Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Jastrzębski Węgiel przejdzie do historii, czy Resovia go powstrzyma?

Jastrzębski Węgiel przejdzie do historii, czy Resovia go powstrzyma?

fot. archiwum

Już jutro pierwsze starcie w Lidze Mistrzów między Jastrzębskim Węglem a Resovią Rzeszów. Jego stawka jest bardzo wysoka - zwycięzca zrobi pierwszy krok ku awansowi do Final Four w Ankarze. Kto zatem sprosta presji i ogromnym oczekiwaniom?

Zarówno Jastrzębski Węgiel, jak i Resovia Rzeszów w polskiej lidze radzą sobie zgodnie z oczekiwaniami, choć jak zauważył Radosław Panas w rozmowie ze sport.pl, siatkarze AZS-u Politechniki Warszawskiej pokazali, iż Resovia jest zespołem do pokonania. Pokazali to także i jastrzębianie, którzy w trzeciej kolejce PlusLigi, we własnej hali, gładko, bo w czterech setach, pokonali rzeszowian. Co prawda mistrzowie Polski, gdy podejmowali rywali ze Śląska na Podpromiu, zrewanżowali się za tę porażkę, ale dopiero w tie-breaku. Pierwsze spotkanie o awans do najlepszej czwórki Ligi Mistrzów rozegrane zostanie właśnie w Jastrzębiu-Zdroju. Podopieczni Lorenzo Bernardiego mają wszystko, aby po raz kolejny, u siebie, pokazać swoją wyższość nad „Resoviakami”. – Nie sądzę, abyśmy mieli nad nimi przewagę psychologiczną. Musimy być przygotowani na wszystko, bo jeśli grasz dobrze, to nie masz się o co martwić – wygrasz. Jeśli jednak ta gra nie układa się po twojej myśli, istnieje ryzyko, że mecz będzie przegrany. My wiemy, że możemy i potrafimy grać lepiej, podobnie jak i nasi rywale. Musimy być zatem przygotowani na zaciętą walkę, na to, że postawią nam trudne warunki – tonował nastroje przed środowym starciem środkowy jastrzębian, Simon Van de Voorde. Niemniej jednak należy zauważyć, iż podopieczni trenera Bernardiego u siebie są niezwykle groźni – pokonali tutaj nawet naszpikowany gwiazdami Halkbank Ankara, co zapewniło im pierwsze miejsce w grupie i bez wątpienia dodało pewności siebie. Zwłaszcza że w I rundzie play-off gładko rozprawili się ze świetnie radzącym sobie w rodzimej lidze Tours VB.

Kolejną istotną wiadomością dla sympatyków Jastrzębskiego Węgla jest to, iż do gry powrócił Michał Łasko. Co prawda pod jego nieobecność w dużej mierze to Michał Kubiak brał ciężar gry na swoje barki i potrafił odwrócić losy wielu spotkań, jak choćby tego z Halkbankiem Ankara, to jednak włoski atakujący jest niekwestionowanym liderem jastrzębskiego teamu i, mimo iż Michał Masny umiejętnie rozdziela piłki, to głównie na nim opiera się siła ataku jastrzębian. To zresztą właśnie on, zdobywając dwadzieścia dwa punkty, poprowadził swój zespół do pewnego triumfu nad rzeszowianami na początku tego sezonu. Jak jednak sam Łasko podkreślił, waga tego spotkania jest o wiele większa i po obu teamach można spodziewać się wszystkiego, a na pewno walki do ostatniej piłki. – Na pewno będzie ciężko, stawka jest zupełnie inna i obie drużyny będą świadome, o co grają. To już rywalizacja o Final Four Ligi Mistrzów. Wiemy, że nie będzie łatwo i to jest jedyne, co mogę na tę chwilę powiedzieć. Przygotujemy się do tego spotkania jak najlepiej, bo bardzo długo czekaliśmy na taką szansę.

Jeśli zaś chodzi o rzeszowian, to ich droga do awansu do I rudny play-off była nieco łatwiejsza, lecz mimo to dwukrotnie nie sprostali rywalom z Budvanskiej Rivijery Budva, w efekcie czego losy ich awansu ważyły się do ostatniej chwili, a więc do potyczki z Paris Volley. Szczęśliwie dla siebie i dla swych sympatyków, rzeszowianie uporali się z Francuzami, a na ich drodze w I rundzie play-off stanęli Belgowie. I choć gracze Knack Roeselare podeszli do meczów z mistrzami Polski bez kompleksów, prezentując ciekawą siatkówkę, to wystarczyło to do ugrania zaledwie dwóch setów w dwóch spotkaniach. Dla podopiecznych Andrzeja Kowala pokonanie rywali z Roeselare było równoznaczne z ogromnym sukcesem, bowiem po raz drugi udało im się awansować do play-off six. – Bardzo fajnie, że awansowaliśmy. Na pewno wiemy, że jesteśmy dobrym zespołem, że drzemie w nas olbrzymi potencjał, wielka siła, że możemy wygrywać z każdym – przyznał Piotr Nowakowski. – Ale trzeba też umieć przyjąć porażki. Na pewno bardzo fajnie, że udało nam się awansować do kolejnej, rundy, że w Final Four na pewno wystąpi drużyna z Polski, a jaka? O tym już niedługo się przekonamy. Gdyby jednak sztuka ta udała się graczom z Podkarpacia, apetyty tamtejszych włodarzy, graczy, kibiców, byłyby choć częściowo zaspokojone, bowiem na sukces i na medal w europejskich pucharach w Rzeszowie czeka się od dawna. Jochen Schöps jednakże studził nastroje, zauważając, iż czeka ich trudne zadanie, bowiem rywal jest naprawdę wymagający. – Jastrzębski Węgiel należy do czołówki, nam ciężko się gra w Jastrzębiu-Zdroju, Jastrzębskiemu Węglowi w Rzeszowie. Mecze na pewno będą bardzo ciekawe, o zwycięstwie mogą zadecydować niuanse. Dużą różnicę w drużynie Jastrzębskiego Węgla robi Michał Łasko, ale inni zawodnicy także bardzo się rozwinęli. Kubiak zawsze gra na bardzo wysokim poziomie, dobrze prezentuje się Marechal. Jastrzębski Węgiel to zgrany zespół. Czeka nas trudne zadanie, aby ich „złamać”.



W obu ekipach drzemie ogromny potencjał – obie przecież zostały zbudowane po to, by osiągać sukcesy nie tylko na krajowym podwórku, ale i na arenie europejskiej, jednakże szansę na zdobycie medalu w najbardziej prestiżowych klubowych rozgrywkach w Europie będą mieć tylko jedni. Oba teamy, na tę chwilę, mają na to takie same szanse i wciąż są tak samo blisko osiągnięcia sukcesu. – To wciąż daleko, bo jeżeli przegramy dwa mecze, to odpadniemy w tym najważniejszym momencie i to będzie dla nas bardzo duży ból – zauważył Damian Wojtaszek. Jak natomiast stwierdził Wojciech Drzyzga w rozmowie ze sport.pl – kto nie odpadnie, każdego będzie szkoda, bowiem oba zespoły prezentują nie tylko wysoki poziom sportowy, ale i organizacyjny. I jedni, i drudzy także doskonale się znają. – Już nie raz mówiłem, że cieszę się, że trafiliśmy akurat na Resovię, bo znamy tego przeciwnika, potrafiliśmy już nieraz z nimi wygrać, więc na pewno jest to plusem. Minusem będzie to, że tylko jeden zespół wejdzie do Final Four – zauważył Patryk Czarnowski. A o tym, kto – czy jastrzębianie, czy rzeszowianie – wykona pierwszy krok ku awansowi, przekonamy się już jutro. Początek meczu o 17:45.

Faworytem tego spotkania według firmy Unibet jest Jastrzębski Węgiel, którego zwycięstwo wycenione jest w stosunku 1,80:1. Wygrana Resovii wyceniona jest na nieco więcej (1,90:1)

Zobacz również:
Kursy Unibet na najbliższe spotkania

źródło: inf. własna

nadesłał:

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved