Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PlusLiga: Sensacja w Warszawie, Resovia pokonana

PlusLiga: Sensacja w Warszawie, Resovia pokonana

fot. plusliga.pl

Podopieczni Jakuba Bednaruka sprawili największą niespodziankę kolejki - pokonali przed własną publicznością ekipę mistrzów Polski, Asseco Resovię Rzeszów 3:1. Warszawianie dzięki zwycięstwu za trzy punkty są coraz bliżej pewnego miejsca w play-off.

Mistrz kraju w Warszawie stawił się bez dwóch swoich podstawowych zawodników: Oliega Achrema i Grzegorza Kosoka. Inżynierowie natomiast przystąpili do spotkania swoim najmocniejszym składem, jedyne zmiany w szeregach akademików dotyczyły wyjściowej szóstki, w której pojawili się Szalpuk z Gontariu. Spotkanie pewniej rozpoczęli przyjezdni, którzy po ataku Veresa z drugiej linii i bloku na Nowaku uzyskali dwa oczka przewagi. Stołeczni nie pozwoli jednak rozpędzić się rywalom, wyrównując stan zmagań po skutecznym zagraniu Gontariu i punktowej zagrywce Pawlińskiego (2:2). Na tym podopieczni Jakuba Bednaruka nie zamierzali poprzestać, gospodarze grali bez kompleksów, a przy grze na styku uwagę zwracała dobra gra w bloku miejscowych. Już w początkowej fazie meczu problemy z przebiciem się przez ręce rywali miał Paul Lotman, nawet pojedynczy blok Juraj Zat’ko okazał się dla amerykańskiego przyjmującego przeszkodą nie do przejścia. Na pierwszej przerwie technicznej jedno oczko zaliczki punktowej mieli podopieczni Jakuba Bednaruka, prowadząc 8:7. Po powrocie na boisko po raz kolejny rywalom o sobie przypomniał blok stołecznych, dający im trzypunktowe prowadzenie (11:7 – po skutecznym bloku na Jochenie Schoepsie). Wraz z rozwojem seta prowadzenie akademików z Warszawy wzrastało, inżynierowie wyjątkowo dobrze odczytywali intencje rywala, najwięcej problemów z wykończeniem ataku po rzeszowskiej stronie siatki miał Paul Lotman (17:10). Pewnie grający gospodarze w końcówce seta mieli już 8 oczek zaliczki punktowej (19:11) i kiedy wszystko wskazywało na pewne zwycięstwo AZS-u (23:17), do głosu doszli rzeszowianie. Podopieczni Andrzeja Kowala zdołali jeszcze wyrównać stan seta na 24:24, jednak sportowe szczęście sprzyjało gospodarzom, którzy po kolejnym skutecznym bloku wygrali na przewagi 27:25.

Po skutecznym finiszu w odsłonie inauguracyjnej równie dobrze dla stołecznych rozpoczął się drugi set, efektywna gra w kontratakach pozwoliła podopiecznym Jakuba Bednaruka zanotować dwa oczka przewagi już na starcie partii (2:0). Po sennym początku do ataku przystąpili przyjezdni, niwelując dystans punktowy. Rzeszowianie nie ustrzegli się błędów własnych, przede wszystkich tych popełnianych w polu serwisowym. Niedociągnięcia w grze gości w kontratakach wykorzystywali natomiast akademicy, utrzymując kontakt punktowy z rywalem. Inaczej niż w odsłonie premierowej tym razem na pierwszej przerwie technicznej w lepszej sytuacji znaleźli się siatkarze z Podkarpacia (7:8). Sytuacja zmieniała się jednak dość szybko, najpierw asem serwisowym popisał się Veres, zwiększając różnicę między zespołami, krótko później do głosu doszli gospodarze prowadzeni przez swojego kapitana i miejscowi odzyskali prowadzenie (12:11). Rywalizacja punkt za punkt utrzymywała się do czasu aż w polu serwisowym Asseco Resovii Rzeszów pojawił się Nikolaj Penczew, dobre zagrania bułgarskiego przyjmującego i kończone akcje w kontratakach postawiły obrońców tytułu w lepszej sytuacji (16:12). Na kolejny zryw akademików nie trzeba było długo czekać: blok na Veresie, kontra zakończona atakiem Gontariu i blok stołecznych doprowadziły do kolejnego remisu (16:16). W decydującej fazie seta nie brakowało nerwowości w poczynaniach obu ekip, błąd w ataku Konarskiego i efektywne zagrania Gontariu dały dwupunktową przewagę gospodarzom (21:19). Na tym etapie podopieczni Andrzeja Kowala nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa, pogoń przyniosła oczekiwane rezultaty (21:21), a większa pewność rzeszowian w końcówce seta znalazła swoje odzwierciedlenie na tablicy wyników – 25:23.

Odsłonę kolejną rozpoczęła gra punkt za punkt, przy wymianie sił w ataku efektywne zagrania na siatce przeplatały niewymuszone błędy popełniane przez zawodników obu drużyn w polu serwisowym. Na tym etapie rywalizacji żadna z ekip nie była w stanie wypracować większego prowadzenia. W lepszej sytuacji, systematycznie budując dystans punktowy, znaleźli się stołeczni inżynierowie. Początek szczęśliwej serii gospodarzom dał kolejny w tym meczu pojedynczy blok Juraja Zat’ko, do skutecznych zagrań na siatce asa serwisowego dodał Artur Szalpuk i na tablicy wyników było już 15:11. Warszawianie nie mieli problemów z obijaniem w ataku rąk blokujących rywali, swoje noty w spotkaniu systematycznie polepszali Gontariu z Pawlińskim (17:12). Nie zanikł także blok akademików, o czym dotkliwie przekonał się Dawid Konarski (18:12). W reakcji na poczynania swoich podopiecznych o czas poprosił Andrzej Kowal, krótka reprymenda przyniosła co prawda rezultaty, jednak gra punkt za punkt wciąż w lepszej sytuacji stawiała warszawian. Wymiana ciosów i gra na styku nie była tym, co mogło przynieść wymierne korzyści siatkarzom mistrza Polski. W grze rzeszowian widoczna była nerwowość i nieporozumienia, podczas gdy świadomi swojego celu podopieczni Jakuba Bednaruka pewnie zmierzali do końca seta. W decydującej fazie partii, po ataku Konarskiego, challenge dla rzeszowian przedłużył jeszcze tę partię (24:21). Złudzenia rywalom odebrał jednak Maciej Pawliński, popisując się efektownym atakiem na skrzydle (25:21).



Pierwsze akcje odsłony kolejnej to imponująca skuteczność gospodarzy i rażąca bezradność zespołu z Rzeszowa. Przede wszystkim dobra gra w bloku inżynierów pomogła im w wypracowaniu przewagi już po rozegraniu kilku pierwszych akcji (3:0). Sytuacji nie odmieniła przerwa, o którą poprosił Andrzej Kowal, czy też kolejne rotacje w składzie mistrza kraju (Tichacek zmienił Drzyzgę). To warszawianie byli zespołem kompletnym, dobrze prezentującym się we wszystkich elementach siatkarskiego rzemiosła. Po ataku Marcina Nowaka ze środka na tablicy wyników widniał już rezultat 6:1. Na skrzydłach punktowali Pawliński z Szalpukiem, w bloku co rusz swoją obecność podkreślał Gontariu, co pozwalało akademikom utrzymywać dystans (10:4). Kiedy wydawało się, że kilkupunktowe prowadzenie wyjątkowo skutecznych gospodarzy utrzyma się do końca, sygnał do pościgu swojej drużynie dał Paul Lotman. Seriami zdobywane punkty pozwoliły zmniejszyć stratę (10:11), nie wybiło to z rytmu zespołu Jakuba Bednaruka. Blok Gontariu na Lotmanie, a następnie kolejny pojedynczy blok w wykonaniu Juraja Zat’ko pozwoliły stołecznym odzyskać kontrolę nad przebiegiem seta (14:11). Nie był to koniec zwrotów akcji w tej części meczu, rzeszowianie kolejno odrabiali straty i pozwalali ponownie uciec rywalom (17:15, 19:16, 20:19). W końcówce seta kolejny skuteczny blok na Konarskim ponownie w lepszej sytuacji postawił gospodarzy (22:20), niespełna minutę później było już po 22. Wydawało się, że mistrz Polski wykorzysta otrzymaną szansę, po ataku Dawida Konarskiego Resovia uzyskała pierwsze prowadzenie w tej partii (23:22). Krótko później sympatycy zespołu z Rzeszowa mogli cieszyć się z pierwszej piłki setowej swojego zespołu. W tym fragmencie spotkania swój charakter pokazali akademicy, odpierając kolejne ataki rywali, warszawianie zdołali po raz kolejny odwrócić losy rywalizacji. Spotkanie zakończył autowy atak Penczewa (27:25). Tym samym AZS Politechnika Warszawska, pokonując Asseco Resovię Rzeszów, dopisuje do swojego dotychczasowego dorobku cenne trzy punkty, stając się autorem największej niespodzianki tej kolejki PlusLigi.

MVP: Adrian Gontariu

AZS Politechnika Warszawska – Asseco Resovia Rzeszów 3:1
(27:25, 23:25, 25:21, 27:25)

Składy zespołów:
AZS PW: Pawliński (11), Nowak (7), Zat’ko (9), Szalpuk (14), Gunia (13), Gontariu (31), Potera (libero) oraz Olenderek i Smoliński
Resovia: Lotman (7), Nowakowski (11), Schoeps (4), Drzyzga, Perłowski (9), Veres (6), Ignaczak (libero) oraz Konarski (21), Tichacek i Penczew (8)

Zobacz również:
Wyniki 15. kolejki oraz tabela PlusLigi

 

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-01-26

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved