Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Kazimierz Pietrzyk: Całe zamieszanie ma prozaiczny wymiar

Kazimierz Pietrzyk: Całe zamieszanie ma prozaiczny wymiar

fot. archiwum

- Kiedyś umowy podpisywało się na parę milionów złotych i ludzie sobie wierzyli. Dzisiaj są takie czasy, że trzeba patrzeć na przecinek, kropkę w kontrakcie, bo potem może to ktoś wykorzystać przeciwko nam - mówi były prezes ZAKSY, Kazimierz Pietrzyk.

Jak pan ocenia zamieszanie wokół Grzegorza Boćka?

Kazimierz Pietrzyk: – Trzeba zacząć od tego, że przy okazji wyszły na jaw sprawy, które nie powinny mieć miejsca. W całej procedurze widzę sporo uchybień, choćby w dokumentach Polskiej Ligi Piłki Siatkowej jest zapisane, że pierwszym organem odwoławczym w przypadku jakichkolwiek sporów jest sąd polubowny PLPS-u. Natomiast tutaj skierowano sprawę od razu do sądu odwoławczego przy Polskim Związku Piłki Siatkowej. Po drugie podejrzewam, że całe zamieszanie ma prozaiczny wymiar, bo przecież Bociek w Częstochowie grał na zasadzie wypożyczenia, a to może być tylko na jeden rok. Klub, który ma do niego prawo, wystawia certyfikat na ten okres i jeżeli siatkarz idzie grać gdzie indziej, tam widzą w nim potencjał, to dopinają wszystko szybciej. Całe zamieszanie świadczy o niezłym bałaganie i przetargach na zasadzie: „kto tu jest mądrzejszy”. Liga przecież dopuściła go do gry, a sąd odwoławczy mówi co innego. To wszystko jest karygodne. A niestety takich spraw może być więcej.



To dlaczego AZS zwrócił się z tym do PZPS-u, a nie PLPS-u?

– Można by też zapytać, dlaczego tak długo to trwało. Wyniknęło z tego sporo zamieszania, a na światło dzienne wciąż wychodzą różne inne sprawy, świadczące choćby o kompetencji tych organów. Nie chciałbym jednak więcej mówić na ten temat, bo nie widziałem dokumentów.

To skąd to zamieszanie, skoro nie ma żadnego dowodu na to, że Bociek uzgodnił kontrakt ustnie z AZS-em?

Nie widziałem dokumentów, ale widocznie ludzie, którzy podejmowali tę decyzję, pomijając koligacje, chyba z kimś rozmawiali i chyba coś wiedzieli, bo przecież nie sądzę, by ich tak przekonano „na żywca”, że tak powiem. Bociek niczego nie podpisywał, ale na pewno wiedział, że AZS chce go zakontraktować na dwa lata. A jak to się formalnie odbyło, nie wiem.

Co by w takiej sytuacji zrobił prezes Kazimierz Pietrzyk?

– Nie wiem, ale na pewno starałbym się do takiej sytuacji nie dopuścić. Miałem podobne, ale jakoś z tego cało wychodziłem i okazywało się, że miałem rację. Kiedyś wielkie umowy podpisywało się na parę milionów złotych i ludzie sobie wierzyli, zaczynali robotę, a dopiero potem formalizowali sprawę. Dzisiaj są takie czasy, że trzeba patrzeć na przecinek, kropkę i inne rzeczy w kontrakcie, bo potem może to ktoś wykorzystać przeciwko nam. Trzeba się asekurować dokumentami.

*Rozmawiał: Łukasz Baliński
*Więcej w Gazecie Wyborczej Opole

źródło: Gazeta Wyborcza

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-01-24

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved