu do końca?

– Nie, osobiście tego tak nie traktuję. Każde spotkanie jest dla mnie szansą i chcę z niego wyciągnąć jak najwięcej. Tak jak wspomniałem, to mój pierwszy sezon po tej zmianie pozycji na atak i z każdym meczem, z każdą piłką nabieram tego doświadczenia. Dlatego też każda piłka jest dla mnie na wagę złota i te kolejne spotkania są szansą na to, aby wyeliminować te błędy, które niestety jeszcze popełniam w pewnych momentach meczu. Nie traktuję tego więc jako konieczności dogrania sezonu i chyba nikt z nas do tego tak nie podchodzi, bo jesteśmy młodym zespołem i każde spotkanie dla nas jest bardzo istotne, także patrząc na naszą przyszłą karierę. Dlatego też na każdy mecz trzeba wyjść, dając z siebie wszystko.

Przed waszym ostatnim rywalem już niedługo wyjątkowo ważny mecz w Lidze Mistrzów. Patrząc na potencjał rzeszowian i to, co zaprezentowali w meczu przeciwko wam, jak oceniłbyś szanse Resovii we wtorkowym spotkaniu z Jastrzębskim Węglem?

Na pewno jest to bardzo dobrze zbudowany zespół z szeroką ławką i uważam, że Jastrzębski Węgiel będzie miał bardzo ciężko, szczególnie tutaj na Podpromiu. Myślę, że możemy być świadkami złotego seta, co na pewno byłoby ciekawe dla wszystkich kibiców. No może mniej dla jastrzębian, którzy już wygrali 3:0 i z pewnością chcieliby dopełnić formalności i awansować do Final Four. Jednak Resovia nie zostawi tego tak i będą walczyć, bo jest to dobry zespół, mają kim grać i wciąż mają szansę na awans do kolejnej fazy.

Jak wytypowałbyś więc wynik wtorkowego spotkania?

– 3:0 dla Resovii Rzeszów…

W przypadku takiego rozwoju wypadku większe szanse na wygraną w złotym secie i awans mieliby siatkarze z…?

– Tego nie wiem. Widziałem ten mecz Jastrzębskiego Węgla z Resovią i tak czułem, że jastrzębianie u siebie będą wyjątkowo mocni, bo Resovia zwykle gra tam trochę słabiej. Znowu z drugiej strony Jastrzębski Węgiel gorzej gra na Podpromiu, ale na pewno mają w swoim zespole bardzo dobrych zawodników. W tym sezonie dołączył do nich Michal Masny, który robi różnicę. Jest też Michał Kubiak, w rewelacyjnej formie i za to jak gra należy mu się ogromny szacunek. Dlatego też należy na nich uważać, mimo wszystko trzymałbym się wyniku 3:0 lub 3:1 dla Resovii i w złotym secie chyba jednak ze wskazaniem na rzeszowian.

Zgodziłbyś się z tym, że obecność dwóch polskich zespołów na tym etapie Ligi Mistrzów potwierdza także jak mocna w tej chwili jest PlusLiga?

Na pewno. Resovia Rzeszów i Jastrzębski Węgiel są bardzo mocnymi zespołami. także my też się cieszymy, że mamy okazję grać w tej lidze, bo według mnie jest to jedna z lepszych lig. Na pewno nie jest łatwo grać w Polsce, bo jest cała otoczka wokół spotkań, do tego duże zainteresowanie mediów, co także sprawia, że każdy mecz jest sporym wydarzeniem. Na te mecze przychodzi sporo ludzi i bardzo miło się gra przy takiej publiczności. I należy się z tego cieszyć, bo PlusLiga jest bardzo popularna w Europie i myślę, że każdy zawodnik chciałby grać w tej lidze. Nasza liga jest nie tylko popularna i profesjonalna, ale także dobra dla zawodników chcących się rozwijać.

W odniesieniu do chęci rozwoju, wielu młodych zawodników w dłuższej perspektywie wspomina o chęci gry i spróbowania swoich sił za granicą. Jak to wygląda w twoim przypadku?

– Ja w Polsce czuję się bardzo dobrze (śmiech). Nie zastanawiałem się jeszcze jak to będzie, za rok na pewno będę jeszcze w Częstochowie i kolejny sezon będę się tutaj rozwijał. Na razie, tak jak mówiłem, cieszę się z tego co teraz, z aktualnego sezonu, bo jest on dla mnie przełomowy i myślę, że będzie coraz lepiej. Muszę jeszcze nabierać tego doświadczenia. Nad jakimiś wyjazdami za granicę, prawdę mówiąc, jeszcze się nie zastanawiałem, jeszcze trochę przede mną, zanim zacznę podejmować tego typu decyzje.

* rozmawiała Edyta Bańka (Strefa Siatkówki)

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-02-09

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved