Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Anna Podolec: Swoją pracę wykonałyśmy tak, jak umiałyśmy

Anna Podolec: Swoją pracę wykonałyśmy tak, jak umiałyśmy

fot. archiwum

- W każdym meczu starałyśmy się dać z siebie jak najwięcej, do przygotowań i samych spotkań przykładałyśmy się dobrze - mówi o występie swojej drużyny w Lidze Mistrzyń atakująca Atomu Trefla Sopot, Anna Podolec.

Oba spotkania z Eczacibasi pokazały, że jest to zespół jak najbardziej w waszym zasięgu, że jesteście w stanie z nimi walczyć. Czego pani zdaniem najbardziej zabrakło do tego, aby losy tej rywalizacji rozstrzygnęły się inaczej?

Anna Podolec: – To był bardzo dobry przeciwnik, dlatego cieszymy się, że udało nam się nawiązać walkę. Czego brakowało? Chyba koncentracji i zimnej głowy w końcówkach.

Rewanż w Stambule rozpoczęłyście znakomicie, rywalki nie miały za wiele do powiedzenia. Potem jednak to Eczacibasi stopniowo przejmowało inicjatywę. Pani zdaniem wynikało to bardziej z tego, że to one poprawiły swoją grę, czy to wasza postawa uległa pogorszeniu?



– Dziewczyny ze Stambułu rozkręcały się z piłki na piłkę, po tym pierwszym secie były wyraźnie rozzłoszczone. My się tego nie przestraszyłyśmy, ale też nie udało nam się utrzymać ich pod tą ścianą. W pierwszym secie grałyśmy dość dobrze zagrywką, ale i one poprawiły grę w tym elemencie w kolejnych partiach. U nas jakość niektórych elementów spadła i to miało wpływ na wynik. Zmieniłyśmy cel zagrywki, a pozostałe dziewczyny odbierały lepiej. Przez to rozgrywająca była w lepszej sytuacji i gra zaczęła im się układać.

Czy nieszczęśliwa kontuzja Julii Shelukhiny w trzecim secie miała jakikolwiek wpływ na to, że losy meczu potoczyły się potem tak, a nie inaczej?

Nie można powiedzieć, że kontuzja Julii sprawiła, że przegrałyśmy ten mecz czy całą rywalizację. Wiadomo, że jest ona bardzo ważnym ogniwem naszego zespołu i na pewno byłyśmy mocno zaniepokojone tym, co się z nią stało i oczywiście taka sytuacja nam nie pomagała. Sztuka polega na tym, żeby skupić się dalej na meczu. Tak jak każda kolejna piłka, to po prostu kolejna akcja i nieważne, co było wcześniej. Tak też starałyśmy się zareagować w tym wypadku.

Czy zgodzi się pani z opinią, że ogromny wpływ na losy rywalizacji miał pierwszy mecz, rozegrany w Sopocie, który przegrałyście 0:3?

– Nie sądzę. Nawet jeśli przegrałybyśmy w Sopocie 1:3 zamiast 0:3, dalej potrzebowałybyśmy wygranej w Stambule 3:0 lub 3:1. To nie miało znaczenia. My nie byłyśmy zadowolone z tego pierwszego spotkania, ale w dwumeczu plusem jest to, że gra się dalej. Starałyśmy się rywalizować jak równy z równym, jednak to Eczacibasi okazało się lepsze. Taki jest sport.

Liga Mistrzyń w tym sezonie już się dla was skończyła. Kończycie te rozgrywki z podniesioną głową, czy bardziej dominuje uczucie rozczarowania i złości?

– Pewnie jest trochę złości, ale to w związku z tym, że wciąż myśli się o akcjach, które można było rozegrać trochę inaczej. Z podniesioną głową nie ma co przesadzać, chociaż jako jedyny polski zespół drugi rok z rzędu poradziłyśmy sobie dobrze z awansem do dalszej fazy rozgrywek. Myślę, że w każdym meczu starałyśmy się dać z siebie jak najwięcej, do przygotowań i samych spotkań przykładałyśmy się dobrze. Swoją pracę wykonałyśmy tak, jak umiałyśmy. To jest chyba najważniejsze.

Przegrywałyście tylko z klubami tureckimi, VakifBankiem i Eczacibasi. Czy pani zdaniem pomiędzy ligą polską a turecką jest aż taka duża przepaść?

– Duże kluby tureckie faktycznie grają teraz siatkówkę na nieco innym poziomie, dlatego czasem tak ciężko sprostać ich grze. Kluby w Polsce nie mają tak dużych pieniędzy na kontraktowanie gwiazd, ale mimo tego nasza liga też jest silna. Ciężko oszacować, czy każdy klub tureckiej ekstraklasy jest tak silny i na pewno jest kilka klubów słabszych od naszych zespołów. Przepaść to duże słowo, aczkolwiek różnica między większością klubów na świecie i VakifBankiem faktycznie jest bardzo duża.

Teraz przed wami już tylko walka o najwyższe lokaty na naszym podwórku (Puchar Polski i ORLEN Liga). Czy fakt, iż teraz natężenie meczów będzie mniejsze, będzie więcej czasu na spokojny trening, może w dużym stopniu pomóc w osiągnięciu założonych sobie przez was celów?

– Pewnie będzie to dużo wygodniejsze, bo podróże i mecze w środku tygodnia sprawiają, że czas na regenerację organizmu się skraca i nie zawsze mamy też możliwość trenowania. To wpływa na formę i dyspozycję w dniu meczu. Mam nadzieję, że teraz na spokojnie będziemy mogły się przygotowywać do spotkań w lidze i w Pucharze Polski. To nasze dwa kolejne cele w tym sezonie i jesteśmy bardzo zmotywowane, aby po nie sięgnąć.

 

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
europejskie puchary

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-01-24

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved