Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PlusLiga: Czy w Rzeszowie historia zatoczy koło?

PlusLiga: Czy w Rzeszowie historia zatoczy koło?

fot. archiwum

Starcie Dawida z Goliatem - tak można powiedzieć o meczu częstochowian z mistrzem Polski. Sportowe atuty przemawiają na korzyść gospodarzy. Ale w podobnej sytuacji przed rokiem akademicy udowodnili, że hala Podpromie nie jest twierdzą nie do zdobycia.

Cele AZS-u Częstochowa i Resovii Rzeszów w tym sezonie są zupełnie odmienne. Z innym zamysłem i budżetem budowano zespoły w Rzeszowie i pod Jasną Górą. Rzeszowianie mają obronić tytuł mistrzowski, powalczyć o Puchar Polski i zwojować Ligę Mistrzów. W Częstochowie mówi się raczej o poprawie wyniku z zeszłego sezonu, pojawiały się też głosy mierzące w miejsce w fazie play-off, jednak ostatnie wyniki akademików rozwiały te nadzieje. W sobotnie popołudnie w rzeszowskiej hali Podpromie po dwóch stronach siatki spotkają się więc zespoły z dwóch końców tabeli. Mało kto w przedmeczowych typowaniach daje szanse podopiecznym Marka Kardoša. Czy jednak ambitni, nieobliczalni, młodzi akademicy, nadrabiając brak doświadczenia zaangażowaniem, będą w stanie wbrew wszelkim opiniom urwać punkty liderowi? O tym, że w meczach częstochowian z wyżej notowanymi rywalami zdarzają się wyniki uznawane za niespodzianki czy też określane mianem „cudów” sympatycy AZS-u przekonali się nie raz. O ile w tym sezonie można mówić raczej o pechu akademików niż chociażby zmiennym szczęściu, o tyle podobnie było we wcześniejszych latach. I tak wielu kibicom zapisał się w pamięci mecz z ubiegłego sezonu pomiędzy Asseco Resovią Rzeszów a AZS-em Częstochowa. Kiedy to do 6. kolejki trwała szczęśliwa passa podopiecznych trenera Kowala, a hala Podpromie zyskała miano twierdzy nie do zdobycia. Jako pierwsi na trudnym terenie wygrali akademicy z Częstochowy, a właśnie w tym meczu rozbłysł talent Grzegorza Boćka. Podobnie było rok wcześniej, kiedy to z Rzeszowa częstochowianie wracali z kompletem oczek…

Mimo że historia pokazuje, że AZS Częstochowa lubi i umie grać w, przez wielu zawodników uznawanej za niewygodny teren, hali na Podpromiu, dotychczasowe poczynania podopiecznych Marka Kardoša, logika i racjonalna ocena potencjału obu ekip w roli zdecydowanego faworyta stawiają mistrza kraju. To właśnie rzeszowianie po rozegraniu 17 spotkań z dorobkiem 42 oczek utrzymują się na fotelu lidera PlusLigi, podczas gdy jutrzejsi rywale zespołu z Podkarpacia z zaledwie 14 punktami zajmują pozycję jedenastą. Liczby bezlitośnie pokazują więc przepaść, jaka dzieli obie drużyny. Dystans ten był widoczny także w pierwszym meczu obu ekip w tym sezonie, kiedy to w częstochowskiej hali przy ul. Żużlowej podopieczni Andrzeja Kowala wypunktowali rywali, nie dając im wygrać ani jednego seta. Wynik 3:0 przemawiający na korzyść obrońców tytułu może być jednak mylący. Podopiecznym Marka Kardoša nie można odmówić walki, choć tylko w odsłonie premierowej. Jednak to właśnie pierwszy set, będący jednym z dłuższych w historii rozgrywek siatkarskiej ekstraklasy (41 minut – przyp. red.) był sygnałem z obozu częstochowian, że wbrew pozorom łatwo rywalom nie będzie. Ostatecznie zapunktowało doświadczenie i akademikom nie udało się sprawienie niespodzianki. Z dobrej strony pokazał się wówczas Michał Kaczyński, noty atakującego AZS-u były zbliżone do średniej lidera rzeszowian – Jochena Schoepsa (15 punktów i 56% skuteczności Kaczyńskiego przy 18 oczkach i 58% Niemca).

Paradoksalnie to właśnie w meczach z wyżej notowanymi rywalami siatkarze spod Jasnej Góry grają lepiej. Przed tygodniem, mimo szansy na komplet oczek, przy wsparciu własnej publiczności i prowadzeniu 2:0 akademicy pozwolili rywalom wrócić do gry. W starciu z Czarnymi Radom AZS ugrał tylko jeden punkt. Mimo porażki, w porównaniu z wcześniejszym meczem w wykonaniu częstochowian (z AZS-em Olsztyn – przyp. red.) gra AZS-u wyglądała już lepiej. – Każdy, czy mniej, czy bardziej doświadczony zawodnik, wychodząc na boisko, musi być przekonany o tym, że zostawi na nim serce. Nawet jeśli przegra, to do szatni zejdzie z poczuciem, że zrobił co w jego mocy, ale przeciwnik był lepszy. W tym sezonie było kilka meczów w naszym wykonaniu, gdzie tę wolę walki o każdą piłkę i o każdy punkt było widać – o waleczności, którą docelowo ekipa spod Jasnej Góry ma nadrabiać brak doświadczenia w rozmowie ze Strefą Siatkówki mówił Wojciech Pudo. Czy więc w starciu z mistrzem Polski akademicy zostawią serce na boisku?



O jakiekolwiek punkty w Rzeszowie nie będzie łatwo, tym bardziej że siatkarze Asseco Resovii Rzeszów po ostatniej porażce w Lidze Mistrzów będą chcieli wrócić na zwycięskie tory. – Każde spotkanie gramy pod presją, niezależnie czy rywalem jest AZS Częstochowa, Jastrzębski Węgiel czy Skra Bełchatów – w każdym kolejnym meczu jesteśmy w takiej sytuacji. Gramy jako mistrz Polski i cały czas oczekuje się od nas zwycięstw. Z presją musimy sobie radzić, jeżeli chcemy tu pracować, grać dalej i myślę, że sobie radzimy – o odpowiedniej motywacji i grze pod presją mówił trener rzeszowian. Poza ostatnią porażką problemem szkoleniowca może być absencja Krzysztofa Ignaczaka, jednak jak zaznacza Andrzej Kowal, doświadczonego zawodnika z powodzeniem może zastąpić Mateusz Masłowski.

Sportowe atuty i dotychczasowe wyniki nakazują postawić więcej plusów po rzeszowskiej stronie siatki. Także typowania firmy Unibet nie zostawiają złudzeń co do tego, kto jest faworytem tego spotkania. Za każdą złotówkę postawioną na AZS Częstochowa można bowiem zdobyć 10 zł, podczas gdy w przypadku triumfu mistrza Polski kurs wynosi 1,03zł. Czy wbrew wszystkim i wszystkiemu młodzi częstochowianie podejmą walkę z liderem i obrońcą tytułu? A może to dla podopiecznych Andrzeja Kowala spotkanie 20. kolejki rozgrywek będzie tylko formalnością? O tym, czy historia zatoczy koło, przekonamy się już jutro, spotkanie pomiędzy Resovią Rzeszów i AZS-em Częstochowa rozpocznie się o godz. 18:00.

Zobacz również:
Kursy Unibet na najbliższe spotkania siatkarskie

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-02-07

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved