Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > I liga M: Wygrywali głównie gospodarze

I liga M: Wygrywali głównie gospodarze

fot. archiwum

W 18. kolejce I ligi mężczyzn wygrywali przeważnie gospodarze. Tylko Krispol zdołał wywieźć komplet punktów ze Świdnika, a Camper wygrał po tie-breaku w Suwałkach. Na uwagę zasługuje sukces siedlczan nad Cuprum oraz wygrana Kęczanina z Pekpolem.

Wydawało się, że MKS Banimex Będzin będzie zdecydowanym faworytem konfrontacji z AGH 100 RK AZS Kraków. Tak faktycznie było, ale tylko w dwóch pierwszych setach, w których siatkarze znad Czarnej Przemszy dominowali na boisku. Wszystko zmieniło się w trzeciej partii, w której do głosu doszli przyjezdni. Byli nawet blisko doprowadzenia do tie-breaka, ale w końcówce czwartej odsłony więcej szczęścia mieli liderzy I ligi, którzy podnieśli z parkietu trzy punkty. – W dwóch pierwszych setach graliśmy swoją siatkówkę. W trzecim przytrafił nam się przestój, który wystarczył, aby mecz do końca był wyrównany – skomentował przyjmujący będzinian, Michał Żuk. Dzięki zwycięstwu podopieczni trenera Dacewicza są coraz bliżej wygrania rundy zasadniczej, bowiem na cztery kolejki przed końcem mają pięć oczek przewagi nad drugim Camperem.

Osiemnasta kolejka nie okazała się szczęśliwa dla Cuprum Mundo Lubin, które przegrało na wyjeździe z KPS-em Siedlce Banki Spółdzielcze z Grupy BPS. Miedziowi tylko w niektórych fragmentach byli w stanie nawiązać walkę z podopiecznymi trenera Gerymskiego. Gospodarze wygrywając z lubinianami, przełamali serię porażek. Warto jednak dodać, że drużyna prowadzona przez trenera Szabelskiego wystąpiła w Siedlcach bez dwóch przyjmujących – Pawła Siezieniewskiego i Łukasza Łapszyńskiego.Gdyby nie początek pierwszego seta, można powiedzieć, że kontrolowaliśmy przebieg spotkania – podkreślił Mateusz Przybyła. Głównym elementem, który przyczynił się do naszej wygranej, była zagrywka – dodał środkowy siedleckiego zespołu. Porażka sprawiła, że Cuprum spadło na trzecie miejsce w tabeli. Natomiast trzy podniesione punkty przez siedlczan pozwoliły im utrzymać piątą lokatę.

Aż pięć setów rozegrały zespoły z Suwałk i Wyszkowa, które walczyły o ugruntowanie swojej pozycji w czołówce. Początkowo bliżej sukcesu był Ślepsk, który prowadził już 2:1, ale nie udało mu się postawić przysłowiowej kropki nad i. Ekipa prowadzona przez Jana Sucha najpierw doprowadziła do tie-breaka, a później także jego rozstrzygnęła na swoją korzyść. Duża w tym zasługa roszad w składzie, których dokonał opiekun wyszkowian. – Zadecydowali lepsi zmiennicy w ekipie Campera. Gdy im nie szło na wystawie czy w ataku z drugiej linii, zaraz wchodzili zawodnicy z ławki i wypadali bardzo dobrze. My z kolei nie mogliśmy złapać dobrego rytmu. Nasza gra była szarpana. Trochę szwankował atak. Może były złe wybory – skomentował na łamach Gazety Wyborczej szkoleniowiec suwalskiej ekipy, Piotr Poskrobko. Dwa podniesione z parkietu punkty sprawiły, że drużyna z Mazowsza awansowała na drugie miejsce w tabeli. Z kolei Ślepsk wciąż plasuje się na czwartej lokacie.



Trzecie zwycięstwo z rzędu odniosła Stal AZS PWSZ Nysa, która w miniony weekend wykazała wyższość nad TKS-em Nascon Tychy. Podopieczni trenera Słabego tylko w jednej partii zdołali znaleźć skuteczną receptę na ogranie akademików. Dla beniaminka było to pierwsze niepowodzenie w tym roku, które jednak sprawia, że najprawdopodobniej zakończy on rundę zasadniczą na końcu stawki. Z kolei drużyna prowadzona przez trenera Wójcika najwyraźniej kryzys formy ma już za sobą, a trzy zdobyte w sobotni wieczór punkty spowodowały, że niemal zagwarantowała już sobie walkę w play-off. – To nas buduje. Na 95 procent zrealizowaliśmy już cel, jakim jest gra w pierwszej ósemce ligi – mówił na łamach nto.pl rozgrywający Stali, Mateusz Biernat.

Maleją za to szanse na awans do play-off Avii Świdnik. Wszystko przez to, że podopieczni Marcina Jarosza ulegli w miniony weekend we własnej hali Krispolowi Września. Od początku spotkania goście narzucili rywalom swój rytm gry. Dopiero prowadząc 2:0, nieco się rozluźnili, co dało jeszcze nadzieję siatkarzom z lotniczego miasta na powrót do gry. Jednak w czwartej odsłonie ponownie lepsi okazali się podopieczni trenera Jankowiaka, a dzięki trzem zdobytym punktom przybliżyli się do gry w play-off. – Był to dla nas ciężki mecz. Było w nim wiele zwrotów akcji. Ale najważniejsze, że wygraliśmy – powiedział atakujący Krispolu, Marcin Iglewski. Natomiast lubelski beniaminek do ósmego Kęczanina traci już sześć oczek, więc jego sytuacja jest coraz trudniejsza.

Sporo działo się na boisku w Kętach, gdzie miejscowy Kęczanin podejmował Energę Pekpol Ostrołęka. Dla obu drużyn było to spotkanie o przysłowiowe sześć punktów, więc nic dziwnego, że walki nie brakowało. W dodatku mecz został przerwany przez kłopoty z oświetleniem, a w trakcie jego trwania kontuzji doznali Jakub Kowalczyk i Michał Mysera. Ostatecznie z sukcesu mogli cieszyć się podopieczni trenera Błasiaka, którzy triumfowali 3:0. – Przy odwrotnym wyniku już moglibyśmy przygotowywać się do play-out, a dzięki zwycięstwu ciągle liczymy się w walce o ósemkę – skomentował przyjmujący Kęczanina, Piotr Janiak. Dzięki wygranej gracze znad Soły wyprzedzili w tabeli ostatniego przeciwnika. Teraz to drużyna prowadzona przez trenera Dudźca musi się martwić, bowiem wypadła z ósemki, a do końca rundy zasadniczej już coraz mniej meczów.

Zobacz również:
Wyniki 18. kolejki oraz tabela I ligi mężczyzn

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2014-01-27

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved