Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Alen Pajenk: W finale Ligi Mistrzów chciałem zagrać z Lube Macerata

Alen Pajenk: W finale Ligi Mistrzów chciałem zagrać z Lube Macerata

fot. Joanna Skólimowska

- W tym momencie presja spoczywa na Resovii - mówił Alen Pajenk o rewanżu w Rzeszowie. - Sadzę, że to rzeczywiście może być klucz do naszej dobrej gry i odnoszenia zwycięstw - dodał, opowiadając o atmosferze panującej w Jastrzębskim Węglu.

Należą wam się gratulacje, bo to bardzo ważne zwycięstwo. Kluczowe dla tej wygranej były wasza zagrywka i błędy rywali?

Alen Pajenk: – Dziękuję za gratulacje (uśmiech)! Myślę, że rzeczywiście nasi rywale mylili się bardzo często, szczególnie w ataku i zagrywce. To miało duży wpływ na wynik rywalizacji. Niemniej jednak spotkały się dwa dobre zespoły i wywieranie presji w polu serwisowym było bardzo istotne. Gdybyśmy tego nie robili, ułatwilibyśmy grę rywalom. Naciskaliśmy na nich, utrudnialiśmy im wyprowadzenie akcji, dobrze zagrywając, i to przyniosło zamierzony efekt.

Pewnie spodziewaliście się większego oporu, ale czy mimo wszystko nie było wam nieco łatwiej pod kątem psychologicznym – doskonale znacie rzeszowian, bilans meczów jest dla was korzystny?



– Nie, nie sądzę. Nie podchodziliśmy do tego w ten sposób, nastawialiśmy się do tego spotkania jak do każdego innego rywala i zwyczajnie chcieliśmy zagrać jak najlepiej. Znamy się bardzo dobrze, wiedzieliśmy, czego się spodziewać, ale to my lepiej wykorzystaliśmy tę wiedzę (śmiech).

Dodatkowo Resovia zagrała bez Ignaczaka, wy natomiast z Łasko. Czy to również mogło mieć wpływ na wynik?

– Nie wiem, czy dzięki temu było nam łatwiej. Mamy wyrównany skład, na każdej pozycji są dobrzy zmiennicy, którzy w miarę potrzeby mogą wejść na parkiet i poradzą sobie. Jeśli zaś chodzi o Resovię, to nawet jeśli zabrakło tam ich podstawowego libero, uważam, że Penczew dobrze się spisywał i nieźle przyjmował nasze mocne zagrywki. Nie sądzę, aby to było decydujące dla wyniku.

Wygrana 3:0 pozwoli wam w rewanżu zagrać bez ciśnienia?

– Myślę, że tak. Oczywiście to nie jest tak, że mecz rewanżowy sam się wygra, że będziemy mogli wyjść na parkiet i nic nie robić, a i tak awansujemy. W Rzeszowie, jeśli chcemy zwyciężyć, musimy zagrać dobrze, tak jak u siebie. Tylko wtedy awansujemy do Final Four.

To chyba jednak nie jest też tak do końca oczywiste, bo w Rzeszowie jeszcze nie udało wam się wygrać. Jak musicie zagrać, by przełamać tę passę?

– (śmiech) Dobre pytanie! Myślę, że nie możemy w ten sposób do tego podchodzić. Musimy pojechać tam, zagrać na luzie, bez ciśnienia, a wtedy zobaczymy, co się stanie.

Jeśli wam się uda, dla zespołu będzie to historyczny sukces. Zostaniecie pierwszą polską drużyną, która po raz drugi samodzielnie wywalczyła awans do Final Four.

– (śmiech) Naprawdę? Nie skupialiśmy się na tym. To byłoby naprawdę fantastyczne, a dodatkowo ta sytuacja nie sprawia, że czujemy dodatkowe ciśnienie. W tym momencie presja spoczywa na Resovii, bo to ona przegrała 0:3. To rzeszowianie muszą narzucić nam swój styl gry, jeśli chcą wygrać spotkanie rewanżowe i doprowadzić do rozegrania złotego seta. Mam jednak nadzieję, że tak się nie stanie, że zagramy tam na takim samym poziomie jak u siebie i wygramy tam po raz pierwszy w sezonie.

Pomoże wam w tym wasz team spirit? Widać, że jesteście głodni zwycięstw, a atmosfera w drużynie jest naprawdę świetna.

– Myślę, że tak! Szczerze mówiąc, to przed sezonem nie spodziewałem się, że to wszystko będzie wyglądać aż tak dobrze. Wraz z rozpoczęciem rozgrywek jednak przez cały czas wszystko idzie po naszej myśli. Dobrze się dogadujemy, tworzymy zgraną grupę, jesteśmy dobrymi przyjaciółmi, nie tylko na boisku, ale także poza nim. Doskonale się rozumiemy, dogadujemy, wszyscy się wspieramy. Sadzę, że to rzeczywiście może być klucz do naszej dobrej gry i odnoszenia zwycięstw.

Śledzisz ligę włoską i to, jak radzi sobie twój były klub – Lube Macerata? Przemknęło ci przez myśl to, że ty wraz z Jastrzębskim Węglem masz szansę na grę w Final Four, podczas gdy Lube odpadło na etapie I rundy play-off?

– (uśmiech) Oczywiście, że interesuję się tym, jak radzi sobie Lube. Kiedy Lube odpadła z Ligi Mistrzów, było mi przykro, bo trzymałem kciuki za moich kolegów. Jest mi naprawdę smutno – chciałem z nimi zagrać w finale Ligi Mistrzów. Niemniej jednak jestem szczęśliwy z tego powodu, że gram w Jastrzębiu-Zdroju, że mogę pomóc mojej nowej drużynie w osiągnięciu wszystkich celów, które przed nami postawiono.

*Rozmawiała Michalina Tarkowska (Strefa Siatkówki)

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
europejskie puchary

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-02-07

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved