Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > I liga M: MKS liderem, cztery zespoły walczą o ósme miejsce

I liga M: MKS liderem, cztery zespoły walczą o ósme miejsce

fot. archiwum

Na dwie kolejki przed końcem rundy zasadniczej pewne jest, że z pierwszego miejsca do play-off przystąpi MKS Banimex Będzin, a z ostatniego do play-out TKS Nascon Tychy. O ósme miejsce wciąż walczą aż cztery zespoły.

Na dwie kolejki przed końcem fazy zasadniczej pierwsze miejsce w tabeli zapewnił sobie MKS Banimex Będzin. Wszystko przez to, że ograł na wyjeździe Kęczanina Kęty. Gospodarze jedynie w trzeciej odsłonie próbowali przeciwstawić się faworytowi, przekraczając magiczną barierę dwudziestu punktów. W pozostałych dwóch partiach byli tylko tłem dla rozpędzonych podopiecznych trenera Dacewicza. W obecnej sytuacji zespół znad Czarnej Przemszy może już koncentrować się na play-off. W weekend zmierzy się z KPS-em Siedlce Banki Spółdzielcze z Grupy BPS. Na pewno ten mecz będzie chciał wygrać, ale trener Dacewicz będzie miał możliwość poeksperymentowania ze składem i desygnowania do boju zawodników, którzy dotychczas rzadziej pojawiali się na boisku. Podobnie może uczynić Sławomir Gerymski, który już wcześniej to zapowiadał. – Jeszcze Karol Rawiak i Arek Żakieta dostaną możliwość przebywania na boisku w dłuższym wymiarze czasowym. To są tylko ludzie, a nie roboty. Jedni muszą mieć czas na odpoczynek, a drudzy muszą pograć więcej, aby w play-off każdy z nich był tak samo przygotowany – podkreślał szkoleniowiec siedlczan. Zawodnicy KPS-u przegrali u siebie z będzinianami, a więc teraz będą chcieli zrewanżować się przeciwnikom, choć nie będzie o to łatwo, bowiem MKS we własnej hali jeszcze nie przegrał.

Musimy teraz kroczyć od zwycięstwa do zwycięstwa, bo po porażce z KPS-em wyczerpał się nam margines błędu. Jeśli chcemy zająć drugie miejsce w rundzie zasadniczej, to cztery ostatnie spotkania musimy wygrać za trzy punkty – mówił niedawno szkoleniowiec Cuprum Mundo Lubin, Paweł Szabelski. Jednak jego podopiecznym nie udało się zrealizować tego celu, bowiem ulegli w Świdniku miejscowej Avii 2:3. Wprawdzie prowadzili już 2:1, ale nie potrafili postawić kropki nad i, a w odniesieniu zwycięstwa nie pomogli im powracający do zdrowia Paweł Siezieniewski i Łukasz Łapszyński. Jednak jeden wywieziony punkt ze Świdnika sprawił, że miedziowi awansowali na drugie miejsce w tabeli, chociaż trzeciego Campera wyprzedzają tylko lepszym stosunkiem setów. W najbliższy weekend zmierzą się u siebie z Krispolem Września. Wydaje się, iż będą faworytem tego spotkania, bowiem we własnej hali spisują się zdecydowanie lepiej niż na wyjazdach. Ponadto zapewne będą chcieli zrewanżować się gościom za porażkę 2:3 we Wrześni. To spotkanie może mieć ważne znaczenie z psychologicznego punktu widzenia, bowiem niewykluczone, że obie te drużyny spotkają się ze sobą w pierwszej rundzie play-off.

Krispol Września obecnie zajmuje szóste miejsce w tabeli, choć ma jeszcze teoretyczne szanse nawet na wskoczenie na piątą lokatę, więc wciąż ma o co walczyć. Ostatnio wykazał wyższość u siebie nad TKS-em Nascon Tychy. Podopieczni trenera Słabego ambitnie walczyli o każdy punkt, ale udało im się wyrwać rywalom zaledwie seta. – Nasza dyspozycja w tym okresie nie jest najlepsza. Trochę kontuzji wkradło się w nasz zespół i dlatego nie osiągnęliśmy takiej dyspozycji, jaką byśmy chcieli, a którą mieliśmy na początku roku. Musimy doleczyć wszystkie urazy i przygotować się na najważniejsze spotkania w sezonie. Naszym celem jest teraz utrzymanie się w lidze – skomentował przyjmujący beniaminka, Rafał Sobański. Tyszanie nie mają już nawet matematycznych szans na awans do ósemki ani chociażby na zajęcie jedenastego miejsca, więc dwa ostatnie spotkania fazy zasadniczej mogą potraktować jako przetarcie przed play-out. W najbliższy weekend udadzą się do Krakowa, gdzie zmierzą się z AGH. Dla podopiecznych Wojciecha Kaszy będzie to spotkanie za sześć punktów, bowiem wciąż liczą się w rywalizacji o czołową ósemkę. Wszystko dzięki ostatniemu, zaskakująco gładkiemu zwycięstwu w Suwałkach nad Ślepskiem. Gospodarze tylko krótkimi fragmentami byli w stanie nawiązać walkę z dobrze dysponowanymi tego dnia graczami z Małopolski, ale i tak zaprezentowali się na tyle słabo, że nie urwali przeciwnikom ani jednego seta. To niepowodzenie drogo ich kosztowało, bowiem spadli na piąte miejsce w tabeli, a wyprzedził ich siedlecki KPS.



Chcąc zdobyć przewagę własnego parkietu w pierwszej rundzie fazy play-off, podopieczni trenera Poskrobko powinni w meczu z Kęczaninem pokazać zdecydowanie skuteczniejszą siatkówkę. Być może wówczas w lepszej dyspozycji będzie już Benjamin Bell, który wraz z kolegami udowodnił, że ostatni słaby mecz był tylko wypadkiem przy pracy. Ale łatwo o zwycięstwo nie będzie, gdyż gracze znad Soły wciąż walczą o ósme miejsce. Obecnie tracą do Pekpolu zaledwie punkt, więc na pewno do pojedynku w Suwałkach podejdą bardzo zmotywowani. Już we własnej hali udowodnili, że suwalski przeciwnik jest w ich zasięgu, bowiem przegrali z nim, ale dopiero po tie-breaku. A jak będzie tym razem?

Mimo że Stal AZS PWSZ Nysa przegrała dwa ostatnie mecze, to zapewniła już sobie miejsce w ósemce. W środę podopieczni trenera Wójcika zagrali dziwne spotkanie z Energą Pekpol Ostrołęka. Gracze z Opolszczyzny pojedynek zaczęli od mocnego uderzenia, ale w drugim i trzecim secie spoczęli na laurach. Na chwilę przebudzili się w czwartej odsłonie, by w tie-breaku ponownie zapaść w zimowy sen. Ale nawet jedno podniesione z parkietu oczko umocniło ich na siódmym miejscu w tabeli. Wprawdzie mają jeszcze matematyczne szanse na uplasowanie się na szóstej pozycji, ale musieliby wygrać najbliższe spotkanie z Camperem Wyszków. Wprawdzie u siebie przegrali z podopiecznymi Jana Sucha dopiero po tie-breaku, ale drużyna z Mazowsza we własnej hali bardzo rzadko traci punkty. W dodatku wciąż musi walczyć o drugie miejsce w tabeli z Cuprum. Wszystko przez to, że wczoraj nie sprostała na wyjeździe KPS-owi Siedlce. Przyjezdni jedynie w drugiej odsłonie znaleźli skuteczną receptę, by przeciwstawić się gospodarzom. Kluczem do sukcesu podopiecznych trenera Gerymskiego okazała się zagrywka, która przekładała się także na dobrą postawę w bloku. Ostatnie niepowodzenie spowodowało, że wyszkowianie mają obecnie tyle samo punktów, co miedziowi. Wprawdzie trudno spodziewać się, by akademicy dobrali się do skóry wyszkowianom, ale w siatkówce przecież wszystko jest możliwe.

W walce o ósme miejsce dużo może wyjaśnić wynik starcia Pekpolu z Avią. Jeśli trzy punkty z parkietu podniosą gospodarze, to będą o włos od gry w play-off, ale jeśli lepsi okażą się podopieczni trenera Jarosza, to dopiero rezultaty ostatniej kolejki zadecydują o tym, która z drużyn zajmie ostatnią lokatę premiującą do gry w play-off. W Świdniku po pięciosetowym boju górą byli ostrołęczanie. A jak będzie tym razem? – Ewentualne zwycięstwo sprawi, że zrównamy się punktami z Pekpolem, a porażka przekreśli nasze szanse na awans do ósemki. Na pewno będzie dużo nerwów i sporo walki – podsumował przyjmujący Avii, Jakub Peszko. Spotkanie to będzie transmitowane przez stację Orange Sport.

Zobacz również:
Wyniki 20. kolejki oraz tabela I ligi mężczyzn

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2014-02-07

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved