Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > II liga mężczyzn > Wojciech Kasperski: Najważniejsze mecze są przed nami

Wojciech Kasperski: Najważniejsze mecze są przed nami

fot. archiwum

Seria dziewięciu wygranych meczów Volleya Rybnik została przerwana. Pogromcą rybniczan okazała się Warta Zawiercie, która wygrała 3:0. - To był chyba pierwszy mecz, w którym blok nie funkcjonował - uznał trener Volleya, Wojciech Kasperski.

Wynik 0:3 w meczu z najgroźniejszym rywalem do zajęcia pierwszego miejsca w tej fazie rozgrywek nie jest powodem do radości. W Rybniku będzie smutny tydzień?

Wojciech Kasperski:Przede wszystkim, żeby grać dalej w półfinale walki o I ligę, nie musimy zająć pierwszego miejsca w grupie. Wystarczające będzie miejsce drugie, które nie skutkuje jakimiś gorszymi warunkami startowymi. Dla nas trochę niekorzystnie ułożył się system gier na zakończenie pierwszej rundy rozgrywek i na początku drugiej. Poprzedni etap zakończyliśmy kolejką pauzy, ten etap również zaczęliśmy kolejką pauzy, więc mieliśmy za sobą naprawdę długą przerwę od takiego poważnego grania. Ciężko jest w takim wypadku utrzymać koncentrację i formę, ciężko jest też ocenić, na jakim jesteśmy etapie, bo gry treningowe czy sparingi nie oddają prawdziwej dyspozycji zespołu. Najważniejsze mecze są jeszcze przed nami. Mówię tu o konfrontacji z ekipami z Opola, Strzelec Opolskich i Katowic. Jeśli po tej porażce wygramy te trzy kolejne mecze, to będzie w porządku. Ta zaliczka, którą mieliśmy na starcie, czyli 9 punktów, to też był dla nas mocny bonus. Oprócz punktów w końcowym rozrachunku będą liczyły się też sety, bo one przed tym etapem zostały wyzerowane.

W pierwszym i trzecim secie na boisku można było oglądać bardzo dobre widowisko, które w obu przypadkach kończyło się wygraną Warty po walce na przewagi. Szczególnie szkoda chyba seta numer trzy, w którym prowadziliście 24:21, a jednak nie udało się wygrać.



Pierwszy set – ok, przegraliśmy po walce. Set numer trzy – takich partii na takim poziomie się nie przegrywa, prowadząc 24:21. Może inaczej, przegrywa się, ale nie powinno się. W nasze poczynania wkradło się trochę niedokładności, szczególnie w przyjęciu. Mieliśmy nawet ustawione akcje, ale złe przyjęcie wymuszało zagranie zupełnie czegoś innego. Nawarstwiające się błędy spowodowały, że nie udało się wygrać w tym secie.

Niemal w każdym spotkaniu Volley Rybnik bardzo dużo punktów zdobywał blokiem. W meczu z Wartą w tym elemencie nie było tak kolorowo. Brak punktowych bloków najbardziej wam doskwierał w tym pojedynku?

Rzeczywiście. To był chyba pierwszy mecz w tym sezonie, w którym blok naprawdę nam nie funkcjonował. Dużo było takich piłek, które były nam wybijane po tym bloku, a teoretycznie powinny wejść w tę strefę bloku i być nasze. Mogę powiedzieć, że przeciwnik za bardzo nas nie zaskoczył, jeżeli chodzi o to, co prezentował na parkiecie, jednak wszystkie elementy po ich stronie były wykonywane bardzo starannie z punktu widzenia technicznego. Szczególnie wyróżniłbym przyjęcie i zagrywkę. Rozgrywający z Zawiercia mieli dokładnie dograne piłki, co umożliwiło im grę praktycznie wszystkimi możliwymi strefami. Zawsze gorzej się gra blokiem, jeśli rywal ma dobre przyjęcie. Będę analizował ten mecz na nagraniach wideo i na pewno wyciągniemy razem z drużyną jakieś wnioski. Nie ulega wątpliwości, że następnym razem blokiem musimy zagrać lepiej.

Dużo krwi napsuł wam atakujący Warty, Damian Zborowski. Nie jest to zawodnik anonimowy i o jego atutach wiedzieliście na długo przed pierwszym gwizdkiem sędziego, jednak nie udało się go zatrzymać. To chyba też kolejna cegiełka, która przyczyniła się do waszej porażki?

Po części się z tym zgodzę. Kilkukrotnie mieliśmy jego plasowane ataki na rękach i można było je „wyciągnąć”, a w takich sytuacjach często nie udawało się wyprowadzić kontry. Oczywiście ten gracz jest bardzo dobrym siatkarzem i wyeliminowanie takiego zawodnika może okazać się kluczowe w kontekście zwycięstwa w całym pojedynku, ale trzeba też powiedzieć, że zarówno środkowi, jak i przyjmujący mieli wysoki procent w ataku i dostawali wiele piłek. Momentami Zborowski miał nieco niższy procent w ataku, ale jego koledzy grali na tyle dobrze, że byli w stanie załatać tę lukę i wszystko w Warcie dobrze funkcjonowało.

Volley Rybnik miał za sobą dziewięć zwycięstw z rzędu. Porażka z Wartą przerwała tą serię i może to dobrze, bo taki kubeł zimnej wody w drużynie wprowadzi trochę sportowej złości i na nowo ją zmotywuje do dalszej pracy.

Przegraliśmy z Wartą Zawiercie w ich hali i po tej porażce zespół w pewnym sensie się otrząsnął, widział, że też można przegrywać mecze. Od tamtej pory mieliśmy serię zwycięstw, aż do tego starcia z zawiercianami. Myślę, że drużyna weszła w taki rytm dobrego grania i można powiedzieć, że kolejne spotkania wygrywaliśmy z rozpędu. Tuż po zakończeniu przegranego starcia z Wartą zebrałem chłopaków i powiedziałem, że o tym spotkaniu trzeba jak najszybciej zapomnieć, bo ważniejsze granie mamy teraz przed sobą. Może faktycznie taki kubeł zimnej wody w postaci porażki z, bądź co bądź, faworytem tego meczu da pozytywne skutki. Może też na treningach pojawi się jeszcze większa motywacja i determinacja, żeby pewne rzeczy przećwiczyć. Oby to spowodowało, że kolejne mecze będą już tylko lepsze.

 

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
II liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-02-03

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved