Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Mihai Paduretu: Skra w starciu z VfB jest delikatnym faworytem

Mihai Paduretu: Skra w starciu z VfB jest delikatnym faworytem

fot. Joanna Skólimowska

Generali Unterhaching postawiło PGE Skrze po raz kolejny bardzo trudne warunki i uległo bełchatowianom dopiero po długiej grze w tie-breaku. - Dwa pierwsze sety były dla nas najważniejsze - ocenił po meczu trener bełchatowskiej ekipy Miguel Falasca.

Niemcy po raz kolejny nie sprzedali tanio skóry i sprawili ekipie PGE Skry Bełchatów sporo problemów. Generali było o krok od wygranej, ale Niemcy nie wykorzystali aż 14 piłek meczowych w tie-breaku. Był to jeden z najdłuższych setów decydujących w historii Pucharu CEV, a na pewno najdłuższy rozegrany w hali Energia. – Przy wyniku 2:0 wiadomo było, że to Skra przechodzi do kolejnej rundy, natomiast w kolejnych trzech partiach to było już przyjemne widowisko dla publiczności. Jak dla mnie tie-break powinien zakończyć się wynikiem 17:15 dla nas, ale sędzia widział pewnych rzeczy za dużo. Skra zasłużyła na wygraną w obu meczach i gratuluję rywalom awansu – powiedział po spotkaniu Sebastin Schwarz.

Zadowolony z postawy swojego zespołu był szkoleniowiec Generali Mihai Paudertu, który jednak odczuwał pewien niedosyt. – Dobrze zaczęliśmy to spotkanie, ale atakujący z Bełchatowa, jak wszyscy widzieli, są bardzo silni i nam przeszkodzili. My mieliśmy swoje szanse w pierwszym secie, bo obroniliśmy trzy, cztery ważne piłki, ale nie potrafiliśmy zamienić tego na punkty. Z drugiej strony bełchatowianie przy trzech czterech złych przyjęciach potrafili skończyć piłki i to zrobiło różnicę. Po tym, co widziałem w piłkach meczowych, muszę przyznać, że Skra jest drużyną silniejszą i życzę im powodzenia w meczach z VfB Friedrichshafen. Mam nadzieję, że może spotkamy się jeszcze w przyszłym roku – skomentował.

Zapytany przez Strefę Siatkówki o najbliższego rywala Skry – VfB Friedrichshafen – Paudretu przyznał, że to inny zespół i jego gra różni się od tego, co prezentuje Generali. – Drużyna z Friedrichshafen gra inny rodzaj siatkówki. Sprawiają sporo problemów zagrywką i ciężko jest wygrać w meczu przeciwko nim, ale mają też swoje słabe strony, bo popełniają sporo błędów w zagrywce i to może pomóc w walce z nimi. Myślę, że szykuje się ciekawy dwumecz, a Skrę widzę jako delikatnego faworyta tej rywalizacji, choć wydaje mi się, że zdecyduje dyspozycja dnia – ocenił szkoleniowiec niemieckiej ekipy.



Bardzo szczegółowo pojedynek opisał szkoleniowiec PGE Skry Bełchatów, Miguel Falasca. Dla jego zespołu awans był najważniejszy, a bełchatowianie uzyskali kwalifikację do kolejnej rundy po wygraniu dwóch pierwszych odsłon. – Te dwa pierwsze sety były dla nas najważniejsze, ze względu na awans do kolejnej rundy. Zagraliśmy w nich bardzo dobrze w ataku z wysokim procentem skuteczności, także w przyjęciu, a co ważne skutecznie graliśmy na siatce po złym przyjęciu. Dodatkowo zanotowaliśmy dobrą skuteczność z wysokich piłek w kontrataku, przy czym w tych dwóch pierwszych setach tylko raz zostaliśmy zablokowani i raz popełniliśmy błąd w ataku i to było kluczem do wygranej w nich – mówił zadowolony Hiszpan. – W trzech kolejnych odsłonach to był zupełnie inny mecz, ponieważ próbowaliśmy ocenić zawodników, którzy w przeciwieństwie do Mariusza (Wlazłego – przyp. red.) nie grają w każdym meczu. Mieliśmy wiele meczów z rzędu w PlusLidze i europejskich pucharach i ciężko czasami było grać w konfiguracji bez atakującego. To było jednak dobre ze względu na ogrywanie Nicolasa (Uriarte – przyp. red.) wracającego po kontuzji, który grał po trochu w każdym secie, a ostatni rozegrał już cały. On musi wyzdrowieć, by wrócić do gry i to był dobry sposób. Musimy kontynuować naszą pracę nad pewnymi sytuacjami, a także podstawami. W trzech ostatnich meczach nie zagrywamy już dobrze, więc musimy się też na tym skupić – tłumaczył wszelkie roszady w składzie Falasca.

W trzecim secie po ataku ze środka Sokołowa Daniel Pliński doznał poważnego rozcięcia ręki po tym, jak piłka wybiła mu palec. Zawodnik zszedł z boiska, a po chwili opatrywania dłoni opuścił też halę. Raną na miejscu zajął się klubowy lekarz. Miguel Falasca naświetlił Strefie Siatkówki całą sytuację. – Daniel w czasie bloku rozciął sobie rękę i czeka go przynajmniej tydzień przerwy, jeśli nie nawet 10 dni. Na razie jeszcze tak naprawdę nie można nic powiedzieć dokładnie, bowiem wszystko zależy od sposobu, w jaki zszyje się ranę – skomentował po pojedynku szkoleniowiec PGE Skry.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
europejskie puchary

Tagi przypisane do artykułu:
, , , , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-01-24

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved