Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > Marcin Mierzejewski: Liczyliśmy na to, że rywale zaczną grać słabiej

Marcin Mierzejewski: Liczyliśmy na to, że rywale zaczną grać słabiej

fot. Karina Zoń

- Wielki szacunek dla chłopaków, że mimo tak trudnej sytuacji, potrafili dalej walczyć i próbowali wyrwać nam zwycięstwo - powiedział po triumfie nad Ślepskiem Suwałki libero MKS-u Banimex Będzin, Marcin Mierzejewski.

Miniony weekend okazał się szczęśliwy dla podopiecznych trenera Dacewicza, którzy po raz kolejny w tym sezonie wykorzystali atut własnej hali. Tym razem odprawili z kwitkiem Ślepsk Suwałki. – Sami jesteśmy zaskoczeni tym, że aż tak dobrze nam idzie. Przegraliśmy do tej pory tylko trzy mecze, wszystkie na wyjeździe. Wciąż nasza hala pozostaje niezdobyta. Mam nadzieję, że tak będzie nie tylko do końca rundy zasadniczej, ale również do końca rozgrywek – powiedział Marcin Mierzejewski, libero MKS-u.

Wprawdzie będzinianie triumfowali 3:0, ale suwalczanie musieli walczyć nie tylko z rywalami, ale również z kontuzjami, bowiem po tym, jak urazu doznał Łukasz Makowski, zostali bez rozgrywających, a ich grę prowadził przyjmujący, Krystian Pachliński. Taka sytuacja nieco zdekoncentrowała gospodarzy. – Sam wynik seta, w którym rozgrywający Ślepska skręcił nogę, pokazuje, że wpłynęło to również na naszą postawę. Niestety, in minus. Liczyliśmy na to, że rywale zaczną grać słabiej, a sami trochę odpuściliśmy, zupełnie niepotrzebnie. Stąd wzięła się nerwowa końcówka. Jednak ważne jest to, że potrafiliśmy wykorzystać chwilę słabości Ślepska i skończyć mecz w trzech setach – zaznaczył zawodnik ekipy znad Czarnej Przemszy. – Wielki szacunek dla chłopaków, że mimo tak trudnej sytuacji, potrafili dalej walczyć i próbowali wyrwać nam zwycięstwo – dodał.

Będzinianie są o krok od zapewnienia sobie pierwszego miejsca na koniec fazy zasadniczej. Na trzy kolejki przed końcem tej części rozgrywek mają sześć punktów przewagi nad Camperem Wyszków, więc nie powinni dać się już wyprzedzić żadnemu rywalowi. – Jeśli udałoby nam się skończyć rundę zasadniczą na pierwszym miejscu, to w play-off ewentualny piąty mecz będziemy grali we własnej hali, a u siebie gramy trochę lepiej niż na wyjazdach. Dążymy do tego, aby utrzymać fotel lidera, ale nie będzie o to łatwo, bo rywale w meczach z nami dodatkowo się motywują i grają ryzykowną siatkówkę – ocenił Mierzejewski, który jednocześnie podkreślił, że MKS musi zachować czujność. – Nie ma drużyn, które nie potrafią grać w siatkówkę, więc trzeba mieć się na baczności. Przegrane są wpisane w sport, ale ważny jest styl tych porażek. My od siebie oczekujemy przede wszystkim walki i gry na najwyższym z możliwych poziomów, a to, czy przeciwnik zaprezentuje się lepiej czy gorzej, nie jest już do końca zależne od nas – dodał.



Już w środę podopieczni trenera Dacewicza zmierzą się z Kęczaninem Kęty, czyli z drużyną, której barw w poprzednim sezonie bronił Mierzejewski. – Będzie mi bardzo miło wrócić do Kęt, bo atmosfera, która panuje tam w hali, bardzo mi się spodobała. Wszystkie mecze, w których wystąpiłem w barwach Kęczanina, wiązały się z dużą dawką emocji. Mam nadzieję, że tak samo będzie tym razem, chociaż tym razem będę stał po drugiej stronie barykady – podkreślił zawodnik. – Ten mecz będzie dla nas ciężki, ponieważ w Kętach kibice potrafią zrobić duży kocioł i dodać skrzydeł gospodarzom. Będziemy musieli stoczyć twardy bój, żeby wydrzeć Kęczaninowi zwycięstwo – zakończył Mierzejewski.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-02-04

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved