Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Wojciech Pudo: Cały czas staramy się stawiać czoła problemom

Wojciech Pudo: Cały czas staramy się stawiać czoła problemom

fot. plusliga.pl

- Jeszcze przed spotkaniem z AZS-em Olsztyn można było wierzyć w miejsce w play-off. Dzisiaj nasze szanse na to są minimalne, jeśli nie równe zeru - o aktualnej sytuacji, walce z problemami i wynikach częstochowian mówi drugi trener akademików, Wojciech Pudo.

W meczu z AZS-em Olsztyn nie udało wam się urwać rywalom choćby seta, zgodziłbyś się z tym, że wynik w pełni oddaje przebieg spotkania? Porównując to spotkanie z poprzednim waszym meczem przeciwko olsztynianom, zobaczyliśmy dwie zupełnie inne drużyny?

Wojciech Pudo: W meczu AZS-ów na boisku bezsprzecznie dzielił i rządził ten z Olsztyna. W porównaniu z pierwszym spotkaniem między naszymi drużynami tym razem to przeciwnicy byli na boisku bardziej konsekwentni i agresywni, a do tego świetnie realizowali taktykę. My graliśmy słabo, bez dyscypliny taktycznej i wynik jest sprawiedliwy.

Pomeczowe statystyki bezlitośnie obnażyły wasze słabości i potwierdziły dominację gospodarzy. Czego przede wszystkim brakowało w waszej grze, żeby dotrzymać kroku rywalom? Czy jest natomiast element, który może dawać powody do optymizmu przed kolejnym meczem?



W statystykach zawsze obiektywnie wychodzi, co zdecydowało o zwycięstwie lub porażce. Po spotkaniu z AZS-em Olsztyn statystyki w każdym elemencie przemawiają na korzyść gospodarzy. Przede wszystkim na pewno zabrakło nam ognia. Olsztynianie szybko zneutralizowali naszego podstawowego atakującego, jak również jego zmienników, by w dalszej części meczu spokojnie blokować lub podbijać w obronie naszych przyjmujących. Próbowaliśmy ryzykować na zagrywce, ale i w tym elemencie nie sprawialiśmy gospodarzą kłopotów, a oni nam owszem.

Dawid Murek i Marek Kardoš zgodnie na pomeczowej konferencji prasowej mówili o braku walki. To właśnie waleczność miała być i była tym, czym dotychczas AZS Częstochowa mógł nadrabiać brak doświadczenia?

Każdy, czy mniej, czy bardziej doświadczony zawodnik, wychodząc na boisko, musi być przekonany o tym, że zostawi na nim serce. Nawet jeśli przegra, to do szatni zejdzie z poczuciem, że zrobił co w jego mocy, ale przeciwnik był lepszy. W tym sezonie było kilka meczów w naszym wykonaniu, gdzie tę wolę walki o każdą piłkę i o każdy punkt było widać. W środowym spotkaniu niewątpliwie tego zabrakło.

Jako kolejni na waszej drodze staną zawodnicy beniaminka PlusLigi, ale i zespół, o którym się mówiło jako niespodziance pierwszej fazy rundy zasadniczej. Co należy zmienić i co może być kluczowe w rywalizacji z Czarnymi Radom?

Czarni Radom to zespół, który w tym sezonie przebojem powrócił na plusligowe parkiety. Mają ciekawy zespół i walecznych zawodników, o czym przekonały się już też zespoły z czuba naszej ligi. Przed tym spotkaniem nie mamy wiele czasu i możliwości zmian. Musimy po prostu jak najszybciej zapomnieć o ostatnim meczu, oczyścić nasze głowy, a wynik będzie sprawą otwartą. Już w tym sezonie pokazaliśmy, że po słabym meczu potrafimy diametralnie zmienić obraz naszej gry i wygrać z wyżej notowanym przeciwnikiem. Szkoda tylko, że tych słabych meczów było tak dużo.

Po zwycięstwach w Pucharze Polski i wygranej z BBTS-em Bielsko-Biała wydawało się, że te najgorsze momenty macie za sobą. Jednak ponownie musicie się odbijać od dna ligowej tabeli…

Zwycięstwa, o których wspomniałaś, przyszły w trudnych dla nas chwilach i bardzo nas podbudowały. Jednak szybko wylano na nas kubeł zimnej wody i pokazano miejsce w szeregu.

Sytuacja na dole ligowej tabeli robi się dla was nieciekawa. Zespoły walczące o ósme miejsce uciekają wam w zestawieniu. Faza play-off jest teoretycznie jeszcze w zasięgu, jednak trzeba powiedzieć wprost, że ten cel niebezpiecznie się oddala.

Powiedzmy sobie szczerze – jeśli jeszcze przed spotkaniem z AZS-em Olsztyn można było ciągle wierzyć w miejsce w play-off, tak dzisiaj nasze szanse na to są minimalne jeśli nie równe zeru.

W kontekście AZS-u Częstochowa coraz częściej mówi się o problemach, przy kolejnych porażkach ten zespół jest w stanie się podnieść?

Problemy, jakie nas w tym sezonie dotykają, to nie tylko porażki, ale też liczne kontuzje. Mimo tego jako sztab szkoleniowy cały czas staramy się stawiać czoła tym problemom. Gdybyśmy nie wierzyli, że zespół jest w stanie się podnieść, to by nas tutaj nie było.

Dla ciebie to pierwszy sezon pracy w klubie PlusLigi, pomijając same wyniki, patrząc na nowe doświadczenia, jak podsumowałbyś tę pierwszą część rozgrywek ze swojej perspektywy?

Skłamałbym, gdybym powiedział, że nie jestem zadowolony z bycia częścią klubu PlusLigi, w dodatku takiego, jakim jest AZS Częstochowa. Z każdym dniem uczę się coraz więcej z seniorskiej siatkówki, bo do tej pory miałem z nią styczność tylko podczas różnych stażów, na które jeździłem za granicę. Cieszę się, że mogę czerpać wiedzę ze wspólnej pracy z Markiem Kardošem i Karolem Rędziochem, którzy są członkami kadr narodowych Słowacji i Polski, więc nie są to ludzie przypadkowi. Często też swoim bogatym siatkarskim doświadczeniem dzieli się ze mną nasz dyrektor sportowy Ryszard Bosek, co dla trenera w moim wieku jest nieocenione. Miło też jest widzieć, że swoją pracą i pomysłami mogę pomóc drużynie.

W ostatnim czasie pracę w AZS-ie łączysz z pracą w Siatkarskich Ośrodkach Szkolnych. Na czym tam się koncentrowałeś, jak wyglądała twoja praca i jakie są dokładnie założenia projektu?

Cały czas jestem częścią projektu Siatkarskich Ośrodków Szkolnych (S.O.S.), z czego się niezmiernie cieszę. Konkretnie pracuję w ośrodku, który znajduje się w Gimnazjum nr 17 im. Huberta Wagnera w Częstochowie, gdzie zajmuję się szkoleniem młodzieży i realizowaniem zadań stawianych mi przez PZPS i Ministerstwo Sportu i Turystyki. W naszym gimnazjum, tak jak w pozostałych tego typu ośrodkach w Polsce, skupiamy młodzież uzdolnioną siatkarsko i prowadzimy ją według ujednoliconego systemu szkolenia. Nasi trenerzy również dzięki temu projektowi podnoszą stale swoje umiejętności. Zresztą nie jestem rodzynkiem w tym temacie, bo na podobnych zasadach w projekt S.O.S. zaangażowani są choćby Wojtek Serafin z Lotosu Trefla Gdańsk czy Dariusz Daszkiewicz z Effectora Kielce. Każdego zainteresowanego szczegółami projektu Siatkarskich Ośrodków Szkolnych z przyjemnością odsyłam na stronę www.mlodziezowasiatkowka.pl, gdzie zarówno trenerzy, jak i nauczyciele znajdą multum pomysłów i wskazówek do swojej pracy.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-01-31

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved