Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Puchar CEV: Ciężko i nierówno, ale z happy endem, Skra triumfuje

Puchar CEV: Ciężko i nierówno, ale z happy endem, Skra triumfuje

fot. Paweł Piotrowski

Przed wyjazdem do Friedrichshafen bełchatowianie mieli świadomość, że w meczu z miejscowym VfB lekko, łatwo i przyjemnie nie będzie. I tak w istocie było. Niemcy prowadzili już w meczu 2:1, jednak Skra zdołała wyrównać, a następnie zwyciężyć w tie-breaku.

Od początku spotkania obie ekipy walczyły bardzo zacięcie, ale to Skra po kontrze Kłosa prowadziła 3:1, a kontra Niemców ze środka wyrównała po 4. Jeszcze przed przerwą techniczną ekipa VfB objęła prowadzenie, po tym, jak sędziowie odgwizdali Skrze błąd ustawienia. Tuż po chwili oddechu jednopunktowa przewaga co rusz zmieniała strony boiska, choć tak naprawdę ekipa gospodarzy coraz lepiej radziła sobie w natarciu, po kontrze z lewego skrzydła zespół VfB prowadził 12:10. W szeregach drużyny z Bełchatowa gra była coraz bardziej chaotyczna, a po kolejnym nieskończonym ataku Skry Niemcy wykorzystali kontrę i odskoczyli na 14:11. O chwilę rozmowy ze swoimi siatkarzami poprosił wtedy Miguel Falasca. Nic to nie pomogło, atak Skry nadal nie potrafił znaleźć drogi w pole rywali, a ci nie marnowali okazji na kolejne punkty (15:11). Główną bolączką bełchatowian był brak przyjętej w punkt zagrywki, co utrudniało rozegranie skutecznych akcji i choć Mariusz Wlazły miał okazję, by zbliżyć się na jedno oczko straty do rywali, to jednak ci grali skutecznie blokiem, a następnie skutecznie kontratakowali i ponownie odskoczyli na 21:16. Grę przerwał wtedy Miguel Falasca, prosząc o czas. Nic to jednak nie dało, siatkarze VfB punktowali bowiem zagrywką i odskoczyli na 22:16 i choć na boisku pojawił się jeszcze Antiga, nie był on w stanie odmienić losów seta. Niemcy wykorzystali wszystkie bolączki Skry w tej partii, a było ich niemało, i wygrali w całym secie do 17.

Kolejną odsłonę bełchatowianie rozpoczęli odważnie, od skutecznego bloku i walki w polu obrony, a następna akcja w bloku dała Skrze prowadzenie 5:3, a co najważniejsze – ekipa Miguela Falaski zaczęła ryzykować w polu zagrywki, co przynosiło skutek. As serwisowy Kłosa i kontra Conte sprawiły, że to ekipa z Polski prowadziła na pierwszym czasie technicznym 8:4. Niemcy mieli bardzo duże problemy z przedostaniem się przez bełchatowską ścianę, ale gdy znaleźli na nią sposób, zbliżyli się do rywali na 7:8. Gra się wyrównała, choć to nadal PGE Skra była w natarciu i po skutecznym bloku to bełchatowianie prowadzili 12:9. Odważna gra Wlazłego i spółki przynosiła skutek i po kontrze ze środka Kłosa i jego pojedynczym bloku w tym samym rejonie siatki to przyjezdni mieli pięć punktów więcej (15:10), a o czas poprosił zdenerwowany trener Moculescu. Choć ekipa z Bełchatowa miała problemy z atakiem, który co rusz był podbijany, to jednak potrafiła postawić kropkę nad „i” blokiem, natomiast gdy kontrę wykorzystał Wlazły, PGE Skra przewodziła 18:13. Im pewniej poczynali sobie bełchatowianie, tym słabiej spisywał się przeciwnik. Choć Niemcy starali się jeszcze odrobić straty, to jednak pojedyncze punkty, które zdobywali, nie były w stanie zagrozić graczom z Bełchatowa. Tym bardziej że ci spisywali się niezwykle dobrze. Kontra Wlazłego dała jego drużynie pierwszą piłkę setową przy stanie 24:18. Wtedy przeciwnicy zaczęli wywierać presję zagrywką i gdy zbliżyli się na 21:24, o chwilę przerwy poprosił Miguel Falasca, ta przyniosła efekt i od razu po powrocie na boisko bełchatowianie wyrównali w całym meczu na 1:1.

Niemcy kolejnego seta rozpoczęli już dużo skuteczniej i po ich trzech wygranych akcjach hiszpański szkoleniowiec Skry postanowił przerwać grę. Nie wniosło to za wiele do gry jego podopiecznych – bełchatowianie ponownie mieli duże problemy ze skończeniem ataków i popełniali błędy (7:2). Po przerwie technicznej drużyna z Bełchatowa powoli, aczkolwiek skutecznie, zaczęła odrabiać straty (5:8, 7:9). Po skutecznym uderzeniu z przechodzącej Stelian Moculescu nie chciał ryzykować i przerwał grę. Przy stanie 11:8 dla VfB za Tuię na boisku pojawił się Antiga, ale wtedy też Kłos uderzył ze środka w aut i przewaga rywali wzrosła do czterech punktów. Gdy wydawało się, że siatkarze z Bełchatowa łapią kontakt punktowy, wtedy pojawiały się błędy w zagrywce bądź też bloki VfB. To zaowocowało pięciopunktowym dystansem na drugim regulaminowym czasie. Chwila rozprężenia w szeregach gospodarzy pozwoliła PGE Skrze odrobić dwa oczka, ale to było wszystko, na co bełchatowianom pozwolili Niemcy, chwilę później odskakując na 18:13. Gospodarze, odrzucając rywali, wykorzystywali swój blok, utrzymując różnicę pięciu oczek (21:16). Drużyna z województwa łódzkiego nie była w stanie podjąć w tym secie walki i ostatecznie przegrała do 17.



W czwartej odsłonie bełchatowianie zaczęli dużo agresywniej, co przy błędzie ze strony Niemców już na otwarciu seta dało Skrze trzy punkty prowadzenia (4:1). Gospodarze jednak dość szybko wyrównali po 5, a w dodatku po autowym ataku Wlazłego niedługo potem objęli prowadzenie 8:7. Skuteczny blok bełchatowian przywrócił jednopunktową przewagą na konto Skry, ale niedługo potem punkt zdobyty w ten sam sposób przez Niemców przywrócił wcześniejszy stan rzeczy (10:9 dla VfB). Wtedy po małym zamieszaniu pod siatką w pole zagrywki powędrował Wrona i posłał na stronę przeciwną asa serwisowego, co dało ekipie z Bełchatowa prowadzenie 11:10 i sygnał do dalszej walki. Tym bardziej, że w ataku zaczęli się mylić także wicemistrzowie Niemiec (13:11), a piłkę przechodzącą po zagrywce Tui zablokował Kłos (15:12). Gra podopiecznych trenera Falaski wyglądała dużo lepiej niż w secie numer jeden czy trzy. Tym razem to Skrze wychodziło wszystko i to trener rywali musiał prosić o przerwę, bo po kontrze Tui przyjezdni prowadzili już 18:14. Mimo to drużyna z Friedrichshafen zdołała dojść przeciwników i po bloku na atakującym z szóstej strefy Tui o czas poprosił Miguel Falasca. Skra miała już tylko jedno oczko przewagi – 18:17. Francuski przyjmujący niedługo potem wspólnie z Wroną zrewanżował się skutecznym blokiem i grę tym razem przerwał Stelian Moculescu (20:17 dla Skry). Główną bronią bełchatowian w tym meczu był blok i to on pozwolił Skrze utrzymywać bezpieczny dystans w tym secie (23:18), bowiem z przebiciem się do pola rywali Wlazły i spółka nadal mieli problemy. W ostatnich akcjach Wrona dołożył do tego świetną zagrywkę, a podopieczni Falaski zakończyli partię wygraną do 18.

Już od pierwszej akcji piątego seta blok bełchatowian siał postrach po stronie gospodarzy, ale gdy na ręce Niemców nadział się Kłos, to VfB prowadziło 2:1. W kolejnym uderzeniu pipe w wykonaniu Antigi przywrócił jedno oczko nadwyżki na stronę Skry, z kolei gdy jego rodak zaatakował z drugiej linii, polska drużyna prowadziła 5:3. Presja jaką tworzyły bełchatowskie ręce na siatce sprawiła, że po błędach rywali prowadzenie ekipy z Bełchatowa wzrosło do 8:4. Rozpędzona PGE Skra niepodzielnie rządziła na siatce i po kolejnych akcjach w bloku mocno zbliżyła się do wygranej w całym meczu (12:7). Nie pomogły zmiany i przerwy, o które prosił Stelian Moculescu. Drużyna z Bełchatowa zdominowała boisko i w tie-breaku wygrała do 10.

VfB Friedrichshafen – PGE Skra Bełchatów 2:3
(25:17, 21:25, 25:17, 18:25, 10:15)

Składy zespołów:
VfB: Bratojew (10), Gunthor (13), Jovović (3), Josifow (9), Simeonov (19), Geiler (11), Grebennikow (libero) oraz Gotsew, Gergye (3), Duennes, Zimmermann i Harms
PGE Skra: Wlazły (18), Tuia (13), Kłos (12), Conte (5), Wrona (7), Uriarte (5), Zatorski (libero) oraz Antiga (3), Brdjović i Maćkowiak

Zobacz również:
Wyniki rundy Challenge Pucharu CEV

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
europejskie puchary

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-02-05

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved