Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > Jakub Peszko: Byliśmy w dołku, ale powoli z niego wychodzimy

Jakub Peszko: Byliśmy w dołku, ale powoli z niego wychodzimy

fot. archiwum

- Jak się przegrywa, to w głowie pojawiają się różne myśli. Cała trudność polega na tym, aby wyjść z dołka i pokazać ludziom, którzy w ciebie wątpią, że jednak masz charakter wojownika i potrafisz grać w siatkówkę - mówi Jakub Peszko, przyjmujący Avii Świdnik.

W meczu z Cuprum było sporo zwrotów akcji. Przegrywaliście już 1:2, ale udało wam się odwrócić losy pojedynku. Najważniejsze są dla was chyba dwa punkty. One wciąż pozwalają wam liczyć się w grze o ósme miejsce.

Jakub Peszko: – Przede wszystkim cieszymy się z tego, że wygraliśmy, bo w tym sezonie nie mamy zbyt wielu sukcesów. Na pewno każde zwycięstwo podbudowuje nas i mobilizuje do jeszcze cięższej pracy na treningach i do lepszej gry. Poniekąd przybliżyło nas ono do ósemki, ale twardo stąpamy po ziemi. Wiemy, z kim jeszcze zmierzymy się na koniec rundy zasadniczej, wiemy też, jaki układ meczów mają zespoły, które walczą z nami o miejsce w play-off. Jak uda nam się wejść do ósemki, to będzie super. Najważniejsze jest to, żebyśmy zajęli jak najwyższe miejsce. Już niebawem wszystko będzie jasne.

Zgodzisz się z opinią, że z lubinianami wygraliście większą agresją, determinacją i wolą walki?



– Zdecydowanie tak. Na boisku zostawiliśmy kawał serca. Każdy z nas dołożył swoją cegiełkę do tego sukcesu. W tym meczu było widać, że jesteśmy drużyną, że jeden za drugim pójdzie w ogień. Najważniejsza była ta iskra w oczach i walka do końca. Mimo że byliśmy już w trudnej sytuacji, to udało nam się wyciągnąć wynik i wygrać całe spotkanie.

W czwartym secie dużo było nerwów, kiedy rywale bronili kolejne piłki setowe?

– Nerwów było sporo. Zdawaliśmy sobie sprawę z tego, że kilkoma nieudanymi akcjami i trochę przy braku szczęścia możemy ten mecz przegrać 1:3. W czwartym secie było 24:21 dla nas, ale wówczas wszedł na zagrywkę rozgrywający z Lubina. Zagrał kilka bardzo trudnych serwisów. Pokazał w tym momencie klasę. Ważne jednak, że końcówkę rozstrzygnęliśmy na swoją korzyść.

To wasze drugie zwycięstwo z rzędu, ale czy ten finisz nie jest zbyt późny?

– Sami jesteśmy sobie winni. Pierwszą rundę zagraliśmy bardzo słabo. Przegrywaliśmy wówczas z rywalami, którzy byli w naszym zasięgu, nie urywając im nawet pojedynczych setów. Świadczyło to o tym, że byliśmy w wielkim dołku, ale z niego powoli wychodzimy. W ciężkiej sytuacji pokazaliśmy charakter. Wciąż wierzę, że zgromadzimy jeszcze sześć punktów i przy sprzyjającym układzie innych wyników awansujemy do ósemki. A jeśli nawet zagramy w play-out, zrobimy wszystko, żeby utrzymać I ligę w Świdniku, który ma bardzo duże tradycje siatkarskie.

Wiecie już, z czego wynikała obniżka formy? Rozmawialiście o tym z trenerem? Wyciągnęliście jakieś wnioski z tej sytuacji?

– Każdy z nas starał się grać jak najlepiej, ale nie zawsze wszystko się nam dobrze układało. Wciąż gramy falami, bo potrafimy wygrać dwa, trzy mecze z rzędu, a później tyle samo przegrać. W tym sezonie nasza dyspozycja jest bardzo niestabilna. Potrafimy ograć mocniejszych rywali, a okazujemy się słabsi od zespołów będących w naszym zasięgu. Jest to dla nas bardzo zgubne.

Czy to nie tkwi w waszej głowie? Może macie jakąś blokadę psychologiczną przed meczami z zespołami będącymi w waszym zasięgu?

– Może tak być. Psychologiem nie jestem, więc trudno mi się wypowiadać na ten temat. Jak się wygrywa, to jest wszystko super. Ale jak się przegrywa, to w głowie pojawiają się różne myśli. Człowiek chce coś zmienić, może wprowadzić jakieś inne zagrania albo zmienić podejście do treningów. Cała trudność polega na tym, aby wyjść z dołka i pokazać ludziom, którzy w ciebie wątpią, że jednak masz charakter wojownika i potrafisz grać w siatkówkę oraz udowodnić, że możesz jeszcze namieszać w lidze.

Teraz przed wami pojedynek z Pekpolem, czyli zespołem, który również walczy o ósemkę, więc chyba w tym spotkaniu emocji i walki nie zabraknie?

– Obecnie mamy trzy punkty straty do zespołu z Ostrołęki. Ewentualne zwycięstwo sprawi, że zrównamy się z nim punktami, a porażka przekreśli nasze szanse na ósemkę. Na pewno w trakcie meczu będzie dużo nerwów i walki. Zarówno my, jak i przeciwnicy wiemy, o co gramy. Pekpol mógłby znajdować się znacznie wyżej, ale trochę dopadły go kontuzje, nie miał też szczęścia. Jednak na pewno będzie chciał znaleźć się w ósemce. My mamy taki sam cel, więc szykuje się fajny mecz. Liczę, że emocji w nim nie zabraknie, a my wyjdziemy z niego zwycięsko.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-02-07

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved