Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Puchar CEV: Wygrana i awans bełchatowian

Puchar CEV: Wygrana i awans bełchatowian

fot. Paweł Piotrowski

Skra Bełchatów po raz drugi pokonała Generali Unterchaching - dzięki temu bełchatowianie awansowali do rundy challenge Pucharu CEV. Tam na ich drodze do awansu do finałów stanie inna niemiecka drużyna, tym razem VfB Friedrichshafen.

Niemcy cały pojedynek w Bełchatowie rozpoczęli bardzo odważnie, natomiast siatkarze PGE Skry mieli spore problemy, by wbić się na czysto w pole rywali. Pierwsze akcje zapewniły więc wyrównaną walkę, ale poziom widowiska mocno obniżała ogromna liczba błędów popełnianych przez obie drużyny,  zwłaszcza w polu zagrywki. Przez długi czas ekipa Generali była maleńki kroczek z przodu, ale gdy Mariusz Wlazły zdobył punkt bezpośrednio z pola zagrywki, wyprowadzając swój zespół na 10:9, Skra zaczęła łapać wiatr w żagle. Na siatce Tui udało się wreszcie punktować w bloku, swoje oczko tym elementem dołożył też Brdjović i miejscowi prowadzili 17:15. Dwa punkty szybko zostały odrobione i gra ponownie się mocno wyrównała. Wydaje się, że kluczową dla tego seta była długa akcja zakończona atakiem Tui, w czasie której wiele ciężkich piłek w obronie wyciągnęli Niemcy. Skra prowadziła wtedy 22:19, a chwilę później Uriarte, który powraca do drużyny po zabiegu, dołożył punkt z pola zagrywki i podopieczni Miguela Falski wygrali pewnie do 21.

Rwana gra obu drużyn – tak wyglądała większa część partii drugiej. PGE Skra najpierw przegrywała 1:3, by następnie, po zagrywce Kłosa i bloku duetu Pliński/Wlazły, objąć prowadzenie 4:3. Następnie chwila rozprężenia sprzyjała Niemcom, którzy ponownie objęli prowadzenie 13:10. Do głosu w kontrze doszedł wtedy Conte, a Wlazły punktował blokiem. To wystarczyło, by wyrównać po 13. Niedługo przed drugim czasem technicznym kapitan Skry popisał się kolejną kapitalną i, co ważne, punktową zagrywką i to bełchatowianie byli zespołem prowadzącym. Z akcji na akcję gra w szeregach gospodarzy układała się coraz lepiej i podopieczni Miguela Falaski czuli się coraz pewniej. Świadczyć może o tym chociażby bardzo dobry atak z sytuacyjnej piłki rozgrywającego Aleksy Brdjovicia, po którym Skra odskoczyła na 19:16. Ekipa z Unterhaching stanęła, nie potrafiła przebić się przez blok bełchatowian i zupełnie straciła swój rytm gry. Całą partię asem serwisowym zakończył natomiast Karol Kłos.

Dwie wygrane odsłony oznaczały, że to ekipa z Bełchatowa ma awans do kolejnej rundy w kieszeni. Do końca pojedynku trener Falasca dał więc pograć młodym – na boisku pojawił się Włodarczyk, grał również Maćkowiak, który na początku seta trzeciego punktował z pola zagrywki. Przy potężnym ataku Sokołowa urazu palca nabawił się Daniel Pliński, który opuścił boisko, a nawet halę i najprawdopodobniej czeka go 7/10-dniowa przerwa. Po tym incydencie obie drużyny grały trochę zachowawczo, ale po zagrywce Strohbacha Generali zdołało objąć prowadzenie 10:9. To często zmieniało strony boiska, ale gdy Moreau zaserwował asa, a następną zagrywką sprawił wielkie problemy w szeregach Skry, to zespół niemiecki przewodził pewnie 22:18. Nie pomógł starający się odwrócić sytuację Tuia – partia zakończyła się wygraną zespołu przyjezdnych.



Od początku seta czwartego w szeregach PGE Skry można było oglądać Uriarte, który miał pomóc kolegom zakończyć ten mecz, i choć bełchatowianie prowadzili na początku tej partii, po tym, jak idealnie na trzeciego do bloku dołączył Włodarczyk (5:3), to jednak za chwilę seria autowych uderzeń gospodarzy dała gościom prowadzenie 10:6. Nieporadność bełchatowian trwała dłużej i po kolejnym nieudanym zbiciu Conte Generali prowadziło 14:7. Jeszcze Karol Kłos próbował „pociągnąć” grę zespołu z pola serwisowego (10:14), w dodatku przy jego zagrywkach Brdjović, najpierw z Maćkowiakiem, a następnie sam dołożył punkt blokiem, a Conte uderzył z przechodzącej i Skra traciła już tylko jeden punkt (13:14). Mimo to niemieccy siatkarze potrafili nadal grać według planu i po blokach na Tui i Maćkowiaku ponownie odskoczyli na 19:15. Również tę różnicę udało się Skrze odrobić i gdy Maćkowiak pojedynczym blokiem zatrzymał atakującego z szóstej strefy Strohbacha, strata ponownie wynosiła jeden punkt (21:22). Siatkarze z Unterhaching tym razem nie pozwolili bełchatowianom przejąć inicjatywy i doprowadzili do tie-breaka.

W pierwszych akcjach seta decydującego dobre zagrywki Uriarte i Conte mocno przyczyniły się do prowadzenia Skry 4:1, jednak gdy na blok Sokołowa nadział się Kłos, bełchatowska drużyna przeważała już tylko jednym punktem (5:4). Niemcy grali falami i dobre zagrania przeplatali zupełnie nieudanymi. Mimo to, dzięki postawie Gommansa, to Generali było o krok od zwycięstwa w tym meczu (13:11). Bełchatowianie nie poddawali się do końca i walczyli zawzięcie o każdą piłkę. Oba teamy stworzyły w hali Energia niesamowite widowisko i choć przy niemal niezliczonej ilości piłek meczowych dla przyjezdnych, drużynie Miguela Falaski udało się odwrócić losy tej partii. Pierwszą piłkę meczową przy stanie 27:26 dał atakujący z kontry Wojciech Włodarczyk, a następnie wspólnie z Kłosem i Tuią zatrzymał w natarciu Gommansa i to Skrze przypadło zwycięstwo w tym meczu. Tym samym Skra i Generali rozegrały najdłuższego tie-breaka w historii hali Energia.

PGE Skra Bełchatów – Generali Unterchaching 3:2
(25:21, 25:19, 22:25, 22:25, 28:26)

Składy zespołów:
PGE Skra: Wlazły (13), Pliński (1), Tuia (17), Kłos (14), Conte (16), Brdjović (6), Zatorski (libero) oraz Uriarte (2), Antiga, Włodarczyk (13) i Maćkowiak (3)
Generali: Zhukouski (2), Böhme (14), Schwarz (7), Shumov (2), Hirsch (6), Strohbach (7), Tille (libero) oraz Jankowski (2), Gommans (18), Moreau (14) i Sokołow (4)

Zobacz również:
Wyniki 1/4 rundy zasadniczej Pucharu CEV

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
europejskie puchary

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-01-23

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved