Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga kobiet > I liga K: Na trzy kolejki przed play-off każdy scenariusz jest możliwy

I liga K: Na trzy kolejki przed play-off każdy scenariusz jest możliwy

fot. archiwum

W derbach Podkarpacia górą były Karpaty, rewanżując się Developresovi za porażkę z I rundy. Ważne zwycięstwo w Mysłowicach odniosły goślinianki, a wciąż niepokonany pozostaje zespół z Ostrowca Św. W 15. kolejce spotkań przełamały się Budowlane i Sparta.

Siatkarską niemoc w końcu przełamały torunianki. Podopieczne Mariusza Soi na w sobotę podejmowały krakowską Białą Gwiazdę. Budowlane rozpoczęły spotkanie bardzo dobrze, kontrolując wydarzenia na boisku, jednak w środkowej fazie seta do głosu doszły przyjezdne, przejmując inicjatywę na boisku. – Wyszły nasze problemy, które zadecydowały o ostatnich porażkach. Przyszły nerwy, wyglądało to tak, jakbyśmy były czymś wystraszone – mówiła po spotkaniu Dominika Nowakowska, której drużyna pogubiła się, gdy w polu serwisowym pojawiła się Magdalena Tyrańska. Po zmianie stron do głosu doszły już miejscowe, pewnie zwyciężając kolejne trzy partie. Dzięki wygranej zespół z Torunia na trzy kolejki przed końcem fazy zasadniczej zajmuje 4. pozycję w lidze, mając 4 punkty przewagi nad Zawiszą. O ligowy spokój do końca będą walczyły siatkarki Tomasza Klocka. Wiślaczki poza najbliższym pojedynkiem w Murowanej Goślinie zmierzą się jeszcze z Zawiszą i Developresem.

Nerwowo było było w sobotnie popołudnie w Mysłowicach, gdzie miejscowa Silesia Volley zmierzyła się KS-em Murowana Goślina. Pojedynek bardzo ważny dla środkowej części tabeli I ligi, bowiem obie ekipy, podobnie jak Wisła, chcą zakończyć rundę rewanżową na miejscach 5-6. Przy Bończyka koncertowo mecz rozpoczęły gospodynie, gromiąc rywalki do 10. W dwóch kolejnych partiach, w których nie brakowało napięć z sędziami, górą były już siatkarki Piotra Sobolewskiego. Set numer cztery to kartki dla trenera Michalaka. Najpierw żółta, następnie czerwona i w efekcie pogrom Silesii Volley do 8. Nie obyło się również bez wpisu do protokołu sędziowskiego oraz komentarzy kibiców, którzy w dosadny sposób wyrazili co myślą na temat spotkania. – Ten mecz pokazał, że musimy jako zespół pracować także nad naszymi głowami oraz jak nieskuteczne jesteśmy w ataku, gdy piłka jest gorzej dograna do siatki – powiedziała Strefie Siatkówki Iwona Kandora.

Na tę chwilę w Warszawie czekano od bardzo dawna. W końcu przełamały się siatkarki Jacka Pasińskiego, które w miniony weekend zawitały do Sosnowca. SMS PZPS i Sparta to dwa zespoły, które na pewno wystąpią w play-out, dlatego sobotni pojedynek dla obu ekip był próbą sił. Patrząc po ostatnich wynikach, absolutnym faworytem był zespół z Zagłębia, który w ostatnich dniach z kwitkiem odprawił Developres Rzeszów i Karpaty Krosno. Tymczasem stołeczne po walce najpierw wygrały pierwszego seta, a następnie dwa kolejne. – W końcu na boisku byliśmy jedną wielką drużyną. Od początku twierdziłem, że mój zespół stać na więcej i gdyby Sparta zagrała we wcześniejszych meczach tak, jak w Sosnowcu, to nasza aktualna pozycja w tabeli byłaby z pewnością inna – przyznał po spotkaniu Jacek Pasiński. Warto podkreślić, że do składu spartanek po kontuzji wróciła Monika Bociek, która w spotkaniu dwoiła się i troiła, aby z gry wyłączyć najlepszą zawodniczkę SMS-u PZPS, Malwinę Smarzek.



Bardzo ciekawe było w Ostrowcu Św. Lider rozgrywek, który w tym sezonie nie doznał jeszcze porażki, przy Świętokrzyskiej walczył z Zawiszą Sulechów. Beniaminek I ligi postawił akademiczkom Dariusza Parkitnego wysokie wymagania. Po dwóch partiach w meczu był remis i mimo że ostrowczanki wysoko na swoją korzyść rozstrzygnęły trzeciego seta, to w kolejnej odsłonie meczu były o krok od tie-breaka. Górą jednak były gospodynie, które w ten weekend umocniły się na 1. miejscu zaplecza ORLEN Ligi. – Był to nasz najtrudniejszy pojedynek w tym sezonie. Stał on na bardzo wysokim poziomie. Gratuluję rywalkom, gdyż dzięki nim mogłyśmy pokazać się z jak najlepszej strony – chwaliła sulechowianki Kamila Ganszczyk, która w konfrontacji z byłymi klubowymi koleżankami zgarnęła tytuł MVP zawodów.

Derby Podkarpacia zakończyły 15. kolejkę spotkań w I lidze kobiet. Trzysetowy pojedynek może rozczarowywać, ale dla wytrawnych znawców tematu był to twardy, stojący na bardzo wysokim poziomie mecz, w którym rozstrzygnięcia zapadały w ostatnich akcjach setów. W każdej partii górą były siatkarki z Krosna, które tym samym zrewanżowały się rzeszowiankom za porażkę z pierwszej części sezonu. – Był to bardzo wyrównany pojedynek. Przez niemal całe spotkanie gra toczyła się punkt za punkt. Było sporo fajnych, mocnych ataków, kończonych z pierwszej piłki. Do tego dochodziły niezwykle zacięte końcówki w każdej partii – relacjonował Dominik Stanisławczyk.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga kobiet

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2014-01-27

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved