Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > Wojciech Pawłowski: To był mecz za 12 punktów

Wojciech Pawłowski: To był mecz za 12 punktów

fot. Joanna Skólimowska

W starciu dwóch beniaminków, którzy znajdują się w dolnej części tabeli, górą po raz drugi byli siatkarze Avii Świdnik. - Tym razem zadecydowała lepsza dyspozycja dnia i efekt końcowy był pozytywny dla nas - powiedział atakujący Avii, Wojciech Pawłowski.

W tym sezonie Avia wygrała z TKS-em oba pojedynki, tracąc w nich tylko jednego seta. Punkty zdobyte z bezpośrednim sąsiadem w tabeli są chyba powodem do zadowolenia?

Wojciech Pawłowski: –Dla nas każdy punkt jest cenny. Komplet oczek i rezultat 3:0 sprawia, że jesteśmy po tym meczu bardzo szczęśliwi. W ligowej tabeli bliżej nam do dna niż do czoła, więc ta wygrana niezmiernie cieszy. Zwycięstwo zawsze podbudowuje. Nieważne, że akurat tym razem udało nam się zapunktować z rywalem, który jest niżej od nas, bo te 3 punkty liczą się tak samo, jak punkty zdobyte z innym rywalem. Akurat tak się składa, że z zespołem z Tychów mamy dobry bilans dwóch zwycięstw, ale na przykład z AGH Kraków w zeszłym roku wygrywaliśmy, a w tym dwukrotnie okazaliśmy się słabsi. Tym razem zadecydowała lepsza dyspozycja dnia mojego zespołu i efekt końcowy był pozytywny dla nas.



Bardzo dobra postawa w bloku i precyzyjna i mocna zagrywka – to były klucze do wygranej w Tychach?

– Faktycznie, blok w naszym zespole funkcjonował bardzo dobrze, ale wszystko zaczęło się oczywiście od zagrywki. To nasz trudny serwis wymusił na rywalu grę wysoką piłką, co umożliwiło postawienie równego, szczelnego bloku. Osobiście bardzo cieszy, że tak zdobywaliśmy dużo punktów, bo według mnie blok jest takim punktem o podwójnej wartości.

Przeciwko TKS-owi rozgrywający Avii, Bartłomiej Misztal, bardzo często posyłał piłkę do skrzydeł, a mało grał środkiem. To był jeden z elementów taktyki na ten mecz?

– Ja nie jestem rozgrywającym, ale wiem jedno – w każdym zespole zawodnik na tej pozycji jest mózgiem zespołu. Przeciwko TKS-owi Bartek miał taką koncepcję i ją realizował. Jak widać po wyniku końcowym, przyniosło to dobry skutek, bo to my mamy kolejne trzy punkty w tabeli. Oczywiście mamy spotkania, w których środkowi atakują po kilkanaście piłek, ale akurat tym razem to skrzydłowi mieli więcej roboty. Zastosowaliśmy się do zasady – gramy tymi strefami, które przynoszą punkty. Bez zbędnych kombinacji.

Z bardzo dobrej strony pokazała się dwójka młodych graczy z Rzeszowa – Tomasz Głód i Jakub Peszko. Pierwszy nieźle spisywał się w przyjęciu i obronie, a drugi świetnie spisywał się w zagrywce i ataku za co został uhonorowany nagrodą MVP. Widać, że to bardzo wartościowi zawodnicy dla Avii.

– Po tym meczu szczególnie cieszyć nas może to, co pokazał Kuba Peszko. Kuba dobrze spisywał się w zagrywce, a trzeba przyznać, że w tym elemencie ostatnio brakowało mu regularności. Na boisku widać było, że miał swój dzień, bo kierował zagrywkę tam, gdzie chciał i z jaką siłą chciał. Pozytywnie pokazał się też Tomek Głód, który oprócz kilku nerwowych przyjęć na początku spotkania dogrywał piłkę dokładnie i spokojnie. Tutaj też ostatnio trochę brakowało mu regularności, zwłaszcza przy odbiorze zagrywki typu float. Po trosze było to też spowodowane stresem towarzyszącym temu pojedynkowi, bo bezsprzecznie było to dla nas ważne spotkanie, mecz nie za 6, a za 12 punktów.

W niedzielę w tyskiej hali gościła telewizja Orange Sport, która transmitowała wasz mecz. Czy z tego powodu odczuwaliście większy stres, jakąś tremę?

– Jeśli o mnie chodzi, to niczego takiego nie czułem. W moim przypadku bliżej już do końca sportowej kariery niż jej początku, bo nie ma co ukrywać – jestem starym zawodnikiem. Mnie to nie przeszkadzało, nie myślałem o obecności kamer. Wydaje mi się, że wszyscy byli skoncentrowani na tym, żeby pokazać się z dobrej strony, wygrać punkt, set, a w konsekwencji też mecz. Co do młodszych kolegów – myślę, że to mógł być jakiś czynnik powodujący dodatkowy stres. Dla nas ranga spotkania była ogromna i już to wpływało na podwyższenie ciśnienia.

Wasza pozycja w tabeli nie jest rewelacyjna. Czy na obecnym etapie sezonu myślicie jeszcze o walce o wejście do czołowej ósemki, czy już jednak nastawiacie się na walkę o utrzymanie w dolnej czwórce?

– Jestem przekonany, że w naszej drużynie nie ma ani jednego zawodnika, który nie wierzyłby w to, że do tej ósemki jeszcze można awansować. Jesteśmy sportowcami, więc musimy myśleć tylko i wyłącznie o wygranej, bo w przeciwnym wypadku nie ma szans na osiągnięcie dobrego wyniku. Wszystko zależy też od tego, jak ułoży się tabela. Może być tak, że my zdobędziemy komplet punktów, a w innych meczach zapadną takie rozstrzygnięcia, które pozbawią nas miejsca w czołowej ósemce. Najważniejsze, żebyśmy wciąż grali swoją siatkówkę niezależnie od tego, czy będziemy już w górnej części tabeli, czy w dolnej czwórce. Liga jest bardzo wyrównana i praktycznie każda kolejka to potwierdza. Nie ma innej opcji – cały czas myślimy o grze w play-off.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-02-04

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved