Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > reprezentacja Polski mężczyzn > Andrea Anastasi: PZPS przestał we mnie wierzyć

Andrea Anastasi: PZPS przestał we mnie wierzyć

fot. Joanna Skólimowska

- Z włoskimi klubami nic wielkiego nie osiągnąłem. Stolica to mój drugi dom, a Polska drugi kraj. Jeśli będzie fajny projekt w jakimś polskim klubie, to nie będę się wahał. Chcę wrócić do Polski - powiedział były szkoleniowiec reprezentacji Polski, Andrea Anastasi.

Kto pierwszy zadzwonił, gdy ogłoszono decyzję o zwolnieniu pana z funkcji selekcjonera biało-czerwonych?

Andrea Anastasi: – To może was zaskoczyć, bo pierwsi byli Krzysiek Ignaczak i Zbyszek Bartman. Ci sami, których skreśliłem tuż przed polsko-duńskimi mistrzostwami Europy. Dlatego tak doceniam fakt, że to oni byli pierwsi. Powiedziałem żonie, że jestem najszczęśliwszym trenerem na świecie!

Ma pan żal do szefów PZPS-u, że pana zwolnili?



– Nie mogę nic poradzić na ich decyzję, nie będę krytykował swoich pracodawców. Próbowałem przedstawić im moje wnioski i plan na przyszłość, ale miałem wrażenie, że oni zdecydowali jeszcze przed spotkaniem ze mną. Po minucie rozmowy już wiedziałem, co się święci. Teraz chcę zamknąć całą sytuację, by nie przeszkadzać w kluczowych momentach przygotowań do mundialu. To ważne dla mnie i dla PZPS-u. Liczę, że w lutym dojdziemy do porozumienia. Prawda jest taka, że ja nie przestałem wierzyć w siebie i w ten zespół, tyle tylko, że PZPS przestał wierzyć we mnie. Miałem pomysł na 2014 rok, ale federacja nie chciała go wprowadzać w życie.

Po trzech przegranych turniejach polskiej reprezentacji z rzędu trudno jednak o szeroki uśmiech, prawda?

– Myślę, że jednak coś po sobie zostawiłem. Gdy przychodziłem byliśmy na dziesiątym miejscu w rankingu FIVB, odchodzę, zostawiając zespół na piątej lokacie. Zrobiliśmy postęp, udało nam się poprawić kontakty z kibicami i oczywiście wygraliśmy LŚ, pierwszy raz w historii. Nikt nam tego nie zabierze, byliśmy pionierami.

To wszystko nie przekonało jednak szefów PZPS-u.

– Wiem, że w Polsce czasami trudno coś wytłumaczyć. Weźmy choćby sprawę igrzysk w Londynie. Oczywiście nie jestem zadowolony z naszego wyniku, bo marzyliśmy o medalu. Ale moim zdaniem zabił nas fakt, że w tamtym czasie zbyt szybko rośliśmy w siłę. Po triumfie w Lidze Światowej grunt pod nogami stracili także wszyscy wokół nas. Zapomnieliśmy, że jeśli marzymy o jakimś spektakularnym sukcesie, to musimy być tak samo głodni jak wcześniej, zanim zaczęliśmy kolekcjonować medale.

Do Londynu jechaliśmy po medal, taki był cel?

– To prawda, lecz niektórzy eksperci w kraju oczekiwali, że kadra wygra turniej. Ale to nie takie proste. Pamiętam, jak po triumfie w Sofii chcieli się z nami spotykać wszyscy najważniejsi ludzie z Polski, zapanowała euforia i szaleństwo. Pamiętam tragedię memoriału Wagnera w Zielonej Górze. Nie mogliśmy normalnie trenować, bo przed zajęciami czekało na nas ponad tysiąc osób. Musiałem zamykać drzwi. Tego wszystkiego było za dużo. Najbardziej zabrakło nam cierpliwości. Moim zdaniem przegraliśmy igrzyska właśnie w Polsce, ze względu na kiepskie przygotowania. Dobiły nas warunki panujące w wiosce olimpijskiej. Nie mieliśmy własnej hali treningowej. Rosjanie, Brazylijczycy czy Włosi mieli, gdy potrzebowali. My tylko w oficjalnym terminie, by poćwiczyć półtorej godziny, musieliśmy jechać półtorej. To był olbrzymi błąd, rozmawiałem o tym później z federacją.

A jak pan wspomina ostatni mecz z biało-czerwonymi, 2:3 z Bułgarią?

– Porażka mnie zabolała, bo wiem, że gdybyśmy wygrali, to później byłoby już tylko lepiej. Jako trener nie czułem się przegranym, bo do kadry weszli Paweł Zatorski, Fabian Drzyzga, Grzegorz Bociek. Zabrakło nam dwóch punkcików, ale w sporcie to normalne. Czułem jednak, że mamy ciekawe perspektywy. Nie byłem smutny, nie kończyłem tego turnieju ze łzami w oczach. Poświęciłem całego siebie dla tego projektu, dałem maksa, a jednak zabrakło. Ale byłem zadowolony ze zmian, które wprowadziłem latem: w przygotowaniu fizycznym, technicznym, planach i składzie. W końcu jednak działacze uznali, że to ja odpowiadam za porażkę. Zresztą już w Gdańsku czułem, że to mogą być moje ostatnie chwile w tej pracy.

Jak pan zareagował na wieść, że pańskim następcą został Stephane Antiga?

– To także dla mnie była spora niespodzianka. Przyznam szczerze, że w pierwszej chwili pomyślałem, że może dostał obywatelstwo i chce grać dla Polski (śmiech). Nie będę komentował tego wyboru – mam taki pomysł na życie, że zajmuję się tylko tymi sprawami, na które mam wpływ. O Stephane’a pytajcie PZPS. Powiem tylko, że to świetny zawodnik i fantastyczny człowiek. Nie chcę dawać w tej sprawie opinii, to nie moja rola. Szanuje innych ludzi i nie jestem komentatorem sportowym czy dziennikarzem. Byłem ciekaw tego wyboru, ale tylko tyle. Zamykam jedne drzwi i nie będę się wtrącał.

Zamyka pan na dobre, czy może zostawia sobie jakąś polską furtkę?

– Na myśl o trzech latach w Polsce zawsze się uśmiecham. Mam teraz wielu przyjaciół w Warszawie, w całym kraju. Stolica to mój drugi dom, a Polska drugi kraj. Co teraz zrobię? Jeśli będzie fajny projekt w jakimś polskim klubie, to nie będę się wahał. Chcę wrócić do Polski! Z włoskimi klubami nic wielkiego nie osiągnąłem. W Montichiari zespół był średni, w Cuneo dopadło nas wiele problemów. Może rzeczywiście popracuję teraz w jakimś klubie?

Miał pan problem z alkoholem wśród polskich siatkarzy, któryś był uzależniony?

– Alkoholicy? OK, moi zawodnicy piją alkohol jak inni Polacy, lecz tylko po zakończeniu pracy, turniejów. A mnie to nie przeszkadza. Wszyscy próbowali mnie ostrzec, uważaj na wódkę, bo oni będą pić na umór! Może kiedyś tak było, ale teraz ci młodzi ludzie są profesjonalistami. Wiedzą kiedy i gdzie można. OK, Raul Lozano być może napotkał wiele trudnych sytuacji z alkoholem, ale za mojej kadencji wódka nie była problemem.

* rozmawiał Kamil Składowski
*cały wywiad z Andreą Anastasim w serwisie przegladsportowy.pl

źródło: przegladsportowy.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
reprezentacja Polski mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-01-28

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved