Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > II liga kobiet > Olga Pauliukouskaya: Białoruska siatkówka nie jest anonimowa

Olga Pauliukouskaya: Białoruska siatkówka nie jest anonimowa

fot. archiwum

Drugoligowy klub z Gliwic przed sezonem doznał wzmocnienia. Do składu dołączyła libero kadry Białorusi, Olga Pauliukouskaya. Uczestniczka Euro 2013 może jednak długo w Polsce nie pograć, ponieważ jest kuszona ofertami m.in. z rosyjskiej Superligi.

W 2013 roku razem z kadrą występowałaś na dużej imprezie – mistrzostwach Europy kobiet w Niemczech i Szwajcarii. Zajęłyście 12. miejsce, tuż za reprezentacją Polski. Jak wspominasz tamtą imprezę? Czy oczekiwałyście lepszego wyniku?

Olga Pauliukouskaya: – Dla każdego sportowca udział w mistrzostwach świata, Europy czy olimpiadzie to niezapomniane przeżycie. Zawsze marzyłam o tym, aby zagrać na wspaniałej imprezie. Cieszę się, że wspólnie z koleżankami z kadry Białorusi uplasowałyśmy się na miejscach 9-12. Droga do tego turnieju nie była wcale łatwa. Ciężkie gry eliminacyjne, na końcu wygrany baraż ze Słowacją. Same mistrzostwa uważam dla mnie i moich koleżanek za udane. Celem było wyjście z grupy i to osiągnęłyśmy, w dodatku ogrywając Azerbejdżan, naszego od wielu lat bardzo niewygodnego rywala. Wiadomo, że apetyt rośnie w miarę jedzenia i żałowałyśmy porażki z Turczynkami. Okazja do rewanżu nadarzy się już w tym roku (śmiech).



Jeszcze zanim zaczęły się ME 2013 rozpoczęłyście już walkę o awans na mistrzostwa świata 2014. W pierwszej rundzie okazałyście się najlepsze w swojej grupie i to pozwoliło wam ominąć drugą rundę kwalifikacji i trafić od razu do turnieju w Bułgarii. W meczach ze Słowacją, Czechami i Bułgarią nie poszło wam dobrze – doznałyście kompletu porażek. Co możesz powiedzieć o tym występie?

– Trzeba zwrócić uwagę, że miałyśmy najtrudniejszą grupę eliminacyjną. Gdybyśmy na przykład wystąpiły w grupie z Serbkami, to kto wie czy to nie my, a nie Azerbejdżan pojechałybyśmy na mistrzostwa świata. Drużyna, która wystąpiła na turnieju w Bułgarii, różniła się od tej z mistrzostw Europy. Została odmłodzona i uważam, że ten zespół potrzebuje tylko zgrania. Przed nami kolejne eliminacje, tym razem do mistrzostw Europy 2015. Wierzę, że mamy duże szanse zagrać na tej prestiżowej imprezie.

Występ na mistrzostwach Europy na pewno podrażnił apetyty i chciałyście jechać do Włoch na mundial. Nie żal wam, że ta impreza odbędzie się bez reprezentacji Białorusi?

– Na pewno żal i to ogromny. Marzyłam, tak jak koleżanki z zespołu, by zagrać na mistrzostwach świata. To byłoby coś wspaniałego. Cóż, to jednak tylko sport. W Bułgarii najlepsze były gospodynie i trzymam kciuki za ich sukcesy.

Jeszcze nie tak dawno reprezentacji Białorusi nie było na wielkich imprezach. W minionym roku zarówno wy, jak i reprezentacja męska graliście w mistrzostwach Europy i o białoruskim volleyu zaczęło być coraz głośniej. Na Białorusi jest coraz większe zainteresowanie siatkówką i stąd lepsze wyniki?

– Białoruska siatkówka nie jest aż tak anonimowa. W składzie kobiecej kadry z mistrzostw Europy występowały takie siatkarki jak Mikhajlenka, która grała w Legionovii, Markiewicz z AS Cannes, Palczewska i Klimowicz z Lokomotiwu Baku czy Tumas, która gra w Turcji. Kadrę prowadzi doświadczony trener Wiktor Gonczarow. Sportem narodowym jest co prawda hokej, ale siatkówka stale się rozwija, a to przekłada się na lepsze wyniki kadry narodowej.

W poprzednich sezonach występowałaś w lidze białoruskiej, natomiast w tym roku grasz w polskiej II lidze w barwach AZS-u Politechniki Śląskiej w Gliwicach. Jak ten zespół wypada na tle ekip, w których grałaś na Białorusi?

– Bardzo nie lubię porównań. W Gliwicach udało się zebrać ciekawy zespół, który ma szanse na awans do I ligi. W ostatnich konfrontacjach z białoruskimi zespołami z ekstraklasy przegrywałyśmy. Poziom najwyższej ligi na Białorusi odpowiada poziomowi czołówki polskiej I ligi.

W II lidze aktualne reprezentantki kraju to rzadkość, żeby nie powiedzieć ewenement. Można powiedzieć, że jesteś jedną z najciekawszych postaci tej ligi.

– Przed obecnym sezonem otrzymałam wiele bardzo ciekawych propozycji transferowych. Mogłam zostać na Białorusi i grać w europejskich pucharach, mogłam również wybrać spośród dwóch innych propozycji z klubów grających w najwyższych klasach rozgrywkowych w swoich krajach. Do gry w Gliwicach przekonał mnie mój narzeczony, Darek (Grzyb, m.in. organizator turniejów Fakro Cup – przyp. red). To dla niego tutaj jestem i gram. Darek przyjaźni się z szefami klubu i chciał, abym pomogła gliwiczankom w awansie do I ligi. Czy zostanę w AZS-ie na przyszły sezon? Ciężko powiedzieć. Aktualnie prowadzone są rozmowy z dwoma poważnymi klubami odnośnie mojego nowego kontraktu.

Aktualnie z AZS-em zajmujecie pozycję lidera grupy 2 II ligi kobiet. Jak widzisz dalszą część tego sezonu. Myślisz, że uda wam się utrzymać 1. miejsce w grupie i na poważnie powalczyć o awans na zaplecze ekstraklasy?

– Oczywiście! Wierzę w to, że awansujemy do I ligi. Mamy bardzo fajny zespół, który darzy się wielką sympatią. Tworzymy kolektyw, a to bardzo wiele znaczy. Naszym głównym celem jest awans i bardzo wierzę, że to osiągniemy. Po to przychodziłam do Gliwic, aby pomóc zespołowi w sportowym awansie.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
II liga kobiet, Mistrzostwa Europy

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-01-16

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved