Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PGE Skra zdemolowała ZAKSĘ, hala Energia nadal nieodczarowana

PGE Skra zdemolowała ZAKSĘ, hala Energia nadal nieodczarowana

fot. Paweł Piotrowski

W spotkaniu na szczycie siatkarskiej ekstraklasy obyło się bez większych emocji. Podopieczni Miguela Falaski wypunktowali rywali z Kędzierzyna-Koźla, dominując na przestrzeni całego meczu i wygrali 3:0. Tym samym bełchatowska hala pozostaje niezdobytą "twierdzą".

Mecz otworzyła wymiana uderzeń po obu stronach siatki, choć gdy do głosu w polu zagrywki doszedł Dick Kooy, kędzierzynianie objęli dwupunktowe prowadzenie 5:3. PGE Skra nadal jednak utrzymywała kontakt z rywalami i po bloku Conte i Wrony na Ruciaku traciła jeden punkt, natomiast tuż po pierwszym czasie technicznym autowy atak Boćka wyrównał stan na po 8. Bełchatowianie ciągle utrzymywali swój poziom, co przy dodatkowych dobrych zagrywkach Tui zaowocowało prowadzeniem gospodarzy 13:10. Choć sytuację próbował odwrócić z pola zagrywki Bociek, to jednak gdy po drugiej stronie pojawił się blok, a w nim Kłos, do tego Wlazły zakończył długą akcję, to ekipa Miguela Falaski prowadziła na drugiej przerwie technicznej 16:12. Czteropunktowa nadwyżka pozwoliła Skrze grać spokojną siatkówkę, ale nie na długo, bowiem blok kędzierzynian zatrzymał w natarciu Conte, a Wiśniewski zdobył punkt zagrywką i o czas poprosił szkoleniowiec PGE Skry, chwilę później wpuszczając na boisko Antigę za Tuię. Bełchatowianie nadal jednak mieli bezpieczną przewagę, której bardzo pilnowali, po bloku na Boćku nadal przeważali trzema oczkami, do których punkt zagrywką dopisał Maćkowiak (21:17). Tym razem to Sebastian Świderski przerwał grę przerwą na żądanie. Różnica dzieląca drużyny nie zmieniła się jednak i po ataku Wlazłego bełchatowianie mieli pierwszą piłkę setową (24:20). W samej końcówce as serwisowy Boćka przedłużył jeszcze rywalizację w tej partii, a zawodników poprosił do siebie Falasca. Po czasie atakujący ZAKSY w boisko już nie trafił i Skra wygrała tego seta do 22.

Na początku partii drugiej kędzierzynianie objęli dwupunktowe prowadzenie i choć próbowali je zwiększyć, to dobrze funkcjonował bełchatowski blok. W dodatku z szóstej strefy w kontrze uderzył Tuia i w secie był remis 3:3. Dwa oczka nadwyżki powróciły na konto gości, gdy Możdżonek z Boćkiem zatrzymali atakującego Conte, ale Mariusz Wlazły swoją zagrywką szybko wyrównał stan seta na 5:5, z kolei autowe zbicie Boćka wyprowadziło miejscowych na prowadzenie 7:6, a po kolejnym jego błędzie Skra prowadziła już 10:7. Od tego momentu drużyna z Bełchatowa poczuła się pewnie i zaczęła narzucać swoje tempo gry. W szeregach gości nie pomogła zmiana Boćka na Witczaka, bowiem po bloku na kędzierzyńskim atakującym PGE Skra prowadziła 12:8. Kędzierzyński zespół miał problemy ze skończeniem akcji, wszystkie piłki wykorzystywał natomiast Wlazły, dobrze spisywał się też blok gospodarzy, co zaowocowało wysokim prowadzeniem bełchatowian (19:11). Niemalże żadne próby gości nie przynosiły efektów i po bloku Wrony na Wiśniewskim o chwilę rozmowy poprosił Sebastian Świderski. Po nim nadal nie do przejścia okazała się bełchatowska ściana, a wicemistrzowie popełniali błędy i pewne stało się, że PGE Skra podwyższy prowadzenie w całym meczu (24:12). Choć ponownie w ostatnich akcjach asa na stronę bełchatowską posłał Bociek, to jednak Tuia zakończył tę odsłonę atakiem z lewego skrzydła i miejscowi prowadzili w tym spotkaniu 2:0.

Po dłuższej przerwie tylko w pierwszych czterech akcjach ZAKSA grała punkt za punkt. Następnie z pola zagrywki punktował Kłos, a kontrę udanie zakończył Wlazły, co dało PGE Skrze prowadzenie 5:2. Dodatkowo asem serwisowym kędzierzynian poczęstował Wlazły, a po kolejnej jego świetnej zagrywce Conte uderzył z przechodzącej i sędzia odgwizdał pierwszą przerwę techniczną przy stanie 8:3 dla gospodarzy. Ewidentnie ZAKSA w tym meczu nie potrafiła odnaleźć swojego odpowiedniego rytmu, co skutecznie utrudniali też sami bełchatowianie. Po dobrych zagraniach podopiecznych Sebastiana Świderskiego następowały ich błędy własne, a nadal nie do przejścia była w dodatku ściana gospodarzy. Po bloku Kłosa i Tui na Boćku było już 13:6 dla PGE Skry. Drużyna z Kędzierzyna-Koźla nie pokazała w tym spotkaniu niczego, czym mogłaby zagrozić rywalom i odwrócić losy choć jednego seta. Bełchatowianie z kolei grali to, co potrafią najlepiej i nie napotykali oporu po drugiej stronie siatki. Ponownie ważna dla rozstrzygnięć w starciu była bełchatowska zagrywka, która ustawiała grę po obu stronach boiska. Skuteczne kontry graczy PGE Skry (Conte, Tuia, Wlazły) wchodziły w pole gry jak w masło i podwyższały i tak znaczną już przewagę gospodarzy (19:8). W ostatnim secie tego pojedynku bełchatowianie sprawili rywalom tęgie siatkarskie lanie i zainkasowali trzy punkty do ligowej tabeli. Cały pojedynek zakończył Daniel Lewis zagrywając w aut (25:11).



MVP meczu: Karol Kłos

PGE Skra Bełchatów – ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 3:0
(25:22, 25:14, 25:11)

Składy zespołów:
Skra Bełchatów: Wlazły (15), Tuia (7), Kłos (10), Conte (8), Wrona (8), Uriarte (1), Zatorski (libero) oraz Antiga, Brdović, Maćkowiak i Konieczny
ZAKSA Kędzierzyn-Koźle: Zagumny (1), Wiśniewski (4), Kooy (7), Bociek (9), Ruciak (2), Możdżonek (6), Gacek (libero) oraz Witczak (1), Lewis, Pilarz, Gladyr i Ferens

Zobacz również:
Wyniki 15. kolejki oraz tabela PlusLigi

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-01-26

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved