Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > W 15. kolejce PlusLigi nie zabrakło niespodzianek

W 15. kolejce PlusLigi nie zabrakło niespodzianek

fot. archiwum

W 15. kolejce zakończyła się zwycięska seria Resovii Rzeszów, która po 9 kolejnych wygranych sensacyjnie przegrała w Warszawie z tamtejszym AZS-em. O ile w stolicy nie brakowało emocji, o tyle w Bełchatowie wręcz przeciwnie - Skra w trzech setach rozbiła ZAKSĘ.

Mecz w Kielcach otworzył rozgrywki w ramach 15. kolejki PlusLigi. Kielczanie podejmowali u siebie Czarnych Radom, którzy na pewno chcieli się zrewanżować gospodarzom za porażkę sprzed paru miesięcy. Wtedy w 6. kolejce Effector gładko pokonał 3:0 radomian. Teoretycznie faworytem przed tym spotkaniem byli podopieczni Roberta Prygla, którzy mieli w dorobku dwa razy więcej punktów niż rywale (w sumie 24). Ale okazało się ponownie, że kielczanie mają na siatkarzy z Radomia patent. Bardzo dobrze zagrali taktycznie, nękali zagrywką rywala, którą może nie zdobyli bardzo dużo punktów (w sumie 5), ale za to utrudnili życie przyjmującym Czarnych, dobrze też współpracował blok z obroną. W efekcie kielczanie odnieśli pierwsze zwycięstwo w nowym roku w rozgrywkach PlusLigi i w obliczu wyników pozostałych meczów (przegrane Transferu i Trefla Gdańsk) nadal mają szansę na czołową ósemkę. – Cieszę się, że po trzech porażkach przyszło wreszcie zwycięstwo i to w tak ważnym meczu. Też popełniliśmy sporo błędów, ale o naszym sukcesie zadecydowała determinacja, nawet w trudnych momentach – nie krył zadowolenia po meczu Dariusz Daszkiewicz.

Bez niespodzianki obyło się w Bydgoszczy. Po zwycięstwie tydzień temu nad ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle siatkarze Transferu z pewnością mieli apetyty na sprawienie kolejnej niespodzianki. Ale rzeczywistość okazała się bardziej brutalna, a właściwie siatkarze Jastrzębskiego Węgla okazali się za skuteczni. W pierwszej partii początkowo na prowadzeniu byli bydgoszczanie, ale w połowie seta inicjatywę przejęli jastrzębianie. Gospodarze popełniali zbyt wiele błędów, by przeciwstawić się rywalowi, trochę walki było jeszcze w trzecim secie, ale generalnie cały mecz przebiegał pod dyktando zespołu ze Śląska. Jedynie w rubryce „błędy” lepsze statystyki mieli bydgoszczanie, bo oddali rywalowi 11 punktów, a w prezencie dostali 19. Ale już w rubryce „atak” różnica była porażająca – jastrzębianie zdobyli niemalże dwukrotnie więcej punktów niż gospodarze (50 do 29), atakując ze średnią skutecznością wynoszącą aż 60% (miejscowi 38%). Klasą dla samego siebie był Krzysztof Gierczyński, który z dorobkiem 17 punktów (przy skuteczności 72% w ataku) był najlepiej punktującym zawodnikiem i został wybrany MVP meczu. Po tej przegranej bydgoszczanie spadli na przedostatnie miejsce w tabeli i osiągnięcie przez nich czołowej ósemki wydaje się coraz trudniejszym zadaniem.

Jedyny tie-break w 15. kolejce został rozegrany w Częstochowie. Zresztą nic dziwnego, że mecz był zacięty i skończył się w pięciu setach, skoro zmierzyli się ze sobą sąsiedzi w tabeli, ostatnia z przedostatnią drużyną. Dwa cenne punkty do swojego dorobku dopisali akademicy, jednak ani oni, ani bielszczanie nie byli zadowoleni z rozstrzygnięcia. – To był mecz walki i błędów. Częstochowa była dziś do ugryzienia. Ten mecz mógł się podobać kibicom, ale nam trenerom już się nie podobał – podsumował spotkanie Janusz Bułkowski, trener BBTS-u. – Oni chcieli wygrać dziś z nami za trzy punkty, ale my też chcieliśmy zdobyć te punkty. Potrzebujemy ich, bo może jeszcze jakimś cudem uda nam się awansować do czołowej ósemki. Trzeba powiedzieć to prosto w oczy. Wygrana wygraną, ale zagraliśmy dziś słabo – skomentował Dawid Murek. Poziom meczu faktycznie nie porywał, obie drużyny zdołały oddać w sumie 60 punktów po błędach, przy czym więcej mylili się siatkarze z Podbeskidzia. Dla kibiców AZS-u na pewno dobrą wiadomością jest fakt, że do składu wrócił Marcin Janusz, chociaż w meczu nie zagrał. Nadal jednak trener Marek Kardos nie mógł skorzystać z usług Michała Bąkiewicza. Po tym meczu akademicy awansowali z przedostatniej pozycji na 10., bielszczanie zaś nadal okupują ostatnią lokatę w tabeli.



Gdańszczanie nie wykorzystali szansy na przedłużenie swojej zwycięskiej passy do czterech wygranych. Na własnym terenie ulegli AZS-owi Olsztyn w czterech setach. Dla akademików był to jednocześnie rewanż za porażkę z pierwszej rundy, kiedy to na własnym terenie przegrali z Treflem w trzech setach. Gdańszczanie mieli szansę na wygranie więcej niż jednego seta, gdyż w końcówce trzeciej partii prowadzili 21:20, ale nie wykorzystali tej okazji. Przy podobnej skuteczności w ataku więcej punktów w tym elemencie zdobyli gdańszczanie, ale już w pozostałych statystykach lepsi byli olsztynianie. – Mecz był bardzo zacięty, trzy sety grane były na przewagi, co świadczy o zaciętości spotkania – podsumował występ swojej drużyny Krzysztof Stelmach, trener AZS-u. – Wygranej nie rozpatruję w kategorii rewanżu. Cieszymy się z trzech punktów, zagraliśmy niezłe spotkanie – dodał Maciej Dobrowolski, kapitan akademików. Po tym meczu olsztynianie wrócili na piąte miejsce w tabeli, gdańszczanie zaś spadli na ósme, ale nadal nad dziewiątym w tabeli Effectorem mają cztery punkty przewagi.

Bełchatowianie w miniony weekend udowodnili, że porażka w Rzeszowie była tylko chwilową obniżką formy. W spotkaniu z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle, które zapowiadało się na potencjalny hit kolejki, hitowe były tylko zagrania podopiecznych Miguela Angela Falaski. Emocje bowiem skończyły się w pierwszym secie, kiedy to gospodarze odrobili dwupunktową stratę, odskoczyli rywalom i utrzymali przewagę do końca partii. Dwie kolejne odsłony meczu były już bardzo jednostronne, o czym chyba najlepiej świadczy liczba punktów zdobyta przez kędzierzynian – 14 i 11. Do gry powrócił w tym spotkaniu Nicolas Uriarte, który popisywał się niekiedy ekwilibrystycznymi zagraniami. Ale nawet jak w jego miejsce wchodził Aleksa Brdjović, to poziom gry pozostawał bez zmian. Nie do zatrzymania był Mariusz Wlazły, który skończył 67% piłek i z dorobkiem 15 punktów był najlepiej punktującym zawodnikiem. Natomiast Grzegorzowi Boćkowi najwyraźniej zaszkodziło całe zamieszanie z przynależnością klubową, które miało miejsce w zeszłym tygodniu, bowiem nie dość, że zdobył tylko 9 punktów (i tak najwięcej dla swojej drużyny!), to jeszcze jego skuteczność wyniosła mizerne 29%. – Chciałbym przeprosić kibiców nie tylko ZAKSY Kędzierzyn-Koźle, ale wszystkich kibiców polskiej siatkówki za to widowisko, które w Bełchatowie stworzyliśmy, a w sumie za jego brak. Miał to być hit kolejki, a był to kit w naszym wykonaniu – przepraszał po meczu Sebastian Świderski, trener zespołu z Opolszczyzny. Bełchatowianie po tej wygranej i dzięki porażce Resovii wrócili na fotel lidera.

Jeżeli ktoś narzekał w minionej kolejce na brak emocji, to z nawiązką dostarczyło mu ich spotkanie w Warszawie. W hali Torwar doszło do niemałej sensacji, bowiem skazywany na pożarcie AZS Politechnika Warszawska pokonał Resovię Rzeszów i to za trzy punkty. Aktualny mistrz Polski, lider tabeli, to bardzo niewygodny dla warszawian rywal – ostatni raz siatkarze ze stolicy wygrali z nim w sezonie 2010/2011, ale po tie-breaku. W niedzielę rzeszowianie pozbawieni Oliega Achrema i Grzegorza Kosoka zagrali słabe spotkanie, ale trzeba też przyznać, że warszawianie zagrali najlepszy mecz w tym sezonie. Kompletnie zamurowali rywala, notując na koncie aż 23 punktowe bloki! I w tym elemencie najwięcej punktów nie zdobył wcale żaden ze środkowych, ale rozgrywający Juraj Zat’ko, bo aż siedem, czyli tyle, ile w sumie rzeszowianie w całym meczu. Dodatkowo popis gry dał Adrian Gontariu, który w sezonie 2011/2012 występował przecież w klubie z Podkarpacia, nie miał jednak wtedy zbyt wielu okazji do gry. I chociaż po meczu Rumun zapewniał, że nie kierowała nim chęć rewanżu, to akurat przeciwko swojemu byłemu klubowi zagrał najlepsze spotkanie w tym sezonie. 31 punktów, z czego 4 blokiem i 1 zagrywką przy 57-procentowej skuteczności w ataku mówi samo za siebie. Trzy punkty zdobyte w konfrontacji z faworytem przybliżyły Politechnikę do gry w fazie play-off. Resovia zaś straciła po tej porażce fotel lidera.

Zobacz również:
Wyniki 15. kolejki oraz tabela PlusLigi

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2014-01-27

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved