Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PlusLiga: W meczu Skra – Transfer faworytem bełchatowianie

PlusLiga: W meczu Skra – Transfer faworytem bełchatowianie

fot. archiwum

W sobotę do Bełchatowa zawitają siatkarze Transferu Bydgoszcz. Dla PGE Skry jest to pojedynek, w którym wygrana to obowiązek. Postraszyć lepiej notowanych rywali mogą z kolei podopieczni Vitala Heynena. Obie drużyny powinny stworzyć ciekawe widowisko.

Bydgoszczanie bardzo mocno starają się załapać do pierwszej ósemki PlusLigi, która zagra w fazie play-off. Dla zespołu, który od początku sezonu był niemal czerwoną latarnią ligi, będzie to z pewnością sukces, a brakuje mu do tego czterech oczek – tyle dzieli Transfer od ósmego obecnie Trefla Gdańsk. Trzeba jednak pamiętać, że gdańszczanie mają jeden mecz rozegrany więcej, więc bydgoska drużyna ma świadomość, że cel jest blisko. W porównaniu do zespołu, który wystartował w tegorocznej PlusLidze, w Transferze doszło do kilku zmian, nie tylko personalnych na boisku, ale też na ławce trenerskiej. Charyzmatyczny Vital Heynen obudził w bydgoszczanach ducha walki i ta obecnie dziewiąta lokata to w dużej mierze jego zasługa. Od początku drugiej rundy spotkań Transfer zdobył 8 punktów, gdy przez całą pierwszą uciułał ich zaledwie 7. W dodatku przed zespołem jeszcze sześć spotkań.

W Bełchatowie drużyna Vitala Heynena będzie starała się pokazać z dobrej strony i wywalczyć może jakieś punkty. Będzie im ciężko, bowiem PGE Skra obecnie jest zespołem będącym na fali i nawet przegrane pojedynki z Resovią jakiś czas temu czy ten z Jastrzębskim Węglem w ostatniej kolejce nie wpłyną jakoś znacznie na postawę drużyny Miguela Falaski. – Bełchatowianie są na tyle profesjonalni, że nawet jeżeli przyjeżdża do nich zespół z dołu tabeli, to na pewno nie zagrają na pół gwizdka. Podobnie jak my będą chcieli wygrać ten mecz za trzy punkty. Jak wyjdzie? To już zweryfikuje pojedynek. My zrobimy wszystko, by zaprezentować się jak najlepiej – zapewnił Marcin Waliński. W ostatniej kolejce jego zespół pokonał bez większych problemów beniaminka PlusLigi z Bielska-Białej. W meczu wyjazdowym bydgoszczanie zaprezentowali się bardzo dobrze – dużo skuteczniej poczynali sobie w ataku, zdobyli 11 punktów dzięki solidnej postawie w bloku. – Zagraliśmy przez całe trzy sety bardzo stabilnie, mądrze i z niewielką ilością błędów – przyznał po spotkaniu Vital Heynen.

O ostatniej kolejce jak najszybciej chcieli natomiast zapomnieć bełchatowianie. Z Jastrzębia-Zdroju ekipa Miguela Falaski przywiozła co prawda jeden punkt, po przegranej 2:3, jednak w grze PGE Skry nie do końca wszystko wyglądało, tak jak powinno. Drużyna z Bełchatowa nie przycisnęła rywali swoją zagrywką, do czego przyzwyczaiła wszystkich w tym sezonie, a wręcz przeciwnie popełniła o 10 błędów więcej w tym elemencie od rywali (23-13). W samym tie-breaku bełchatowianie zagrywali nieudanie cztery razy (jastrzębianie dwa), co w dużej mierze zdecydowało o końcowym wyniku.



Drużyna PGE Skry to od początku sezonu czołówka polskiej ligi, i choć ma jeden rozegrany mecz więcej od pozostałych zespołów z „czwórki”, to jednak najczęściej plasuje się w okolicach pierwszego, drugiego miejsca w tabeli. Już niejednokrotnie Wlazły i spółka udowadniali, że zagrywka jest potężną bronią i w dużej mierze wykorzystywali ten element, który w tym sezonie w ich wykonaniu utrzymuje się na najwyższym poziomie. Podopieczni Miguela Falaski nie gubią głupio punktów, a jeśli zaliczają potknięcia, to głównie w meczach z rywalami z najwyższej półki (nie licząc oczywiście spotkania w Radomiu). – Staramy się grać na maxa ze wszystkimi, nie tylko z najmocniejszymi i zbierać te punkty, żeby mieć lepszy start później w fazie play-off – ocenia sytuację środkowy PGE Skry Bełchatów, Karol Kłos.

Przez pewien czas drużyna z Bełchatowa borykała się z brakiem głównego kreatora gry PGE Skry – Nicolasa Uriarte. Reprezentant Argentyny wszedł w zespół bez najmniejszego problemu i jest jednym z głównych jego ogniw. Rozgrywający wrócił do gry dużo szybciej pomimo tego, że po operacji wróżono mu około miesięczną przerwę. Choć trener Falasca trochę go jeszcze oszczędza, to jednak znowu argentyński zawodnik kreuje grę bełchatowian. – Z moim kolanem wszystko w porządku (uśmiech). Nie odczuwam już bólu, który towarzyszył mi przed operacją. To świetne uczucie! Teraz staram się na nowo odbudować fizycznie, w końcu po trzech tygodniach w pełni trenuję i gram, po prostu robię wszystko, by wrócić do formy – powiedział Strefie Siatkówki Nicolas Uriarte. Choć on wrócił do drużyny, z gry wykluczony jest Daniel Pliński, który doznał kontuzji w czasie meczu z Generali Unterhaching. Jego obecność jednak dobrze tuszują solidnie spisujący się Kłos i Wrona.

Wydaje się, że w starciu PGE Skra – Transfer faworytami są gospodarze, którzy walczą o ważne punkty, które pozwolą im zająć jak najlepsze miejsce przed rundą play-off. Tylko czy dla Transferu te kolejne oczka do tabeli nie są dużo cenniejsze? Podopieczni Vitala Heynena mocno wierzą w to, że zagrają w play-off i walczą z całych sił. Przekonała się o tym chociażby ZAKSA, która przed własną publicznością musiała poczuć smak porażki właśnie w meczu z bydgoszczanami. W sobotę ponownie Transfer przybędzie do hali, gdzie faworytem na pewno nie jest, a może jedynie walczyć. Czy ta walka przyniesie efekty? Czy może jednak bełchatowianie wywiążą się z roli faworyta? Wszelkie odpowiedzi da pojedynek, który odbędzie się w sobotę o godzinie 15:00.

Faworytem tego spotkania zdaniem firmy Unibet będą rzecz jasna gospodarze, których zwycięstwo wycenione jest na 1,05:1. Za wygraną gości można uzyskać niemal 8 razy więcej (kurs 8:1).

Zobacz również:
Kursy Unibet na najbliższe spotkania siatkarskie

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-01-31

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved